Świat

"Mój syn został ranny w szyję. Wykrwawił się". To miała być nagroda za dobrą naukę

Świat


Dzień, który miał być nagrodą za ciężką pracę, zakończył się tragedią. Sahil i Aman John zginęli w parku Gulshan-e-Iqbal w pakistańskim Lahore, gdy zamachowiec samobójca wysadził się w niedzielę w powietrze, zabijając 72 osoby i raniąc 341 innych. Wśród ofiar są głównie dzieci i kobiety.

12-letni Sahil i jego o rok starszy kuzyn Aman John od wielu tygodni pilnie się uczyli. Rodzice obiecali im, że w Wielkanoc wybiorą się do popularnego parku rozrywki, w którym znajduje się jezioro, zoo i rollercoastery.

Nagroda za pilną naukę

- Ich ojciec powiedział: jeśli nie będziecie opuszczać szkoły i będziecie dobrze się uczyć, na Wielkanoc dostaniecie nagrodę - opowiada telewizji CNN jedna z krewnych chłopców.

Sahil i Aman John to dwoje z 24 dzieci, zabitych w zamachu. Dwoje innych dzieci z ich rodziny zostało rannych.

- Mój syn został ranny w szyję - opowiada reporterom ojciec Amana. - Mój bratanek Sahil również. Wykrwawili się. Obaj - mówi mężczyzna.

Błyskotliwy uczeń

Na mszy pogrzebowej za Amana Johna w kościele w Lahore zgromadził się tłum wiernych. Chłopiec został pochowany na chrześcijańskim cmentarzu. - Był błyskotliwym uczniem, jego śmierć to dotkliwa strata nie tylko dla jego rodziny - powiedział podczas pogrzebu jeden z jego nauczycieli. - To strata dla całego kraju - dodał.

Każdy mógł tam wejść

Pracownik parku rozrywki Gulshan-e-Iqbal imieniem Qaisar powiedział w rozmowie z agencją Reutera, że w pobliżu placu zabaw dla dzieci było bardzo dużo ludzi, nie zastosowano też niemal żadnych środków bezpieczeństwa.

- W płocie otaczającym park był wyłom. Z tyłu znajduje się mur, jest on jednak bardzo niski, terroryści mogli z łatwością przez niego przeskoczyć - powiedział mężczyzna.

- W parku było mnóstwo ludzi, po wybuchu byli zszokowani, wybuchła panika. Nie wiedzieliśmy, co robić - stwierdził bezradnie pracownik parku.

Cel: chrześcijanie

Do przeprowadzenia zamachu z udziałem samobójcy przyznała się Jamaat-ul-Ahrar, czyli frakcja organizacji Tehrik-i-Taliban. Rzecznik frakcji Ehsanullah Ehsan jednocześnie oświadczył, że celem zamachu była chrześcijańska mniejszość.

- Chcemy w ten sposób przekazać premierowi Nawazowi Sharifowi, że wkroczyliśmy do Lahore. Może on robić, co chce, ale nie będzie w stanie nas powstrzymać. Nasi zamachowcy samobójcy będą kontynuować te zamachy - powiedział rzecznik talibów.

W Islamabadzie skierowano w niedzielę na ulice wojsko. Wcześniej doszło tam do starć policji z protestującymi przeciwko powieszeniu z wyroku sądu mordercy gubernatora Pendżabu Salmana Taseera. Taseer bronił chrześcijanki Asi Bibi oskarżonej o bluźnierstwo.

Rząd nie chroni

Bojownicy islamscy w Pakistanie bardzo często atakowali chrześcijan i inne mniejszości w ciągu ostatnich 10 lat.

W marcu 2015 roku zamachowiec samobójca wysadził się w Lahore w pobliżu miejsca popularnego wśród miejscowych wyznawców chrześcijaństwa. Zginęło 14 osób, dziesiątki zostały ranne. W marcu 2013 roku doszło do zamachu na kościół w Peszawarze, zginęło wtedy ponad 80 osób.

Chrześcijanie oskarżają rząd o to, że niewiele czyni, aby ich ochronić.

Rebelie i przemoc

Pakistan, zamieszkany przez 200 mln ludzi, głównie sunnitów, jest nękany rebeliami talibów, działalnością gangów i przemocą na tle wyznaniowym. Cierpią chrześcijanie, którzy stanowią zaledwie od 2 do 4 proc. (w zależności od źródła) i często pomawiani są o bluźnierstwa wobec islamu, za co grozi kara śmierci.

Pendżab jest największą i najbogatszą prowincją kraju, do niedawna też najspokojniejszą. Ze stolicy Pendżabu, Lahore, pochodzi premier Pakistanu Nawaz Sharif. Jego przeciwnicy oskarżają go o tolerowanie bojowników w zamian za pokój w prowincji. Premier oczywiście zdecydowanie odrzuca te oskarżenia.

Ofensywa przeciwko talibom

W 2014 roku Pakistan rozpoczął ofensywę przeciwko talibom i sprzymierzonym z nimi bojownikami w Waziristanie Północnym, starając się wygnać ich z bezpiecznych górskich kryjówek, z których dżihadyści przeprowadzali ataki w Pakistanie i Afganistanie po drugiej stronie granicy.

W zeszłym roku zginął cieszący się popularnością minister w prowincjonalnych władzach Pendżabu oraz co najmniej osiem osób w wybuchu bomby, który zniszczył jego dom.

Autor: asz\mtom / Źródło: CNN

Tagi:
Raporty: