Pokojowy protest z różami w ręku. Policjant strzelił, zginęła kobieta

TVN24

Human Right WatchKobieta zginęła zabita przez policjanta w czasie protestu w Kairze 24 stycznia - donosi HRW

Zdjęcia, nagrania video i relacje świadków - organizacja Human Rights Watch informuje o brutalnym rozpędzeniu niedużej pokojowej demonstracji w Kairze. 24 stycznia do ludzi idących jedną z ulic stolicy Egiptu zaczęła strzelać policja. Zginęła jedna z demonstrantek.

24 stycznia w Kairze ulicą zmierzającą w stronę placu Talaat Harb maszerowała grupa "25-30 pokojowo protestujących osób". Niosły one kilka transparentów i róże. Połowę z nich - według świadków - stanowili "starzy ludzie". Chciały w ten sposób uczcić rocznicę rewolucji z 2011 r.

Dowody winy policjantów

Po kilku minutach marszu demonstracja musiała się zatrzymać, bowiem nadjechało kilka policyjnych radiowozów i zagrodziło jej drogę. Z samochodów wyskoczyli policjanci, niektórzy z nich w maskach. Jeden z oficerów ubrany w wojskowy mundur, zidentyfikowany potem jako generał brygady, po krótkiej chwili, gdy oceniał sytuację, nakazał jednemu z zamaskowanych policjantów strzelić w kierunku demonstrujących.

Filmy wideo i zdjęcia z zajścia pokazują wyraźnie dowodzącego akcją wskazującego palcem w stronę protestujących i policjanta strzelającego w kierunku małej grupy. W krótkich odstępach padają trzy strzały.

Dwa z nich - co widać na zdjęciach udostępnionych przez Human Rights Watch - dosięgają 32-letniej działaczki opozycyjnej partii, Shaimy al-Szabbak. Kobieta trafiona w plecy i szyję „z broni małego kalibru” osuwa się w ramionach jednego z protestujących.

Jak donosi HRW, kobieta zmarła później w karetce, a lekarze stwierdzili, że przyczyną jej śmierci było przestrzelenie płuca i rozległy krwotok wewnętrzny powstały w wyniku tego właśnie postrzału.

Egipskie władze aresztowały protestujących

Egipskie władze zaczęły badać „incydent” - jak go określiły - jeszcze tego samego dnia, 24 stycznia. W kolejnych dniach wezwały na świadków wszystkich uczestników protestu i połowę z nich aresztowały za udział w nielegalnym zgromadzeniu. Kierującego protestem, który sam zgłosił się do prokuratury chcąc zeznawać w sprawie śmierci kobiety, przesłuchiwano dziewięć godzin po czym też wtrącono do aresztu przedstawiając mu zarzut zabrania na demonstrację broni. 28 lutego minister spraw wewnętrznych wypowiadający się na temat śmierci aktywistki w krajowych mediach przekazał, że broń, z jakiej została ona zabita nie jest używana przez policję - przypomina HRW.

Organizacja przekazała jednak wszystkie zdjęcia i filmy z zajścia egipskim władzom i zażądała ich przestudiowania. MSW stwierdziło w związku z tym, że zbada sprawę raz jeszcze i - jeżeli znajdzie dowody ich winy - osądzi policjantów uczestniczących w akcji.

Autor: adso//gak / Źródło: tvn24.pl

Tagi:
Raporty:
0