TVN24 | Świat

"Wielu jest nadal w niebezpieczeństwie". Żywioł spustoszył zachodnie Niemcy, kilkadziesiąt ofiar śmiertelnych

TVN24 | Świat

Aktualizacja:
Autor:
momo,
akr/kg,
adso,
mtom
Źródło:
Reuters, Guardian, PAP

Powodzie błyskawiczne na zachodzie Niemiec spowodowały śmierć co najmniej 42 osób. Kolejne 70 jest poszukiwanych. W mieście Schuld zawaliło się sześć domów, a inne są niestabilne i grożą zawaleniem. W trakcie akcji ratunkowych zginęło dwóch strażaków. Kanclerz Angela Merkel, która przebywa w USA, rozmawiała telefonicznie z premierami najbardziej dotkniętych żywiołem landów.

Niemiecka służba meteorologiczna wydała w środę ostrzeżenie o ekstremalnych warunkach pogodowych dla trzech landów na zachodzie kraju. Potem przyszło całkowite załamanie pogody. Bardzo mocno ucierpiała Nadrenia Północna-Westfalia. W wielu częściach landu doszło w środę do powodzi błyskawicznych po ulewnych deszczach. Jak poinformowała policja, najpierw w mieście Altena w czasie akcji ratunkowej utopił się 46-letni strażak, a dwie godziny później, podczas działań na terenie elektrowni Werdohl-Elverlingsen zasłabł i zmarł mimo prób reanimacji jego 52-letni kolega.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE W TVN24 GO

W powiecie Ahrweiler w kraju związkowym Nadrenia-Palatynat odnotowano 18 ofiar śmiertelnych. Ten region został najbardziej zniszczony. Policja w Kolonii poinformowała zaś o 20 ofiarach śmiertelnych w regionie. Oprócz dwóch zgonów stwierdzonych w samym mieście 15 zgonów odnotowano w Euskirchen i trzy w Rheinbach. W Koblencji leżącej w tym samym kraju związkowym były w czwartek problemy z udzielaniem pomocy. Prawdopodobnie przez powalone drzewa ratownicy nie mogli swobodnie wjeżdżać do miasta.

W sumie - według stanu na czwartek po południu - w wyniku powodzi śmierć poniosły co najmniej 42 osoby. Liczbę zaginionych szacuje się na 70 osób. Ponad 200 tysięcy gospodarstw domowych na zachodzie Niemiec nie ma prądu. Nawałnice zakłóciły też transport drogowy, kolejowy i rzeczny w tym najbardziej zaludnionym regionie RFN. 

Stan wyjątkowy w Hagen

Miasto Hagen w Nadrenii Północnej-Westfalii ogłosiło stan wyjątkowy po tym, jak w wyniku ulewnego deszczu wylała rzeka Volme. Miejscowy zespół kryzysowy ostrzegł osoby mieszkające w pobliżu rzek, by jak najszybciej udały się na wyższe piętra swoich domów. Z kolei w powiecie Ahrweiler ogłoszono stan klęski żywiołowej. Szczególnie dotknięte jest miasto Schuld, gdzie 70 osób wciąż uznaje się za zaginione. W Schuld po ulewnych deszczach zawaliło się sześć domów, a inne są niestabilne i grożą zawaleniem. Policja przekazała, że powodzie odcięły od świata kilka miast.

- Takie sytuacje obserwujemy zwykle jedynie zimą - powiedział stacji WDR Bernd Mehlig, przedstawiciel lokalnych władz ds. środowiska. - Taka pogoda, z taką intensywnością latem, jest czymś zupełnie niezwykłym - dodał. Według lokalnego radia Suedwestrundfunk (SWR) powołującego się na policję - 25 domów w dzielnicy Schuld bei Adenau w regionie Eifel jest zagrożonych zawaleniem. W jednym ze szpitali w Hagen powódź spowodowała awarię wind. 

"Wielu jest nadal w niebezpieczeństwie"

- Są zabici, są zaginieni, wielu jest nadal w niebezpieczeństwie - powiedziała w czwartek premier Nadrenii-Palatynatu Malu Dreyer na sesji plenarnej parlamentu krajowego w Moguncji, mówiąc o sytuacji na zalanych terenach kraju związkowego. - Takiej katastrofy jeszcze nie widzieliśmy - podkreśliła.

Ministerstwo ochrony klimatu Nadrenii-Palatynatu podało, że podczas burz w północnej Nadrenii-Palatynacie spadło do 148 litrów deszczu na metr kwadratowy. Jest to "nowe zjawisko" w okresie letnim, wyjaśniła minister Anne Spiegel. - Obecne ekstremalne zjawiska pogodowe w postaci ulewnych deszczy są dramatyczne - dodała. Najbardziej ucierpiały powiaty Ahrweiler, Bitburg-Prüm, Vulkaneifel i Trier-Saarburg.

Laschet na miejscu tragedii, Merkel w USA

- Jestem wstrząśnięta klęską, która dotknęła tak wielu ludzi na zalanych terenach - powiedziała kanclerz Niemiec Angela Merkel w reakcji na doniesienia o skutkach burz i powodzi. - Wyrazy współczucia kieruję do rodzin zmarłych i zaginionych. Wielu niestrudzonym ratownikom i zespołom zadaniowym dziękuję z całego serca - podkreśliła Merkel, o czym poinformował na Twitterze rzecznik rządu Steffen Seibert.

Merkel, która w czwartek przebywa w Waszyngtonie, gdzie spotka się z prezydentem Joe Bidenem, rozmawiała też telefonicznie z szefem MSW Horstem Seehoferem i ministrem finansów Olafem Scholzem o powodziach w kraju. Według informacji dziennika "Bild" szefowie obu resortów przygotowują program pomocy dla zalanych terenów, który w przyszłym tygodniu ma zostać zatwierdzony przez rząd.

Merkel rozmawiała również z premierami najbardziej dotkniętych landów, Nadrenii Północnej-Westfalii i Nadrenii-Palatynatu - Arminem Laschetem i Malu Dreyer.

Premier kraju związkowego Nadrenia Północna-Westfala i kandydat chadecji na kanclerza Armin Laschet pojechał w czwartek na zalane po przejściu gwałtownych burz tereny swojego landu. Laschet "bez krawata, w białej koszuli, gumowych butach, kurtce przeciwdeszczowej, wyraźnie zdenerwowany" mówi o "obywatelach, którzy stracili wszystko", o "ludziach, którzy wciąż są zaginieni". Mówi o "smutnym przypadku" zmarłego strażaka, "ojca rodziny" - relacjonuje portal BILD Live.

Laschet powiedział portalowi, że "sytuacja jest nadal dramatyczna. Ludzie wciąż są zaginieni". - Rozmawiałem z wieloma mieszkańcami, którzy stracili wszystko praktycznie z dnia na dzień - dodał. Odwołał zaplanowany na czwartek szczyt Unii CDU/CSU z przywódcą CSU Markusem Soederem w Seeon w Bawarii.

Autor:momo, akr/kg, adso, mtom

Źródło: Reuters, Guardian, PAP

Pozostałe wiadomości