Świat

Nowa interwencja w Libii? Egipt wzywa świat do ataku

Świat

US ArmyEgipt chce się rozprawić z fanatykami na swojej granicy

Na fali oburzenia po egzekucji 21 Koptów przez fanatyków islamskich w Libii Egipt wzywa międzynarodową koalicję do wsparcia w nalotach. Państwa już bombardujące dżihadystów w Syrii i Iraku miałyby też działać nad Libią. Jeden z dwóch libijskich rządów - ten nieuznawany przez społeczność międzynarodową - jest natomiast oburzony całą sytuacją i nazywa naloty "atakiem na niepodległość".

Sytuacja w Libii już od wielu miesięcy jest bardzo zła. Kraj pogrążył się w chaosie i walkach na tle religijnym oraz etnicznym. Teraz zaczyna jednak stanowić już problem również dla sąsiadów. Egzekucja 21 egipskich Koptów w niedzielę wywołała zdecydowaną reakcję Egiptu, który otwarcie przeprowadził falę nalotów na pograniczu egipsko-libijskim.

Wezwanie do działania

Egipski rząd zaapelował jednocześnie, aby międzynarodowa koalicja atakująca dżihadystów w Syrii i Iraku nie ograniczała się jedynie do tego. - Wzywamy do podjęcia koniecznych kroków w celu konfrontacji z Państwem Islamskim i innymi podobnymi organizacjami terrorystycznymi działającymi w Libii - oznajmiło egipskie ministerstwo spraw zagranicznych.

Szef egipskiej dyplomacji Sameh Szukri zapowiedział w poniedziałek, że pojedzie na szczyt antyterrorystyczny do Waszyngtonu, aby zabiegać o "twardą zdecydowaną interwencję" w Libii, gdzie IS przyznało się do zamordowania 21 egipskich chrześcijan.

Minister Szukri "uda się do Waszyngtonu na szczyt od 18 do 20 lutego, by zaprezentować stanowisko Egiptu w kwestii terroryzmu: pozostawienie sytuacji w Libii bez zdecydowanej interwencji w celu zahamowania ofensywy organizacji terrorystycznych stanowi jawne zagrożenie dla bezpieczeństwa międzynarodowego i pokoju" - napisało egipskie MSZ.

Powtórna interwencja?

Państwa biorące udział w kampanii nalotów na Syrię i Irak nie przejawiają jednak na razie chęci do zaangażowania się jeszcze w Libii. Prezydent Francji Francois Hollande zaapelował o zwołanie nadzwyczajnego spotkania Rady Bezpieczeństwa ONZ w celu zajęcia się sprawą Libii. Francuzi zadeklarowali, że "społeczność międzynarodowa musi podjąć nowe kroki w celu zaradzenia temu zagrożeniu".

Ten kierunek nie podoba się jednak jednemu z dwóch rządów działających w Libii. Rzecznik Kongresu Narodowego, mającego siedzibę w Trypolisie i nieuznawanego przez społeczność międzynarodową, "ostro potępił" egipską "agresję". - Uznajemy to za atak na libijską niepodległość - oznajmił Omar Homaydan.

Oświadczenie rządu z Trypolisu ma jednak małe znaczenie, bowiem jest on powszechnie uznawany za fasadowe ciało ustanowione przez islamistyczne bojówki, które nie rozwiązały się od wojny domowej z reżimem Muammara Kaddafiego. Drugi rząd, działający z Tobruku na wschodzie kraju, uznawany przez społeczność międzynarodową (choć faktycznie jest zdominowany przez wrogich islamistom wojskowych), zajmuje diametralnie odmienne stanowisko - współpracował z Egipcjanami przy przeprowadzaniu nalotów i apeluje o kolejne.

Egipcjanie i Libijczyczy uderzyli o świcieWikipedia / tvn24.pl

Autor: mk\mtom / Źródło: reuters, pap

Źródło zdjęcia głównego: US Army