Polacy w Syrii "zaangażowani" w próby ewakuowania dziennikarzy

Świat

Aktualizacja:

Ambasady Polski, Francji i Wielkiej Brytanii ściśle współpracują na rzecz wydostania z obleganego miasta Hims dwóch rannych zachodnich dziennikarzy i ciał dwóch kolejnych - twierdzi agencja AFP, powołując się na anonimowe źródła. Polskie MSZ w oświadczeniu przesłanym tvn24.pl potwierdza, że "ambasada RP jest zaangażowana w rzeczoną sprawę".

"Ambasador pozostaje w stałym kontakcie z władzami syryjskimi oraz Syryjskim Czerwonym Półksiężycem" - poinformowało MSZ. Ministerstwo nie podało jednak żadnych dalszych informacji.

Polska ambasada w Damaszku chwilowo reprezentuje w tym kraju interesy USA po tym, gdy Waszyngton wycofał swoich dyplomatów w ramach protestu przeciw brutalnym represjom reżimu. Polski ambasador ma pozostawać w ciągłym kontakcie z amerykańskimi dyplomatami w państwach sąsiadujących z Syrią.

Ognisko starć

Hims jest obecnie główną areną walk pomiędzy rebeliantami i siłami reżimu Baszara el-Asada. W tym trzecim największym mieście Syrii regularnie dochodzi do ataków artyleryjskich, w których giną dziesiątki cywilów. W wyniku jednego z ostrzałów w minionym tygodniu zginęło dwóch zachodnich dziennikarzy, amerykańska korespondentka "The Sunday Times" Marie Colvin i francuski fotoreporter, zdobywca World Press Photo, Remi Ochlik.

W innym ataku, również w ubiegłym tygodniu, rany odniosło dwóch kolejnych dziennikarzy, Francuzka Edith Bouvier i Brytyjczyk Paul Conroy. Kobieta nagrała i umieściła w sieci prośbę o pomoc i ewakuację z miasta. Obydwoje mają być ranni w nogi i nie mogą chodzić. Rebelianci poza podstawową opieką medyczną nie są w stanie zapewnić zaawansowanej pomocy.

Ewakuacja rannych i ciał z Hims napotyka jednak na poważne problemy. Syryjskie władze są niechętne dopuszczaniu do strefy walk kogokolwiek. Dziennikarze przebywali tam nielegalnie i w ukryciu. W piątek Czerwonemu Krzyżowi udało się jedynie przeprowadzić ograniczoną ewakuację kobiet i dzieci.

Trudne negocjacje

Coraz silniejszy nacisk państw zachodnich na reżim w Damaszku utrudnia negocjacje w sprawie ewakuacji. Padające wezwania do ostrzejszych sankcji, lub wręcz nawoływania szefa MSZ Arabii Saudyjskiej do dozbrajania rebeliantów, usztywniają stanowisko władz Syrii. Pomimo wezwań do zaprzestania walki, starcia trwają nieustannie.

Od wybuchu niepokojów w marcu 2011 roku, według szacunków różnych organizacji międzynarodowych i syryjskich, zginęło już około siedmiu tysięcy osób. Ofiarami w większości są cywile.

Źródło: tvn24.pl