Żona byłego dżihadysty i jej dzieci mogą wrócić do Niemiec. Zdecydował sąd w Berlinie

TVN24


Sąd w Berlinie zdecydował, że rząd Niemiec musi sprowadzić do kraju niemiecką obywatelkę, która wyszła za domniemanego bojownika tak zwanego Państwa Islamskiego (IS), a wraz z nią ich troje dzieci - poinformowała w piątek BBC. To pierwszy tego rodzaju wyrok w w Niemczech.

Sąd uznał, że dzieci kobiety ucierpiałyby, gdyby musiały dalej pozostawać w obozie dla uchodźców Al-Hol w Syrii.

Do tej pory władze niemieckie deklarowały gotowość do przyjęcia części dzieci islamistów, ale bez towarzyszących im matek, których możliwa radykalizacja budziła obawy ze względów bezpieczeństwa. W tym konkretnym przypadku sąd doszedł do wniosku, że brak działania sprawiłby, że dzieci byłyby narażone na "poważny, nieuzasadniony i nieuchronny uszczerbek".

Według dziennika "Sueddeutsche Zeitung", troje dzieci ze związku Niemki z domniemanym bojownikiem IS jest w wieku dwóch, siedmiu i ośmiu lat, a ich matka pochodzi z Dolnej Saksonii na północy kraju.

Decyzja berlińskiego sądu zapadła na skutek pozwu, jaki władzom RFN wytoczyła rodzina kobiety.

Niemieckie żony dżihadu chcą wrócić do kraju

To tylko jeden z procesów wytoczonych rządowi w Berlinie przez rodziny podejrzanych bojowników IS. Na repatriację do kraju w syryjskich obozach dla uchodźców, gdzie panują bardzo złe warunki, oczekuje kilkadziesiąt Niemek, które wyszły za domniemanych islamistów, oraz co najmniej 100 dzieci - podkreśla korespondent BBC.

Mężczyźni, którzy wcześniej przyłączyli się do IS, obecnie niemal w każdym przypadku po powrocie do Niemiec poddawani są śledztwu. W przypadku powracających kobiet dochodzenie karne wszczynano dopiero po znalezieniu większej ilości dowodów. To podejście zmieniło się jednak w grudniu 2017 roku, kiedy ogłoszono, że kobiety i mężczyźni podejrzani o przyłączenie się do IS będą traktowani jednakowo.

Kto kontroluje Syrię?
Maciej Zieliński /PAP

Autor: ft/adso / Źródło: PAP

Tagi:
Raporty: