Świat

Pięć lat kolonii karnej? "Pretekst motywowany politycznie"

Świat

Aktualizacja:

Kary pięciu lat kolonii karnej o zaostrzonym reżimie wraz z konfiskatą mienia zażądał prokurator dla białoruskiego obrońcy praw człowieka Alesia Bialackiego, oskarżonego o zatajenie dochodów w szczególnie wysokiej kwocie. W ostatnim słowie Bialacki powiedział, że jego proces "od początku do końca ma podtekst polityczny". Wyrok zostanie ogłoszony w czwartek o godz. 9 czasu polskiego.

W oskarżeniu Bialackiego chodzi o ponad 560 tys. euro z jego kont w Polsce i na Litwie. Władze w Mińsku twierdzą, że Bialacki nie zapłacił podatków od tej kwoty.

Według Centrum Praw Człowieka "Wiasna", którym kieruje Bialacki, były to pieniądze z zagranicznych fundacji na działalność organizacji, w tym na pomoc osobom prześladowanych na Białorusi z powodów politycznych.

Bialacki oświadczył dziś przed sądem, że nie wierzy, by białoruskie KGB i inne służby państwowe nie wiedziały, czym zajmuje się "Wiasna". - Jeżeli widzą nas jako skarbonkę dla opozycji, to jest to nieprofesjonalizm; nie wierzę w to. KGB świadomie działa przeciwko obrońcom praw człowieka, wykorzystując wszelkie metody - oświadczył.

Podkreślił, że czuje się absolutnie niewinny i wskazał, że przed aresztowaniem mógł wyjechać z kraju, ale nie zrobił tego.

"Według własnego uznania"

Prokurator odrzucił wyjaśnienia Bialackiego, że pieniądze nie były jego osobistym dochodem, lecz były przekazywane na działalność w sferze obrony praw człowieka i pomoc osobom prześladowanych na Białorusi z powodów politycznych.

Zdaniem prokuratora, Bialacki rozporządzał tymi kwotami "według własnego uznania", wykonywał określoną pracę i otrzymywał za to pewne środki, "co wymaga dopełnienia obowiązku płacenia podatków". Oskarżyciel ocenił, że dowody przedstawione w sądzie potwierdzają winę Bialackiego, a dokumenty bankowe są prawdziwe, choć nie ma na nich podpisów i pieczęci.

Zażądał też odzyskania od Bialackiego pełnej kwoty niezapłaconych według oskarżenia podatków.

"Nieobiektywność kontroli"

Adwokat Bialackiego zwrócił uwagę, że dokumenty bankowe przedstawione w sądzie nie zostały przetłumaczone z języków obcych, nie są poświadczone pieczęciami ani podpisami. Zwrócił uwagę, że część materiałów w sprawie to anonimowe wnioski. - Skierowanie sprawy do sądu w takim stanie (...) potwierdza nieobiektywność kontroli podatkowych prowadzonych wobec Bialackiego - argumentował obrońca.

Analizując materiały, stwierdził, że powstaje "fałszywe wrażenie o istnieniu bazy dowodowej" w procesie. Jego zdaniem również nie udowodniono, że środki z zagranicznych kont Bialackiego trafiały w ogóle na Białoruś.

Obrońca powołał się ponadto na przepis prawa białoruskiego mówiący o tym, że opodatkowaniu nie podlegają kwoty otrzymywane przez daną osobę w celu przekazania ich osobie trzeciej.

"Politycznie motywowany pretekst"

"Jesteśmy głęboko zaniepokojeni przetrzymywaniem i procesem uznanego na świecie obrońcy praw człowieka Alesia Bialackiego za domniemane unikanie płacenia podatków" - napisali we wspólnym oświadczeniu szefowa unijnej dyplomacji Catherine Ashton oraz komisarz UE. ds. polityki sąsiedztwa Sztefan Fuele. Wezwali też Mińsk do wycofania oskarżeń.

Uważają oni, że zarzuty wobec Bialackiego to "politycznie motywowany pretekst", by zaszkodzić jego działalności na rzecz ofiar represji. "Proces ten jest rzucającą się w oczy, symboliczną manifestacją prześladowań społeczeństwa obywatelskiego na Białorusi od czasu wyborów prezydenckich 19 grudnia 2010 roku" - podkreślili przedstawiciele UE.

Ponadto komisarz Fuele spotkał się z rodziną i przyjaciółmi-opozycjonistami Bialackiego na Białorusi. Fuele wyraził w środę zaniepokojenie ich doniesieniami o torturach i okrutnym traktowaniu więźniów i wezwał białoruskie władze do przestrzegania międzynarodowych zobowiązań, zwłaszcza zakazu tortur i poniżającego traktowania obywateli.

Kolejne zarzuty

Bialacki został zatrzymany 4 sierpnia. Dotąd miał wyłącznie zarzuty dotyczące wspomnianego zatajenia dochodów. Niedawno prokurator zapowiedział jednak postawienie też nowych zarzutów. Obserwatorzy nie wykluczają, że mogą one dotyczyć działalności w imieniu niezarejestrowanej organizacji.

"Wiasna" jest jedną z najbardziej znanych organizacji pozarządowych na Białorusi. Istnieje od 1998 roku, działała jako organizacja społeczna, ale w 2003 roku została zlikwidowana decyzją białoruskiego Sądu Najwyższego z powodu udziału jej działaczy w obserwacji wyborów prezydenckich w 2001 roku. Później działacze próbowali zarejestrować organizację trzykrotnie, za każdym razem spotykali się z odmową. Z powodu braku rejestracji na Białorusi "Wiasna" utrzymywała konta za granicą.

Uwolnienia Bialackiego, prócz Unii Europejskiej żądają też międzynarodowe organizacje praw człowieka i USA.

Źródło: PAP