"Najgorszym problemem był dym". Polscy turyści ewakuowani w czasie pożaru

[object Object]
Polacy zostali ewakuowani z Nea Makritvn24
wideo 2/15

Ewakuacja była dosyć sprawna, ale doszło do niej troszeczkę za późno - powiedział w rozmowie z TVN24 polski turysta, który spędzał urlop w Nea Makri, obok spalonego Mati. W pożarach w Grecji zginęło co najmniej 79 osób.

Reporter TVN24 Konrad Borusiewicz rozmawiał z Polakami, którzy wakacje spędzali w Nea Makri, obok Mati.

- Najgorszym problemem był dym, który przyniósł wiatr. Ale byliśmy schronieni nad morzem za murami. Można było przeżyć - powiedział jeden z polskich turystów, którzy w środę wyjeżdża już z Grecji.

Inny polski turysta, pytany o ewakuację, ocenił, że była sprawna, ale doszło do niej za późno.

"Było widać po górach, jak to się przemieszczało"

Na plaży w Nea Makri Borusiewicz spotkał polskich turystów z Bielska-Białej, którzy obserwowali pożar pustoszący Mati.

Stanisław Smolarski powiedział, że pożar wyglądał na potężny. - Było widać po górach, jak to się przemieszczało, zwłaszcza w czasie tego dużego wiatru - wspominał. - Były bardzo duże uderzenia tych płomieni w niebo i wyglądało to bardzo groźnie - relacjonował.

Smolarski skarżył się na "bardzo skromne informacje", jakie dostawali urlopowicze z Polski. - Że jest wszystko w porządku, spokojnie, a jednak było to dosyć blisko. Ludzie byli zaniepokojeni, a tej informacji nie dostawaliśmy - wyjaśnił.

Dodał, że w końcu dowiedzieli się, że droga do Aten jest zamknięta.

"Mocny płomień ognia i to wszystko się poszerzało"

Tadeusz Paw w rozmowie z reporterem TVN24 powiedział, że pożar obserwował z bratem z plaży. - Górą całe obłoki szły dymu. Byliśmy zaskoczeni, co się dzieje, bo nie byliśmy poinformowani, że gdzieś się coś pali - powiedział.

Dodał, że potem zobaczyli samoloty i widać było, że ogień ogarnia coraz większe tereny. - Tutaj, jak się stanęło na tarasie, to było widać, że na tej górze wszystko się paliło. Normalnie mocny płomień ognia i to wszystko się poszerzało - relacjonował.

I dodał: - Myśmy tutaj byli przestraszeni.

"Było widać po górach, jak to się przemieszczało"
"Było widać po górach, jak to się przemieszczało"tvn24

Najtragiczniejsze pożary w XXI wieku

Na skutek pożarów w pobliżu Aten zginęło co najmniej 79 osób, a 187 odniosło rany. Bilans ofiar może rosnąć. Liczba osób zaginionych wciąż nie jest jasna.

Grecki minister ds. porządku publicznego Nikos Toskas oświadczył w środę, że prawie wszystkie pożary, które od poniedziałku szalały w Grecji, głównie w regionie Attyka w pobliżu Aten, ale również m.in. w Koryncie i na Krecie, już są pod kontrolą.

Wśród zabitych są całe rodziny z dziećmi. Zginęło między innymi dwoje Polaków - zatonęła łódź, na której była matka z synem po ewakuacji z hotelu na terenach zagrożonych pożarem. Dwoje Polaków było mieszkańcami miejscowości Wysoka koło Wadowic.

Większość ofiar to ludzie, którzy z powodu pożarów zostali uwięzieni w swoich domach lub samochodach. Pozostali utonęli w morzu, uciekając przed płomieniami. Ogień zniszczył wiele budynków i wymusił ewakuację kilku miejscowości. W Grecji ogłoszono stan wyjątkowy i trzydniową żałobę narodową.

Tegoroczne pożary w Grecji są jednymi z najtragiczniejszych w skutkach w Europie w XXI wieku. Liczba ofiar przekroczyła już liczbę osób, które zginęły w licznych pożarach na Półwyspie Peloponeskim z 2007 roku. Zginęło wówczas około 70 osób i spaliło się 200 tys. hektarów lasów i pól uprawnych.

Mapa pożarów w GrecjiPAP

Autor: pk / Źródło: TVN24, PAP

Tagi:
Raporty:
Pozostałe wiadomości