Pokojowe zmiany czy drugi Irak?

Świat

Aktualizacja:
EPACo po zwycięstwie?

Powstańcy walczą o Trypolis, nie wiadomo, gdzie jest Kaddafi. Wszystko wskazuje na to, że tuż przez 42. rocznicą (1 września) przejęcia władzy, libijski dyktator ją utraci. Według analizy Reutersa główne pytanie, które stawiają sobie zarówno międzynarodowi politycy, jak i Libijczycy, brzmi nie "Czy partyzanci wygrają?", ani nawet "Kiedy?", ale "Kto po Kaddafim?".

CZYTAJ RELACJĘ MINUTA PO MINUCIE Z WALK W LIBII

Po upadku dyktatora rebelianci będą musieli wypełnić próżnię we władzach kraju. Ich główne siły, podległe Narodowej Radzie Tymczasowej (NTC) z siedzibą w Bengazi na wschodzie kraju, składają się z uzbrojonych grup, byłych żołnierzy i milicji, w której szeregi wchodzą zarówno gangi, jak i byli członkowie islamskiej partyzantki, którą w latach 90-tych rozbił Kaddafi.

Podobnie niejednolicie wygląda przywództwo rebeliantów. O wpływy walczą byli rządowi oficjele i liderzy opozycji, reprezentujący cały wachlarz politycznych opcji: od arabskich nacjonalistów przez islamistów, zwolenników sekularyzacji, po socjalistów i biznesmenów. A wyzwania stojące przed przyszłymi władzami są ogromne. Gospodarka Libii jest w kryzysie, a miasta po nalotach NATO są zniszczone, do tego dochodzi problem rozbrojenia rebelianckich grup po zakończeniu walk.

FRAKCYJNE WALKI WE WŁADZACH POWSTANIA - CZYTAJ WIĘCEJ

Tylko NTC

Dotychczas przywódcy rebeliantów nie popisali się skutecznością. Podzielony na rywalizujące ze sobą frakcje NTC nie daje sobie rady z przewróceniem bezpieczeństwa na kontrolowanych przez siebie obszarach. Z kolei mniejsze grupy rebeliantów z innych części kraju nie uznają przywództwa Bengazi

Małe grupy libijskiej opozycji, takie jak Partia Demokratyczna, cieszą się poparciem zachodnich stolic, ale według analityków nie odegrają większej roli. Zdaniem liderów powstania, Libia powinna w okresie przejściowym być rządzona przez ONZ. Analitycy uważają jednak, że ten plan ma dwie wady. Po pierwsze, Libijczycy nie chcą być rządzeni przez cudzoziemców. Po drugie, cudzoziemcy nie chcą rządzić Libią.

Próbują uniknąć kolejnego Iraku

Pytany, jak te podziały wpłyną na sytuację w Libii po upadku dyktatora, były brytyjski ambasador w Libii Oliver Miles powiedział Reutersowi: - Oni bardzo starają się uniknąć kolejnego Iraku i przeprowadzić polityczną transformację gładko i czysto, ale to może się nie udać.

Im szybsze zwycięstwo w Trypolisie, tym większe szanse na pokojową zmianę władzy. Były doradca libijskiego rządu, Saad Djebbar, uważa, że pomógł by powrót z wygnania libijskich autorytetów, "ludzi, którzy mają wysoką pozycję w społeczeństwie i mogliby pełnić role ojców narodu". – Ich zadaniem byłoby wypełnienie politycznej próżni i dostarczenie Libijczykom punktu odniesienia – uważa Djebbar.

Oni bardzo starają się uniknąć kolejnego Iraku i przeprowadzić polityczną transformację gładko i czysto, ale to może się nie udać. były brytyjski ambasador w Libii Oliver Miles

"Nie będzie zemsty"

NTC od miesięcy pracuje nad planem działań po przejęciu władzy i że zawiera on ustanowienie konstytucyjnej władzy i przeprowadzenie wyborów pod nadzorem Narodów Zjednoczonych. Libijski ambasador w Zjednoczonych Emiratach Arabskich Aref Ali Nayad powiedział Reutersowi, że 70-osobowy Zespół ds. Stabilizacji Libii rozpoczął pracę w Dubaju. Jego celem jest przeprowadzenie pokojowej transformacji w takich obszarach jak bezpieczeństwo, ochrona zdrowia, edukacja i infrastruktura. Przedstawiciele wojska i policji, o ile przejdą na stronę nowych władz, zachowają posady.

Zespół zapewnił już dostawy ropy po wyzwoleniu kraju. Jak zapewnił Nayad, nowe władze będą działać według prawa i nie będzie sądów rewolucyjnych. – Nie będzie zemsty – dodał.

Zachodni dyplomaci uważają, że plan jest obiecujący, choć wiele jest znaków zapytania, zwłaszcza odnośnie osądzenia zwolenników i urzędników poprzedniego reżimu.

Źródło: Reuters

Źródło zdjęcia głównego: EPA