TVN24 | Świat

Zakończyła się rozprawa w sprawie Izby Dyscyplinarnej. Teraz opinia Rzecznika Generalnego TSUE

TVN24 | Świat

Aktualizacja:
Autor:
mart,
mjz,js\mtom
Źródło:
PAP, TVN24
Korespondent TVN24 Maciej Sokołowski o zakończonej rozprawie przed TSUE w sprawie Izby DyscyplinarnejTVN24
wideo 2/8
TVN24Korespondent TVN24 w Brukseli o zakończonej rozprawie przed TSUE w sprawie Izby Dyscyplinarnej

W Luksemburgu zakończyła się rozprawa przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej dotycząca nieuznawanej przez Sąd Najwyższy Izby Dyscyplinarnej. Teraz kolej na Rzecznika Generalnego TSUE.

Sprawa zakończyła się około godziny 14 i dotyczyła nieuznawanej przez Sąd Najwyższy Izby Dyscyplinarnej. Rzecznik Generalny TSUE ma wydać opinię w tej sprawie 18 marca 2021. Ostateczny wyrok w sprawie izby ma zapaść kilka miesięcy później.

Kaleda: organy dyscyplinarne są podległe organom władzy polityczne

Podczas rozprawy przedstawiciel Komisji Europejskiej Saulius Kaleda przekonywał, że w efekcie zmian w sądownictwie w Polsce utworzono nowe organy dyscyplinarne, podległe organom władzy politycznej. - Rzecznicy dyscyplinarni wszczynają postępowania dotyczące orzeczeń sądowych - tłumaczył.

Wyroki TSUE, skargi Komisji Europejskiej, opinie Komisji Weneckiej - polska praworządność na europejskiej wokandzie>>>

Zaznaczył, że w efekcie zmian prawnych organ, jakim jest Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego, nie daje gwarancji bezstronności i niezawisłości. Przekonywał, że sądy w państwie demokratycznym powinny wzbudzać zaufanie. Dodał, że przepisy dotyczące odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów muszą być tak sformułowane, by uniknąć politycznej kontroli nad tą kwestią. - Komisja Europejska stoi na stanowisku, że odpowiedzialność dyscyplinarna nie może dotyczyć sfery wykładni i stosowania prawa. Temu służą środki odwoławcze, a nie środki dyscyplinarne – podkreślił Kaleda. Wyjaśniał też, że sędziowie nie mogą być narażeni na postępowania dyscyplinarne z powodu wysłania pytań prejudycjalnych do TSUE. - Reasumując, Komisja Europejska w całości podtrzymuje argumenty zawarte w skardze - podsumował.

Wiceminister sprawiedliwości: wprowadzony model gwarantuje bezstronność

Zmian w polskim sądownictwie broniła wiceminister sprawiedliwości Anna Dalkowska. Przekonywała, że po transformacji w 1990 roku i upadku reżimu komunistycznego Polska nie przeprowadziła reformy wymiaru sprawiedliwości, a ponad 70 procent społeczeństwa dostrzega konieczność kontynuowania, zapoczątkowanych kilka lat temu zmian w tym obszarze. Zapewniała, że wprowadzony w Polsce model odpowiedzialności dyscyplinarnej daje większe gwarancje bezstronności, niż to było przed reformą.

Dalkowska mówiła, że przed reformą wiele spraw dotyczących przewinień dyscyplinarnych nie było prowadzonych we właściwy sposób lub nie zostało zakończonych ze względu na przedawnienie, stąd pojawiła się potrzeba zmian w systemie. Argumentowała, że w wypadku postępowań dyscyplinarnych zagrożeniem nie są kwestie polityczne, ale niezawisłość względem powiązań towarzyskich i koleżeńskich. Podkreśliła, że żadna z przeprowadzonych reform nie naruszyła niezawisłości i niezależności sędziów, a zarzuty dotyczące upolitycznienia wymiaru sprawiedliwości po reformie są nieprawdzie i krzywdzące.

Polska wiceminister sprawiedliwości zapewniała, że jest czymś oczywistym, iż przedmiotem postępowania dyscyplinarnego w Polsce nie może być treść orzeczenia wydanego przez sędziego. Przekonywała, że w Polsce nie toczą się postępowania dyscyplinarne w związku z wysyłaniem pytań prejudycjalnych, ale wszczęto w tej sprawie postępowanie wyjaśniające, które zostało umorzone.

Zdaniem Dalkowskiej, Komisja Europejska "w różny, nierówny sposób" interpretuje przepisy prawa unijnego. - Niestety nie wszystkie państwa Unii Europejskiej są traktowane jednakowo. Zarzuty stawiane wobec Polski mogłyby być stawiane wielu państwom Unii Europejskiej. Przypominam, że mamy taki sam sposób wyboru rady sądownictwa jak w Hiszpanii, mniej upolitycznioną procedurę wyboru sędziów od Niemców i mniej rygorystyczne przepisy dyscyplinarne niż Francja. Liczę, że sędziowie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej ocenią dzisiejszą sprawę obiektywnie i nie będą się kierować nieprawdziwymi zarzutami - powiedziała przedstawicielka polskiego rządu.

