Bolesna prawda dla partii Orbana. "Zderzyli się z pociągiem"

Peter Magyar
Przybylski: Fidesz musi zmierzyć się z samym faktem, że przegrał
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: PAP/EPA/TIBOR ILLYES
Fidesz musi zmierzyć się z samym faktem, że przegrał - tak dalszą perspektywę dla partii Viktora Orbana ocenił redaktor naczelny Visegrad Insight Wojciech Przybylski. Stwierdził też, że "do nich to jeszcze do końca nie dotarło".

Opozycyjna partia Tisza Petera Magyara wygrała na Węgrzech niedzielne wybory parlamentarne i odsunęła Viktora Orbana od władzy. Tisza może liczyć na 138 miejsc w 199-osobowym parlamencie.

Taki wynik - co szczególnie istotne w węgierskim systemie - daje partii Magyara większość niezbędną do zmiany konstytucji i ustaw przyjmowanych przez rząd Orbana w ciągu ostatnich 16 lat jego nieprzerwanych rządów.

Gościem na antenie TVN24 był redaktor naczelny Visegrad Insight Wojciech Przybylski. Mówił o konsekwencjach porażki Fideszu dla samej partii. - Na razie musi się zmierzyć z samym faktem, że przegrał. Jeden z nagłówków prasowych dzisiejszej prasy podaje cytat jednego z członków Fideszu, który mówi, że czekali na przyjazd roweru, a zderzyli się z pociągiem.

Dodał, że "do nich to jeszcze nie dotarło do końca", jak do "niektórych ludzi polskiej prawicy".

Przybylski zwrócił też uwagę na powyborcze zachowanie Orbana. - Wykonał gest przekazania władzy de facto, oddania zwycięstwa i gratulacji Peterowi Magyarowi. A Peter Magyar zapowiedział, że będzie razem z Viktorem Orbanem jako liderem opozycji rządził Węgrami. No i do momentu, kiedy nie nastąpią wszystkie rozliczenia, Orban będzie tę rolę pełnił - wyjaśnił.

Przybylski: to są czasy rewolucyjne

Redaktor naczelny zwrócił też uwagę na postać lidera Tiszy. - To jest historia kogoś, kto chcąc budować swoją karierę, wszedł w system, który w pewnym momencie okazał się dysfunkcjonalny, nieakceptowalny przez Węgrów i on był tym pierwszym, który rozpoznał zmianę, oczekiwanie pewnej rewolucji moralnej - ocenił.

Przybylski określił też Magyara jako "lidera odnowy moralnej Węgrów".

- Peter Magyar, kimkolwiek by nie był - a był oczywiście urzędnikiem państwowym, w środku systemu Viktora Orbana, dokonał pewnej zmiany, której dokonywali też w Polsce byli komuniści, aparat PRL, kiedy wychodząc do ludzi, wierząc w demokrację, pracując na demokrację, de facto wymazywali czy odkupowali swoje przewiny ewentualnie, czy służalstwo wobec wrogiego interesom państwa systemu - stwierdził.

Przybylski przytoczył też anegdotę z Budapesztu, gdzie świętujący zwycięstwo Tiszy na ulicach witali się słowami "Szczęśliwego Nowego Roku". - To są czasy rewolucyjne. One szybko miną, ale ten moment jest niezwykle ważny i oni go nie przeżyli w taki sposób, jak my w 1989 roku, ale przeżywają go teraz - powiedział.

OGLĄDAJ: Co dalej z Ziobrą i Romanowskim? Prezes PiS: w Polsce nie mają szans na uczciwy proces
pc

Co dalej z Ziobrą i Romanowskim? Prezes PiS: w Polsce nie mają szans na uczciwy proces

pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Źródło: TVN24
Czytaj także: