"Byłem ostatnią osobą, która po wszystkim wyszła. Wszędzie było pełno ofiar"

TVN24


Modliliśmy się i nagle usłyszeliśmy strzały. Napastnik wszedł do meczetu i zaczął strzelać - powiedział jeden ze świadków piątkowych ataków na dwie świątynie w nowozelandzkim Christchurch. Według najnowszych danych zginęło w nich 49 osób, a co najmniej 20 zostało rannych. Według policji jednej z trzech zatrzymanych osób postawiono zarzut morderstwa i w sobotę ma ona stanąć przed sądem.

Do pierwszego zamachu doszło w Christchurch ok. 13:30 (godz. 1:45 w nocy w Polsce) w meczecie Masdżid Al-Nur, a przed 16 (godz. 4 nad ranem w Polsce) do drugiego, w położonym na przedmieściu miasta meczecie Masdżid Linwood.

"Napastnik wszedł do meczetu i zaczął strzelać"

Po ataku jeden ze świadków zeznał, że nie widział napastnika, gdyż ukrył się pod ławką w meczecie. - Wiedziałem, że jeśli się wychylę, to zginę. Modliłem się, żeby nic mi się nie stało - powiedział mediom.

Według mężczyzny, atak rozpoczął się podczas modlitwy zgromadzonych wewnątrz meczetu Al-Nur. - Napastnik wszedł i zaczął strzelać - mówił świadek. - Byłem ostatnią osobą, która po wszystkim wyszła z meczetu. Wszędzie było pełno ofiar - dodał.

- Zaczęło się w sali modlitewnej. Napastnik musiał przejść przez korytarz - zeznał inny świadek ataku, pracujący w meczecie. Jak dodał, był w swoim gabinecie, gdy usłyszał strzały, a później przez pokój zaczęli przebiegać ludzie.

- Byli cali we krwi, niektórzy utykali - mówił.

"JEDEN Z NAJCZARNIEJSZYCH DNI NOWEJ ZELANDII"

"Zabijał wszystkich, jednego po drugim"

Mężczyzna, który widział napastnika przed meczetem, powiedział, że miał on na sobie hełm oraz okulary. - Ubrany był w wojskowy mundur. Miał broń, karabin M16. Widziałem też pas od innego karabinu i naboje - mówił świadek.

- Gdy przechodził obok, zapytałem, "Hej, co ty robisz?", ale on nie odpowiedział, tylko na mnie spojrzał. Wtedy zaczął strzelać do ludzi, a ja uciekłem - wspominał świadek.

- Wszedł do środka i strzelał do innych. Zabijał wszystkich, jednego po drugim - dodał.

"To przerażające doświadczenie. Proszę, módlcie się za nas"

O wielkim szczęściu może mówić drużyna krykieta z Bangladeszu, która przyjechała do Christchurch, by rozegrać ostatni mecz na swojej trasie. Mario Villavarayen, trener drużyny, przekazał agencji Reutera, że zawodnicy "byli w autokarze i zbliżali się do świątyni (Al Nur na modlitwę - red.), gdy rozpoczął się atak".

- Wszyscy nasi zawodnicy są teraz bezpieczni w hotelu, otoczonym (przez policję - red.). Zaleciliśmy im, żeby nie opuszczali budynku - dodał trener, podkreślając, że "najważniejsze, że są bezpieczni".

Przedstawiciel nowozelandzkiej federacji krykieta przekazał, że zdecydowano się na odwołanie spotkania. - Rozmawiałem z moim odpowiednikiem w Bangladeszu i zgodziliśmy się, że w tej sytuacji rozegranie meczu byłoby niestosowne - powiedział dyrektor organizacji David White.

Jeden z zawodników drużyny napisał na swoim profilu społecznościowym, że "zespołowi udało się ujść z życiem przed napastnikiem". "To przerażające doświadczenie. Proszę, módlcie się za nas" - dodał.

Zatrzymane trzy osoby

Świadkowie pierwszego ataku, cytowani przez lokalne media, mówili, że na teren meczetu wszedł mężczyzna ubrany "w stylu wojskowym". Miał broń automatyczną. W meczecie wybierał kolejne osoby i do nich strzelał - pisze agencja Reutera.

Według doniesień mediów zamachowiec prawdopodobnie relacjonował atak za pomocą kamery, którą miał przy sobie.

Policja poinformowała, że w związku z atakiem zatrzymano cztery osoby (trzech mężczyzn i kobietę). Po południu polskiego czasu służby informowały, że w areszcie przebywają trzy osoby. Jedna z zatrzymanych osób usłyszała zarzut morderstwa i w sobotę ma ona stanąć przed sądem.

W ocenie policji skala zagrożeń jest skrajnie wysoka. Do mieszkańców Christchurch zaapelowano, by do odwołania pozostali w swych domach.

Władze miasta podjęły decyzję o zamknięciu do odwołania wszystkich szkół w Christchurch.

CO WIEMY DO TEJ PORY:

- w piątek po południu zostali zaatakowani wierni w dwóch meczetach w mieście Christchurch - policja nie jest pewna, ilu było napastników - według najnowszych danych zginęło 49 osób (41 w jednym meczecie, siedem w drugim, jedna osoba zmarła w szpitalu) - zatrzymane są trzy osoby, jednej z nich postawiono zarzut morderstwa - jeden z zatrzymanych to Australijczyk - władze zaapelowały o zamknięcie wszystkich meczetów w kraju ze względów bezpieczeństwa.

Do ataku doszło w Christchurch w Nowej Zelandii
Mapy Google, tvn24.pl

Autor: ft/adso / Źródło: PAP, TVN24, Reuters

Raporty: