W nocy z 4 na 5 sierpnia na lotnisku w Lipsku odnaleziono drona, który miał uderzyć wcześniej w skrzydło zaparkowanego na płycie ukraińskiego Antonowa. Chociaż był on wyposażony w materiał wybuchowy, nie eksplodował. Zamiast tego odbił się od samolotu i spadł na ziemię.
"Wydarzenie, którym od tygodnia żyją Niemcy, wygląda jak realizacja scenariusza napisanego dwa lata temu w centrali rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU. Polska odegrała w nim kluczową rolę" - podaje "Gazeta Wyborcza".
Cytowana przez dziennik osoba znająca szczegóły działań polskiej prokuratury i Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w sprawie rosyjskich dywersantów wyjawia, że służby czekają na oficjalne potwierdzenie, ale nie można wykluczyć, że jedna z poszukiwanych puszek, które zniknęły w 2024 roku przy autostradzie A2 niedaleko Zgierza, właśnie się odnalazła.
Puszki przy autostradzie A2. Jaka była rola Władysława D.?
Jak podaje "GW", w 2024 roku mieszkający w Katowicach 27-letni Ukrainiec Władysław D. za pośrednictwem serwisu Telegram został zwerbowany przez przedstawiciela rosyjskiego GRU, posługującego się pseudonimem "Warrior". Szukając łatwego zarobku, przyjął zlecenie polegające na zakupie łopaty, a następnie pojechaniu na Litwę, gdzie miał odnaleźć skrytkę na starym cmentarzu.
"Wykopał foliowy worek, w środku znajdowały się metalowe puszki. Etykieta wskazywała, że zawierają kukurydzę konserwową. Na polecenie 'Warriora' zabrał dwie puszki do Polski, a potem zostawił je przy autostradzie A2 niedaleko Zgierza. Gdy funkcjonariusze ABW odnaleźli to miejsce, puszek już nie było. Zabrała je nieustalona do dziś osoba" - podaje dziennik.
Do skrytki na litewskiej nekropolii dotarł tamtejszy kontrwywiad, który odkrył więcej puszek. "GW" podaje, że te - zamiast zawartości podanej na etykiecie - zawierały silny materiał wybuchowy, odpowiadający sile rażenia 1,4 kilograma trotylu.
"Jeśli zawartość dwóch puszek przywiezionych do Polski była identyczna, oznacza to, że zawierały materiał wybuchowy o sile porównywalnej z niemal trzema kilogramami trotylu" - czytamy.
Kolejne wyjazdy na Litwę i zatrzymania
Kilka dni po tym kursie Ukrainiec otrzymał kolejne zadanie. Tym razem miał przewieźć do Duesseldorfu w Niemczech elementy do dronów i karty SIM. W tej samej skrytce - pisze dziennik - litewskie służby znalazły potem "specjalne obejmy do dronów, które pozwalają przenosić w powietrzu nieduże ładunki".
Celem kolejnego wyjazdu na Litwę miało być nadanie czterech paczek z poduszkami do masażu i kosmetykami, w których były ukryte zapalniki i substancje łatwopalne. Kilka dni później paczki zapaliły się - jedna w magazynie DHL w Birmingham, druga na lotnisku w Lipsku, a trzecia - w ciężarówce w podwarszawskiej bazie transportowej. Czwartą przesyłkę przejęły polskie służby.
"Zdaniem służb tylko opóźnienie na lotnisku w Lipsku sprawiło, że nie doszło do katastrofy samolotu transportowego w powietrzu. To właśnie po tej operacji służby specjalne zatrzymały w Polsce i na Litwie członków rosyjskiej siatki dywersyjnej. Wśród aresztowanych był m.in. Władysław D., który pełnił rolę kuriera GRU" - donosi "GW".
Dziennik zwraca również uwagę, że - jak podały niemieckie media - na dronie, który w ubiegłym tygodniu uderzył w poszycie ukraińskiego transportowego Antonowa na lotnisku w Lipsku, odnaleziono ślady DNA, które odpowiadają profilowi zabezpieczonemu wcześniej przez śledczych na Litwie.
ABW o "bieżącym kontakcie z partnerskimi służbami"
Redakcja tvn24.pl skierowała do ABW pytania w sprawie doniesień dotyczących materiału wybuchowego znalezionego przy dronie w Lipsku i ewentualnego polskiego śladu, a także czy badany jest związek między niedawnym incydentem a śledztwem dotyczącym działającej wcześniej na terenie Polski, Litwy i Niemiec rosyjskiej siatki dywersyjnej.
W odpowiedzi czytamy, że "charakter czynności realizowanych przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego uniemożliwia jej szczegółowe odniesienie się do przesłanych pytań". Zaznaczono przy tym, że agencja "na bieżąco prowadzi rozpoznanie wobec zdarzeń, miejsc, organizacji i osób, które mogą stanowić potencjalne zagrożenie dla bezpieczeństwa Rzeczypospolitej Polskiej".
"Uzyskane informacje dotyczące rozpoznawanych zagrożeń przekazywane są jednak wyłącznie właściwym organom administracji rządowej, w trybie i na zasadach określonych w obowiązujących przepisach. Pragniemy również zapewnić, że w tej konkretnej sprawie ABW pozostaje w bieżącym kontakcie z partnerskimi służbami zagranicznymi" - przekazano.