Niemcy ciągle zaostrzają prawo, ale nadal "nie ma gwarancji bezpieczeństwa"

Świat


Niedawne zamachy w Brukseli nie stanowią w Niemczech cezury w dyskusji o bezpieczeństwie. Prawo antyterrorystyczne jest przez władze w Berlinie systematycznie zaostrzane od ataków na WTC w 2001 r. Wydaje się to być skuteczne, bo dotychczas Niemcom udało się zapobiec zamachom.

Punktem zwrotnym w podejściu niemieckich władz do kwestii bezpieczeństwa wewnętrznego były zamachy terrorystyczne w USA z 11 września 2001 roku.

Szokiem dla niemieckiej opinii publicznej oraz resortów odpowiedzialnych za bezpieczeństwo był ujawniony podczas śledztwa fakt, że część zamachowców, którzy dokonali ataków na wieże WTC i inne cele w USA, przez lata mieszkała w Niemczech i właśnie tutaj - nie niepokojona przez służby - planowała i przygotowywała terrorystyczne akcje.

Lepsza współpraca

Od tego czasu władze systematycznie rozbudowują ustawodawstwo antyterrorystyczne. Tylko w latach 2001-2008 niemiecki parlament uchwalił 28 ustaw zaostrzających przepisy o bezpieczeństwie i rozszerzających kompetencje policji i służb. Jedną z pierwszych decyzji było wprowadzenie karalności dla obywateli Niemiec będących członkami bądź sympatykami organizacji terrorystycznych działających za granicą i tam popełniających przestępstwa. Za kluczowy projekt w walce z terroryzmem uważane jest powołanie w 2004 roku Wspólnego Centrum Obrony przed Terroryzmem (GTAZ) w Berlinie koordynującego pracę 40 instytucji i służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo. Ze względu na federalną strukturę RFN i szerokie kompetencji policji w 16 krajach związkowych (landach) w przeszłości współpraca między szczeblem centralnym a landami często zawodziła, co miało niekorzystny wpływ na skuteczność działań antyterrorystycznych.

Ograniczanie możliwości działania

Uchwalona w 2009 roku nowa ustawa o Federalnym Urzędzie Kryminalnym (BKA) dopuszcza możliwość zakładania podsłuchów w mieszkaniach osób podejrzanych o terroryzm oraz obserwowanie tych lokali za pomocą kamer, a także włamywanie się online do komputerów potencjalnych terrorystów.

Kolejna ustawa nałożyła na banki, urzędy telekomunikacyjne oraz linie lotnicze obowiązek udostępniania danych klientów podejrzanych o terroryzm. Na żądanie banki muszą umożliwić dostęp do konta takich osób, a także udostępnić listę operacji bankowych. W kwietniu 2015 roku Bundestag uchwalił ustawę mającą uniemożliwić obywatelom Niemiec wyjazd z kraju do Syrii bądź Iraku w celu wstąpienia w szeregi Państwa Islamskiego. Już wcześniej postanowion, że osobom planującym taką podróż można odebrać paszport.

Z czasem okazało się, że część potencjalnych dżihadystów wyjeżdżała do Turcji na dowód osobisty i stamtąd przedostawała się do Syrii. Wobec tego Bundestag postanowił, że osobom podejrzanym o udział w wojnie w Syrii może zostać odebrany dowód osobisty. Otrzymują one zastępczy dokument tożsamości nieupoważniający do wyjazdu z Niemiec.

Parlament wprowadził ponadto kary za zbieranie składek na rzecz organizacji terrorystycznych.

Demony przeszłości

Wprowadzanie zaostrzonych przepisów napotykało silny sprzeciw i o losie wielu ustaw musiał rozstrzygnąć Trybunał Konstytucyjny. Część prawa antyterrorystycznego nie weszła w życie ze względu na negatywną ocenę TK. Taki los spotkał m.in. ustawę dającą rządowi prawo do wydania decyzji o zestrzeleniu porwanego samolotu w przypadku groźby użycia go jako bomby przeciwko elektrowni atomowej czy też obiektów z dużą liczbą ludzi. Na dyskusjach o ustawach terrorystycznych głębokim cieniem kładzie się niemiecka nazistowska i komunistyczna przeszłość. Jednym z tematów tabu jest użycie Bundeswehry w przypadku zamachów w kraju. Inicjatywa bawarskiej CSU w tej sprawie spotkała się ze zdecydowanym sprzeciwem innych partii. Przy każdej próbie rozszerzenia kompetencji niemieckich służb krytycy przypominają o niechlubnej historii Gestapo i Stasi. Stałym elementem publicznej debaty w Niemczech jest kwestia granicy między bezpieczeństwem a wolnością obywateli. Pod wpływem zamachów w Paryżu duży pakiet ograniczonych czasowo ustaw antyterrorystycznych został przedłużony w listopadzie 2015 roku aż do roku 2021.

Jak do tej pory skutecznie

Niemieckim służbom udawało się dotąd zapobiec zamachom na skalę znaną z Londynu, Madrytu, Paryża czy ostatnio Brukseli. Z informacji przekazanych przez BKA wynika, że od 2001 roku udaremniono kilkanaście ataków terrorystycznych. Do najbardziej spektakularnych przypadków należało zatrzymanie we wrześniu 2007 roku członków grupy Sauerland planujących zamachy na placówki amerykańskie w Niemczech. W 2015 roku policja aresztowała małżeństwo salafitów przygotowujące zamach na uczestników wyścigu kolarskiego w Hesji. W 2012 roku podłożony na dworcu w Bonn ładunek nie wybuchł. Niemieckie MSW zdelegalizowało Państwo Islamskie. Według BKA od wybuchu wojny domowej w Syrii z Niemiec w rejon walk wyjechało 800 islamistów. Około 130 z nich zginęło. Jedna trzecia powróciła do kraju. Za szczególnie niebezpieczne uważane są osoby, które wróciły z Syrii z doświadczeniem bojowym. - Nie ma gwarancji bezpieczeństwa. Sytuacja jest bardzo poważna - powiedział szef MSW Niemiec Thomas de Maiziere w wywiadzie dla niedzielnego wydania gazety "Tagesspiegel". - Nikt nie może wykluczyć, że do zamachu dojdzie także w Niemczech - ostrzega minister.

Autor: mk\mtom / Źródło: PAP