Obserwatorzy nie mają wątpliwości. Salwy gradów i uraganów nadleciały od separatystów


Po zbadaniu miejsca masakry w Mariupolu przedstawiciele OBWE i Human Rights Watch nie mają wątpliwości. Dziesiątki rakiet Grad i większych Uragan, nadleciały nad miasto z kierunku terenów kontrolowanych przez separatystów. Obserwatorzy OBWE mówią o „ekstremalnie ciężkim ostrzale”. Kilkadziesiąt pocisków spadło na tereny zabudowane, zabijając co najmniej 30 osób.

Do tragicznego ostrzału przedmieść Mariupola doszło w sobotę około godziny dziewiątej rano. Duża salwa niekierowanych pocisków rakietowych trafiła w bloki, domy, bazar, sklepy, drogę i działki. Nie jest jasne ile osób zginęło. Według ostatnich danych doliczono się co najmniej 30 zabitych cywilów i kilkudziesięciu rannych.

Ocena OBWE - rakiety nadleciały od separatystów

Na miejsce tragedii szybko udali się przedstawiciele OBWE, którzy działają na całym obszarze walk w Donbasie, starając się nadzorować już dawno nieaktualne zawieszenie broni i dokumentować różne incydenty. W większości to byli wojskowi. Obecni w centrum Mariupola obserwatorzy sam ostrzał tylko słyszeli. Opisali go jako „wyjątkowo ciężki” i trwający około 35 sekund. Na miejsce upadku pocisków dotarli około godziny później. Znajduje się ono około 8,5 kilometra od centrum Mariupola w kierunku północno-wschodnim w okolicy ulicy Olimpijskiej. Niecałe pół kilometra od miejsca uderzenia rakiet znajduje się posterunek drogowy nr. 14, obsadzony przez ukraińskie wojsko. Obszar, na który spadły pociski mierzy około 1,6 kilometra na 1,1 kilometra. Obserwatorzy naliczyli 19 kraterów, ale „są pewni, że uderzeń rakiet było więcej”. Po wstępnym zbadaniu szczątków pocisków i pozostawionych przez nie zniszczeń przedstawiciele OBWE orzekli, że były to na pewno rakiety systemów Grad i Uragan. Te pierwsze miały nadlecieć z północnego wschodu, z okolic odległej o 19 kilometrów miejscowości Oktiabr, a te drugie z okolic wioski Zaiczenko, 15 kilometrów na wschód od miejsca upadku. Oba punkty odpalenia znajdują się na terenach kontrolowanych przez siły separatystów. Obserwatorzy dodają, że po południu, około godziny 13 i 13.20, kolejne salwy rakiet niekierowanych nadleciały ze wschodu. Tym razem spadły kilkaset metrów dalej i trafiły celnie w okolice posterunku drogowego nr 14.

HRW wskazuje na separatystów

Miejsce tragedii przy ulicy Olimpijskiej badali również przedstawiciele Human Rights Watch, którzy działają w strefie walk i starają się dokumentować akty przemocy wobec cywili. Oni naliczyli „ponad 20” kraterów i trafień w bloki, domy, bazar, szkołę i kościół. Są również przekonani, że na miejscu tragedii leżały rozpoznawalne elementy rakiet Grad. W ocenie HRW dowody wskazują na winę separatystów. Po pierwsze rakiety trafiły w teren kontrolowany przez siły rządowe. Po drugie kratery i tkwiące w nich resztki pocisków mają wyraźnie wskazywać, że salwa nadleciała ze wschodu, z terenów kontrolowanych przez separatystów. Po trzecie akurat w sobotę lider donieckich separatystów Ołeksandr Zacharczenko oznajmił, że rozpoczyna ofensywę na Mariupol. HRW zaznacza, że wyrzutnie rakiet niekierowanych są mało precyzyjne i mają za zadanie pokryć duży obszar, wobec czego używanie ich w pobliżu terenów zabudowanych nigdy nie powinno mieć miejsca. Jeśli coś takiego mia miejsce, jest naruszeniem prawa wojny.

Autor: mk/tr / Źródło: tvn24.pl

Źródło zdjęcia głównego: HRW

Tagi:
Raporty:
Pozostałe wiadomości