Świat

"Plan Annana nie zadziała". Chce przekonać sojuszników Syrii

Świat


Popierany przez Radę Bezpieczeństwa ONZ plan pokojowy Kofiego Annana nie przyniesie rezultatu - twierdzi amerykański dziennik "Washington Post". Choćby z jednego powodu - deklaracja Rady "nie zawiera za sprawą Rosji - wciąż wiernego sojusznika Asada - mechanizmu egzekwowania założeń planu". Annan wybiera się w ten weekend do Rosji i Chin, ale trudno liczyć na to, że przekona oba kraje do zmiany stanowiska ws. Asada. Oba te państwa zagłosowały dziś przeciwko rezolucji Rady Praw Człowieka ONZ potępiającej władze syryjskie, brutalnie rozprawiające się z przeciwnikami reżimu.

Rada przedłużyła też mandat swej komisji śledczej, dokumentującej zbrodnie przeciwko ludzkości w Syrii, w tym egzekucje i tortury.

Rezolucja potępia władze syryjskie za "powszechne, systematyczne, rażące łamanie paw człowieka i podstawowych swobód". Rządowym siłom syryjskim zarzucono m.in. zbiorowe egzekucje, tortury i seksualne maltretowanie więźniów i dzieci.

Rezolucję, przygotowaną przez Danię w imieniu Unii Europejskiej, przyjęto przy trzech głosach sprzeciwu (Chiny, Kuba, Rosja). Wcześniej Rada odrzuciła rosyjską propozycję potępienia także syryjskiej opozycji za krwawe "ataki terrorystyczne". Delegacja rosyjska uznała unijną rezolucję za "jednostronną", a ambasador Syrii za "stronniczą".

Mission impossible?

Debata i głosowanie w Radzie Praw Człowieka źle wróży najbliższej misji Kofiego Annana. Specjalny wysłannik ONZ i Ligi Arabskiej w najbliższy weekend będzie w Moskwie i Pekinie rozmawiał na temat kryzysu syryjskiego. Rosja i Chiny uchodzą za sojuszników reżimu Baszara el-Asada.

Rzecznik byłego sekretarza generalnego Ahmad Fawzi poinformował, że zespół ekspertów Annana wrócił z Syrii, gdzie przeprowadził trzydniowe rozmowy na temat wysłania do tego kraju międzynarodowych obserwatorów. - Obecnie Annan i zespół ekspertów dokładnie rozważają syryjską odpowiedź - powiedział Fawzi. Na pytanie, czy wysłannik ONZ i Ligi Arabskiej wróci do Damaszku, by kontynuować rozmowy z prezydentem Asadem, rzecznik odpowiedział: "Wróci, ale jeszcze nie teraz".

Negocjacje ws. rezolucji

Kraje zachodnie dążą do przyjęcia rezolucji przez Radę Bezpieczeństwa ONZ w sprawie konfliktu syryjskiego. Rosja i Chiny zawetowały dwa projekty dokumentu, potępiającego przemoc w Syrii oraz wzywającego prezydenta Asada do ustąpienia ze stanowiska.

W środę RB ONZ jednomyślnie uchwaliła deklarację w sprawie Syrii, w której członkowie Rady udzielają poparcia Annanowi i opracowanemu przez niego planowi pokojowemu. Dokument nie ma mocy rezolucji i na jej podstawie RB nie może nakładać sankcji.

W tekście deklaracji zawarto apele do syryjskich sił rządowych i opozycyjnych o wstrzymanie przemocy, a także bliżej nieokreśloną zapowiedź "dalszych kroków", jeśli Syria nie dostosuje się do sześciopunktowego planu pokojowego Annana.

Plan Annana nie zadziała, bo - jak poprzednio plan Ligi Arabskiej - apeluje do rządu Asada o podjęcie kroków, które by doprowadziły do jego szybkiego upadku, a reżim nie ma zamiaru kapitulować. "Washington Post"

Krótko przed ogłoszeniem wiadomości o uchwaleniu deklaracji szef MSZ Rosji Siergiej Ławrow powiedział, że Rosja popiera dokument. Podkreślił, że dla niego najważniejszą sprawą jest to, iż w deklaracji nie ma mowy o ultimatum i nie ma również "tez, które usiłowałyby określić, kto jest w większym stopniu winien" kryzysowi w Syrii.

"Niewykonalny plan"

Mimo to, szanse powodzenia działań Annana są zerowe - twierdzi "Washington Post". Amerykański dziennik pisze w piątek w artykule redakcyjnym, że plan ten najpewniej da czas reżimowi Asada i będzie przykrywką dla dalszego zabijania cywilów.

"Plan Annana nie zadziała, bo - jak poprzednio plan Ligi Arabskiej - apeluje do rządu Asada o podjęcie kroków, które by doprowadziły do jego szybkiego upadku, a reżim nie ma zamiaru kapitulować" - pisze dziennik.

Przypomina, że w ubiegłym roku władze Syrii w celu zyskania na czasie zaakceptowały podobne żądania wysunięte przez Ligę Arabską, wpuściły też jej obserwatorów - i - następnie - całkowicie zignorowały zobowiązania.

Brak mechanizmu

Przyjęta kilka dni temu deklaracja RB ONZ udziela poparcia specjalnemu wysłannikowi ONZ i Ligi Arabskiej Kofiemu Annanowi i opracowanemu przez niego planowi pokojowemu, lecz, jak pisze "Washington Post", "nie zawiera za sprawą Rosji - wciąż wiernego sojusznika Asada - mechanizmu egzekwowania założeń planu".

Tym, czego misja Annana nie oferuje, jest "sposób na położenie kresu przemocy". Jest wręcz odwrotnie: gwarancja, że rozlew krwi będzie trwać, a sytuacja zapewne się pogorszy. Walka w Syrii zakończy się dopiero wówczas, gdy Asad zostanie do tego zmuszony lub gdy po trupach dojdzie do zwycięstwa. "Washington Post"

"Rosji i Chinom deklaracja Rady Bezpieczeństwa pozwoliła wyjść z twarzą z kłopotliwego sprawiania wrażenia, że bezwarunkowo popierają Baszara Asada. Daje też Moskwie nadzieję na osiągnięcie wyniku, na jaki liczy: wynegocjowany przez ONZ +pokój+, który pozostawia u władzy obecny reżim. Administracji Obamy misja Annana stwarza iluzję, że strategia USA przynosi efekty" - pisze dziennik.

"Tym, czego misja Annana nie oferuje, jest +sposób na położenie kresu przemocy+. Jest wręcz odwrotnie: gwarancja, że rozlew krwi będzie trwać, a sytuacja zapewne się pogorszy. Walka w Syrii zakończy się dopiero wówczas, gdy Asad zostanie do tego zmuszony lub gdy po trupach dojdzie do zwycięstwa" - pisze "Washington Post".

Według szacunków ONZ w wyniku tłumienia antyprezydenckich wystąpień przez siły rządowe oraz starć z dezerterami z armii zginęło w Syrii co najmniej 8 tys. ludzi. Według Syryjskiego Obserwatorium Praw Człowieka od połowy marca 2011 roku w wyniku rewolty śmierć poniosło ponad 9 tys. osób.

Źródło: PAP