- Polska nie zgadza się z zarzutami Komisji Europejskiej i jest zdania, że skarga Komisji powinna zostać oddalona jako bezzasadna. (...) Wniosek oparty jest o podstawy natury politycznej a nie merytorycznej - podsumowała Dalkowska.

Dalkowska: argumenty Komisji Europejskiej nie wniosły niczego nowego

Po rozprawie powiedziała dziennikarzom, że argumenty przedstawione przez Komisję Europejską i kraje członkowskie nie wniosły niczego nowego. - Były powieleniem tego stanowiska, które zostało zawarte we wniosku Komisji Europejskiej. Mają w większości przypadków charakter nie merytorycznej, a politycznej oceny reformy wymiaru sprawiedliwość w Polsce. Opierają się na hipotezach, pewnych domniemaniach - zaznaczyła.

Dodała, że Komisja Europejska nie odniosła się także do sprawy pisma, będącego odpowiedzią rządu polskiego na zapytanie o wykonanie postanowienia zabezpieczającego dotyczącego Izby Dyscyplinarnej SN.

"Mamy wiele głosów, które zwracają uwagę na konsekwencje tych przepisów dla praworządności"

W rozprawie głos zabrali również przedstawiciele krajów członkowskich, którzy poparli skargę Komisji Europejskiej.

Reprezentantka rządu Belgii Marie Jacobs powiedziała, że jej kraj popiera skargę i nie chodzi tu o "atakowanie Polski", ale o obawy związane z organizacją wymiaru sprawiedliwości, szczególnie postepowania dyscyplinarne wobec sędziów. - Mamy wiele głosów, które zwracają uwagę na konsekwencje tych przepisów dla praworządności. Trudno tych głosów nie słuchać, a jeszcze trudniej ich nie słyszeć - zaznaczyła. Uzupełniła, że polskie przepisy były krytykowane przez wiele organizacji międzynarodowych. Dodała także, że stanowisko Belgii zostało w tej sprawie uzgodnione ze stanowiskami rządów Danii, Holandii, Finlandii i Szwecji.

Maria Wolff reprezentująca Danię zaznaczyła, że to sprawa fundamentalnej wagi dla prawa UE. - Chodzi o rządy prawa oraz o zasadę wzajemnego zaufania pomiędzy krajami Unii Europejskiej. Powinno być wykute w kamieniu, że każde państwo członkowskie będzie przestrzegać rządów prawa. Wszystkie kraje członkowskie muszą przestrzegać zasad gry. (…) – tłumaczyła. Dodała, że sprawa sędziego Igora Tulei pokazuje, że mimo orzeczenia TSUE w sprawie środków tymczasowych Izba Dyscyplinarna SN nadal działa.

Rozprawa ws. Izby Dyscyplinarnej przed unijnym trybunałemTVN24

"Niezawisłość polskich sędziów jest dziś poważnie zagrożona"

Przedstawicielka Holandii Mielle Bulterman mówiła, że Izba Dyscyplinarna nie spełnia wymogu niezawiłości sędziowskiej i nie może dalej orzekać. Dodała, że wyrok dotyczący środków tymczasowych jest nieprzestrzegany, czego dowodem jest uchylenie immunitetu sędziemu Tulei. - Holandia popiera Komisję Europejską w niniejszej sprawie – podkreśliła. Pełnomocnik rządu Finlandii Henriikka Leppo powiedziała, że w kwestii ochrony praworządności UE nie może iść na kompromisy. - W pewnym sensie dobrze, że praworządność jest przedmiotem debaty w Unii Europejskiej. Z badań wynika bowiem, że obywatele Unii Europejskiej mają mało wiedzy, co ta zasada oznacza. Powód, z którego odbywa się ta rozprawa, budzi jednak troskę. Niezawisłość polskich sędziów jest dziś poważnie zagrożona - podkreśliła.

Zakończyła się rozprawa w sprawie Izby DysycplinarnejTVN24

Polscy sędziowie na rozprawie

Sędzia Igor Tuleya, który przyjechał do Luksemburga, jeszcze przed rozprawą mówił dziennikarzom, że chodzi tak naprawdę o kwestię przestrzegania praworządności w Polsce. - Dziś oczywiście nie zapadnie końcowe rozstrzygnięcie, ale jesteśmy ciekawi, jakie będzie stanowisko uczestników tego postępowania - powiedział. Zdaniem sędziego "od pięciu lat niezależność sądownictwa jest w Polsce niszczona i atakowana jest niezawisłość sędziowska". - Jestem przekonany, że jeśli niezależne sady w Polsce znikną, będzie to zagrożenie dla podstaw demokracji. Po niezależności sądów podejrzewam, że przyjdzie czas na niezależne media, na organizacje pozarządowe – zaznaczył Tuleya.

Tuleya walczy o praworządnośćTVN24

Sędzia Paweł Juszczyszyn powiedział dziennikarzom w Luksemburgu, że zarówno on, jak i Tuleya są przykładami sędziów, którzy zostali odsunięci od orzekania nie za pospolite przestępstwa, a za czynności orzecznicze. - To pokazuje, że w Polsce funkcjonuje system, który z jednej strony eliminuje z wymiaru sprawiedliwości niezależnych sędziów, a z drugiej strony upolityczniona Krajowa Rada Sądownictwa powoduje, że ten wymiar sprawiedliwości, sądy, obsadzane są osobami, które nie dają obywatelom gwarancji niezawisłego i bezstronnego orzekania - powiedział.

Sędziowie Igora Tuleya, Paweł Juszczyszyn i Krystian Markiewicz przed Sądem NajwyższymTVN24

Przymusiński: sędziowie niewygodni są odsuwani od orzekania

Rzecznik Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia" Bartłomiej Przymusiński, komentując wtorkową rozprawę przed TSUE na antenie TVN24, powiedział, że system dyscyplinarny wprowadzony przez rząd Zjednoczonej Prawicy jest "na wskroś upolityczniony".

- Mamy powoływanych przez ministra Ziobrę rzeczników dyscyplinarnych, mamy do tego upolitycznioną prokuraturę i mamy w pełni upolitycznioną Krajową Radę Sądownictwa, która z kolei ukształtowała Izbę Dyscyplinarną. W skrócie można powiedzieć tak: Zbigniew Ziobro i jego polityczne otoczenie chcą mieć pełną władzę nad tym, kto w Polsce będzie oskarżony i jaki zostanie wydany wyrok – dodał.

Podkreślił, że "sędziowie niewygodni tacy jak Igor Tuleya czy Paweł Juszczyszyn przez ten system są odsuwani od orzekania".

- Oni dzisiaj byli w Luksemburgu i przysłuchiwali się rozprawie. Zastanawiam się, jak dużo cynizmu musiała mieć w sobie pani (Anna) Dalkowska (wiceminister sprawiedliwości-red.), żeby zapewniać w ich obecności przed Trybunałem, że w Polsce sędziowie nie są karani za wydawane orzeczenia – powiedział Przymusiński.

Pytany, czy to, że skargę KE popierają przedstawiciele Danii, Finlandii, Belgii, Holandii i Szwecji, jest dowodem na to, że kończy się cierpliwość wobec tego, co dzieje się z Polską praworządnością, Przymusiński powiedział, że "kilka lat temu rząd mógł liczyć na pewien kredyt zaufania i być może wtedy jeszcze były państwa bądź osoby, które nabierały się na wytłumaczenie, że to jest próba reformy sądownictwa".

Dodał, że po 1990 roku to minister Ziobro jest najdłużej urzędującym ministrem sprawiedliwości. – Jeżeli on dziś wychodzi i mówi, że sądy działają zbyt wolno i właśnie dlatego trzeba politycznie przejąć nad nimi kontrolę, to nie może być już wiarygodny za granicą – ocenił Przymusiński.

Bartłomiej Przymusiński o rozprawie przed TSUE w sprawie Izby DyscyplinarnejTVN24

Zarzuty Komisji Europejskiej

W 2017 r. Polska wprowadziła nowy model odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów Sądu Najwyższego i sędziów sądów powszechnych. W ramach tej reformy w SN utworzono nową izbę - Izbę Dyscyplinarną, której nie uznaje Sąd Najwyższy. Do jej właściwości należą sprawy dyscyplinarne sędziów SN oraz w instancji odwoławczej sprawy dyscyplinarne sędziów sądów powszechnych.

KE uznała, że ten nowy model odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów narusza prawa UE i 25 października 2019 r. wniosła skargę do TSUE w tej sprawie. KE, poza argumentem o braku niezależności, krytykuje to, że nowy system odpowiedzialności dyscyplinarnej umożliwia kwalifikowanie treści orzeczeń podejmowanych przez sędziów sądów powszechnych jako przewinienie dyscyplinarne.

W skardze podniesiono ponadto, że nowy system nie zapewnia rozpoznania spraw dyscyplinarnych sędziów w rozsądnym terminie, a także prawa do obrony. Ma to wynikać z przepisów, które mówią o tym, że czynności związane z wyznaczeniem obrońcy oraz podjęciem przez niego obrony nie wstrzymują biegu postępowania dyscyplinarnego.

Kolejny zarzut KE dotyczy ograniczenia prawa sądów do kierowania do Trybunału wniosków o wydanie orzeczenia w trybie prejudycjalnym. Za takie działania może również grozić postępowanie dyscyplinarne.

Autor:mart, mjz,js\mtom

Źródło: PAP, TVN24

Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock