Franciszek na ziemi Abrahama. Jako pierwszy papież odprawił mszę w obrządku chaldejskim

TVN24 | Świat

Aktualizacja:
Autor:
momo,
kb\mtom/b
Źródło:
PAP, Reuters

Przebywający w Iraku Franciszek jako pierwszy papież przewodniczył w sobotę mszy w obrządku chaldejskim, czyli Kościoła wschodniego działającego głównie na terenie historycznej Mezopotamii. Liturgię sprawowano w katedrze chaldejskiej w Bagdadzie. Premier Iraku Mustafa al-Kadhimi w symboliczny sposób postanowił uczcić sobotnie spotkanie papieża Franciszka z przywódcą szyitów ajatollahem Alim as-Sistanim - najwyższym rangą muzułmańskim duchownym w Iraku. Na podstawie decyzji szefa rządu 6 marca będzie obchodzony w Iraku jako Dzień Tolerancji i Koegzystencji.

W znaczącym geście wyciągnięcia ręki do islamu papież opuścił w sobotę rano Bagdad i udał się do położonego w środkowej części kraju miasta Nadżaf, niedaleko terenów antycznej Babilonii. Jest to główny ośrodek irackich szyitów i cel ich pielgrzymek z całego świata. W tamtejszym meczecie znajduje się grób kalifa Alego ibn Abi Taliba, kuzyna i zięcia Mahometa, uważanego za pierwszego człowieka nawróconego na islam. Jest tam również największy cmentarz na świecie. Szyici wierzą, że pochówek w tym świętym mieście gwarantuje wstęp do raju.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE NA TVN24 GO >>>

W Nadżafie papież złożył kurtuazyjną, prywatną wizytę ajatollahowi Alemu Sistaniemu. 90-letni duchowny jest jedną z najważniejszych postaci życia publicznego w Iraku i zarazem autorytetem dla szyitów z wielu krajów. Choć nie podpisano żadnej deklaracji czy wspólnego dokumentu, spotkanie miało więcej niż symboliczne znaczenie dla dialogu z islamem.

To pierwsze takie spotkanie głowy Kościoła rzymskokatolickiego z nieformalnym przywódcą szyickiego islamu i jedno z najważniejszych wydarzeń pielgrzymki Franciszka w tym kraju.

O pozycji i wpływach wielkiego ajatollaha w Iraku świadczy to, że w 2004 roku wsparł on wolne wybory w Iraku, przyczyniając się w ten sposób do powstania pierwszego demokratycznego rządu po obaleniu dyktatora Saddama Husajna. W 2014 roku Sistani wezwał zaś Irakijczyków do zjednoczenia się w walce przeciwko dżihadystycznej organizacji Państwo Islamskie.

Papież podziękował ajatollahowi za obronę najsłabszych i prześladowanych

W komunikacie przekazanym dziennikarzom dyrektor biura prasowego Stolicy Apostolskiej Matteo Bruni oświadczył, że podczas kurtuazyjnego 45-minutowego spotkania w rezydencji muzułmańskiego duchownego papież położył szczególny nacisk na znaczenie współpracy i przyjaźni między wspólnotami religijnymi po to, by "kultywując wzajemne poszanowanie i dialog, można było przyczynić się do dobra Iraku, regionu oraz całej ludzkości".

Papież, jak ogłosił Watykan, podziękował ajatollahowi al-Sistaniemu za to, że "w obliczu przemocy i wielkich trudności minionych lat zabierał głos w obronie najsłabszych i prześladowanych potwierdzając świętość życia ludzkiego i znaczenie jedności narodu irackiego". Franciszek zapewnił ajatollaha o swej modlitwie w intencji "pokojowej przyszłości i braterstwa dla umiłowanej ziemi irackiej, Bliskiego Wschodu oraz całego świata" - dodano w nocie.

Biuro ajatollaha w wydanym w sobotę oświadczeniu podało, że w czasie spotkania mówił on o "niesprawiedliwości, ucisku, ubóstwie, religijnych i intelektualnych prześladowaniach, tłumieniu podstawowych wolności i braku sprawiedliwości społecznej, wojnach, aktach przemocy, ekonomicznych blokadach i wysiedleniu wielu ludzi" w regionie bliskowschodnim, zwłaszcza Palestyńczyków na terytoriach okupowanych.

Po spotkaniu papieża z ajatollahem ustanowiono Dzień Tolerancji i Koegzystencji

Premier Iraku Mustafa al- Kadhimi w symboliczny sposób postanowił uczcić sobotnie spotkanie papieża Franciszka z przywódcą szyitów ajatollahem Alim as-Sistanim. Na podstawie decyzji szefa rządu 6 marca będzie obchodzony w Iraku jako Dzień Tolerancji i Koegzystencji.

O decyzji premiera poinformowano kilka godzin po historycznym spotkaniu Franciszka z najwyższym autorytetem szyitów w jego rezydencji w mieście Nadżaf. Na ulicach Bagdadu widać wielkie billboardy przedstawiające wizerunki Franciszka i as-Sistaniego.

Franciszek na ziemi Abrahama

Po wizycie w Nadżafie Franciszek udał się na kulminacyjne wydarzenie tego dnia wizyty, czyli międzyreligijne spotkanie w Ur, ziemi Abrahama, kolebce chrześcijaństwa, judaizmu i islamu. To miejsce, które w symboliczny sposób łączy wierzących. Tam w sugestywnej scenerii zorganizowano spotkanie zwierzchników religii obecnych w Iraku. Rozpoczęto je odczytaniem fragmentu Księgi Rodzaju, wskazującej Ur jako miejsce narodzin Abrahama.

W sugestywnej scenerii w pobliżu ruin chaldejskiego Ur Franciszek mówił: - Z tego miejsca, będącego źródłem wiary, z ziemi naszego ojca Abrahama, potwierdzamy, że Bóg jest miłosierny i że najbardziej bluźnierczym wykroczeniem jest profanowanie Jego imienia poprzez nienawiść do brata.

- My, ludzie wierzący - dodał - nie możemy milczeć, gdy terroryzm nadużywa religii. Przeciwnie, naszym zadaniem jest jednoznaczne wyjaśnianie nieporozumień.

- Nie pozwólmy, by światło Nieba zostało przesłonięte chmurami nienawiści! - apelował Franciszek.

Nawiązując do fali krwawego terroru, rozpętanego w Iraku przez tak zwane Państwo Islamskie papież stwierdził, że nad tym krajem "zebrały się ciemne chmury terroryzmu, wojny i przemocy". - Ucierpiały z tego powodu wszystkie wspólnoty etniczne i religijne - zaznaczył. - Wrogość, ekstremizm i przemoc nie rodzą się z ducha religijnego. Są zdradą religii - przekonywał.

Papież przypomniał o społeczności jazydów, dotkniętych okrutnymi prześladowaniami. Jak zauważył, wspólnota ta "opłakiwała śmierć wielu mężczyzn i widziała tysiące kobiet, dziewcząt oraz dzieci uprowadzonych, sprzedawanych w niewolę, poddawanych przemocy fizycznej i nawracaniu na siłę".

Po przemówieniu papieża odmówiona została modlitwa synów Abrahama.

Niespełnione marzenie Jana Pawła II

To właśnie Ur pragnął odwiedzić papież Jan Paweł II na początku obchodów roku 2000. To miała być krótka podróż, której cel Watykan opisał ostatnio następująco: "Wyjść od Abrahama, by uznać się za braci".

Portal Vatican News przypomniał, że plan tej podróży pojawił się w 1999 roku i budził sprzeczne uczucia. Niektórzy wręcz odradzali ją polskiemu papieżowi, argumentując, że w ten sposób tylko wzmocni pozycję Saddama Husajna. Takie ostrzeżenia płynęły wówczas z USA. Ostatecznie podróż nie doszła do skutku z powodu sprzeciwu samego Husajna.

Na znaczenie tego niezrealizowanego planu wskazuje to, że w lutym 2000 roku w Watykanie zorganizowano symboliczną, duchową pielgrzymkę Jana Pawła II do Ur, w trakcie której poprzez telemost połączono się z wiernymi Kościoła chaldejskiego w Iraku, zgromadzonymi w katedrze św. Józefa w Bagdadzie. Także Franciszek uda się tam po powrocie z Ur, co będzie symbolicznym zamknięciem wydarzeń sprzed 21 lat i spełnieniem pragnienia polskiego papieża.

"To wyjątkowa, historyczna wizyta i spełnienie marzenia Jana Pawła II" TVN24

Franciszek jako pierwszy papież odprawił mszę w obrządku chaldejskim

Przebywający w Iraku Franciszek jako pierwszy papież przewodniczył w sobotę mszy w obrządku chaldejskim, czyli Kościoła wschodniego działającego głównie na terenie historycznej Mezopotamii. Liturgię sprawowano w katedrze chaldejskiej w Bagdadzie.

Językiem liturgicznym obrządku chaldejskiego jest aramejski, którego dialektem posługiwał się Jezus. Kościół chaldejski liczy obecnie około pół miliona wiernych, a na jego czele stoi patriarcha Babilonu, kardynał Louis Raphael Sako.

Na mszę w bagdadzkiej katedrze świętego Józefa, uświetnioną sugestywnymi śpiewami, przybył prezydent Iraku Barham Salih, który jest muzułmaninem.

Papież, nawiązując do historii Mezopotamii, powiedział w homilii, że "mądrość była kultywowana na tych ziemiach od czasów starożytnych".

- Dążenie do niej zawsze fascynowało człowieka. Często jednak ci, którzy mają więcej środków, mogą zdobyć więcej wiedzy i mieć większe szanse, podczas gdy ci, którzy mają mniej, są spychani na margines - mówił Franciszek. Nazwał to "niedopuszczalną nierównością", która obecnie - jak zauważył - jeszcze pogłębiła się.

- Dla świata ten, kto ma mniej, jest odrzucany, a ten, kto ma więcej, jest uprzywilejowany. Ale nie dla Boga - dodał.

Dla świata, jak zaznaczył papież, "ważny jest ten, który posiada, ten, który może, ten, co się liczy". - Ale nie dla Boga: nie ten, kto ma, jest największy, lecz ten, kto jest ubogi w duchu, nie ten, kto może wszystko uczynić z innymi, lecz ten, kto jest cichy wobec wszystkich. Nie ten, kto jest oklaskiwany przez tłumy, lecz ten, kto jest miłosierny dla swego brata - wskazał Franciszek.

Zwrócił się do wierzących: - Być może patrzysz na swoje ręce i wydają się one tobie puste, być może do twojego serca wkrada się nieufność i nie czujesz się wynagrodzony przez życie. Jeśli tak, nie lękaj się: błogosławieństwa są dla ciebie, który jesteś utrudzony, głodny i spragniony sprawiedliwości, prześladowany.

- I ja dzisiaj dziękuję z wami i za was, ponieważ tutaj, gdzie w starożytności zrodziła się mądrość, w naszych czasach powstało wielu świadków: świadków często pomijanych w serwisach informacyjnych, ale cennych w oczach Boga - dodał Franciszek.

Msza to ostatni punkt drugiego dnia historycznej wizyty papieża w Iraku.

Autor:momo, kb\mtom/b

Źródło: PAP, Reuters