Ringo Muehlmann to wyjątkowo aktywny polityk. Jest posłem do landtagu Turyngii i członkiem skrajnie prawicowej Alternatywy dla Niemiec. Tak bardzo interesował się kwestiami bezpieczeństwa narodowego, że zwrócił na siebie uwagę mediów, nie tylko w Niemczech.
Europejski portal Politico napisał, że "wykorzystując prawa przysługujące mu jako posłowi (...) w parlamencie Turyngii, gdzie AfD jest najsilniejszą partią, Muehlmann wielokrotnie zwracał się do landowego rządu z prośbą o ujawnienie zawiłych szczegółów na takie tematy jak lokalna obrona przed dronami i transporty broni z Zachodu do Ukrainy".
Minister spraw wewnętrznych Turyngii Georg Maier stwierdził wprost, że "nie sposób oprzeć się wrażeniu, że AfD realizuje w ramach swoich dochodzeń listę zadań, jakie powierzył jej Kreml".
Polityk zamieścił nagranie z hymnem Rosji
Polityk AfD zaprzeczył, by przekazywał poufne informacje Rosjanom. Słowa ministra nazwał dziwnymi teoriami spiskowym. Zamieścił w swoich mediach społecznościowych rzekomo prześmiewcze nagranie, z napisami w cyrylicy i hymnem Rosji w tle.
- Jeśli pytamy, ile kosztuje policyjny system obrony przed dronami, o ile w ogóle istnieje, jeśli pytamy, czy infrastruktura jest przygotowana na to, co może nadejść, to robimy to tylko dlatego, że Moskwa nam tak każe - oświadczył w filmie.
Zadawanie oficjalnych pytań to nie grzech, ale politycy niemieckiej skrajnej prawicy robią to wyjątkowo często. Tygodnik "Der Spiegel" wyliczył, że w ciągu pięciu lat zasiadający w regionalnych parlamentach politycy AfD zadali aż 7000 pytań dotyczących bezpieczeństwa, więcej niż jakakolwiek inna partia.
Co potem dzieje się z uzyskaną wiedzą, to już pole do szerokich spekulacji, bo AfD od dawna nazywana jest koniem trojańskim Putina w Niemczech. Kontrwywiad nazywa partię tubą propagandową Kremla. Jej manifest programowy miał powstać w Rosji.
- AfD na pewno sympatyzuje z linią propagandową Kremla w wielu działaniach, na przykład część posłów AfD poparła aneksję Krymu. AfD jest też bardzo silnie antynatowska i często bywa antyamerykańska, choć teraz to się skomplikowało, bo w administracji Trumpa i w środowiskach protrumpowskich jest sympatia do AfD - zwraca uwagę Jacek Stawiski, redaktor naczelny "Tygodnika Powszechnego", prowadzący "Horyzont" w TVN24 BiS.
AfD nie została dopuszczona do władzy
Politycy AfD współtworzą Europę Suwerennych Narodów - tak nazywa się frakcja w europarlamencie, w której zasiada również częśc europosłów Konfederacji. Skrajna prawica w całej Europie posługuje się tą samą narracją - rzekomo antywojenną. W regionalnym parlamencie Turyngii szerzy ją Ringo Muehlmann.
- Chcemy Europy ojczyzn, suwerennych państw narodowych, które pokojowo współpracują i nie angażują się w konfrontację militarną. Domagamy się rozbudowy obrony cywilnej, aby chronić obywateli, a nie przygotowywać ich do wojny - powiedział Muehlmann.
Jego politycznym szefem jest przewodniczący AfD w Turyngii, owiany zła sławą Bjoern Hoecke skazywany przez sądy za głoszenie nazistowskich haseł.
Nazistowska retoryka nie przeszkodziła skrajnej prawicy w uzyskaniu najlepszego wyniku w ubiegłorocznych wyborach regionalnych w tym wschodnioniemieckim landzie. Pozostałe partie połączyły jednak siły i nie dopuściły AfD do władzy.
Źródło: Fakty o Świecie TVN24 BiS
Źródło zdjęcia głównego: AdobeStock