Trudy i John Benjamin, obydwoje w wieku około siedemdziesiątki, mieszkają na przedmieściach Portland już od 40 lat. W ubiegłym roku ich życie się zmieniło z powodu przykrego zapachu dochodzącego z sąsiedniej działki.
Jak donosi portal Oregon Live, powołując się na pozew, który wpłynął do sądu, małżonkowie domagają się 250 tysięcy dolarów odszkodowania z powodu dolegliwości, na które cierpią na skutek przykrego zapachu z sąsiedniej działki. Wskazują na nudności, zawroty głowy i problemy z układem oddechowym. Lokalnym mediom opowiadali, że nie mogą spędzać czasu w ogrodzie, otwierać okien w domu, a przechodząc do samochodu, wkładają maski z filtrami. Wcześniej mężczyźnie zdarzyło się kilka razy stracić przytomność, jak twierdzi - z powodu nieznośnej woni. Lekarz miał wręcz zalecić im przeprowadzkę.
Zapach utrudnia im życie
Według relacji Trudy Benjamin, ich problemy zaczęły się w sierpniu ubiegłego roku, gdy na posesji sąsiadki stanął mały domek. - Mój mąż poczuł ten zapach. Powiedział: "Boże, co to jest?!" - relacjonowała kobieta. Trudna do zniesienia woń wydobywała się z mobilnego domku. Ich zdaniem to zawartość toalety w nim przelewa się lub jest neutralizowana silną chemią, a w efekcie wytwarza się toksyczny gaz. To ma wpływać na zdrowie starszych państwa - podaje portal Oregon Live.
Początkowo próbowali rozmawiać w tej sprawie z sąsiadką. Ta odpowiedziała, że toaleta jest regularnie opróżniana, a w planach ma instalację przenośnego szamba. Sytuacja się jednak nie zmieniła. Interweniowały władze Portland, przeprowadzono inspekcję, na kobietę nałożono karę finansową za naruszenie przepisów. Ale jak twierdzą państwo Benjamin, zapach pozostał.
Para twierdzi, że życie w tym, co kiedyś uważali za "kawałek miejskiego raju", stało się niemożliwe. Pozew został złożony w sądzie okręgowym Hrabstwa Multnomah 8 maja. Lokalne portale nie precyzują, na kiedy wyznaczono termin rozprawy.