Legendarny niedźwiedź Armii Andersa ma pomnik w Edynburgu

Świat

Aktualizacja:
Fakty TVNOdsłonięcie pomnika niedźwiedzia Wojtka

Niedźwiedź Wojtek, który przeszedł szlak bojowy z Armią Andersa doczekał się pomnika w Edynburgu. Po demobilizacji polskiej armii niedźwiedź trafił do tamtejszego zoo, gdzie przeżył 13 lat. Materiał "Faktów" TVN.

Taki żołnierz był tylko jeden. Kaprala Wojtka z Armii Andersa w Edynburgu znają i kochają. Miał ponad 1,80 m wzrostu i ważył ponad ćwierć tony - Wojtek ma ogromne znaczenie. Przez jego niemal bajkową historię uczy nas, a zwłaszcza dzieci o wkładzie Polaków w walkę w czasie wojny i o naszych wspólnych relacjach - powiedział Donald Wilson, burmistrz Edynburga.

Lubił papierosy i zapasy z żołnierzami

Syryjskiego niedźwiedzia brunatnego od irańskiego chłopca Polscy żołnierze kupili w 1942 roku. Kiedy był mały, karmili go mlekiem z butelki po wódce. Gdy urósł, stał się miłośnikiem piwa i papierosów. Lubił zapasy z żołnierzami i podróże w szoferce ciężarówki.

Z Armią Andersa przeszedł szlak od Iranu, przez Irak, Syrię, Palestynę, aż do Egiptu. W Aleksandrii okazało się, że niedźwiedź nie zostanie zabrany na statek płynący do Włoch. Egipcjanie mówili, że trzeba go było zostawić, albo zastrzelić. - Wtedy żołnierze wymyślili, że jeśli nadadzą mu imię, stopień i numer władze portu pozwolą zabrać niedźwiedzia na statek - powiedziała Aileen Orr, autorka książki "Wojtek the bear: polish war hero".

Najbardziej znany żołnierz

Zwierzę świetnie rozumiało wydawane mu komendy. W czasie walk o Monte Cassino niedźwiedź Wojtek pomagał żołnierzom nosić skrzynie z amunicją.

Po wojnie 22. Kompania Zaopatrywania Artylerii stacjonowała w pobliżu szkockiej granicy. Z polskiego obozu zostało tylko kilka budynków, ale na drzewach wciąż są ślady pazurów Wojtka. Był najlepiej znanym z 2 tys. polskich żołnierzy.

Opiekun Piotr Prendysz codziennie zabierał go na spacery po okolicy. - Zdarzało się, że zagadał się z mieszkańcami, a niedźwiedź się nudził i dawał znak, że chce iść dalej. Ale wystarczyło, że Piotr położył mu rękę na grzbiecie i powiedział: "Wojtek" i miś grzecznie czekał - opowiadał Alan Herriot, autor pomnika niedźwiedzia.

Ten właśnie moment uchwycił w odsłoniętej w sobotę rzeźbie.

Największa atrakcja zoo

Po demobilizacji polskiej armii niedźwiedź Wojtek został na Wyspach i trafił do zoo w Edynburgu. Przez ponad dekadę był jego największą atrakcją. Polacy przychodzi śpiewać mu piosenki, przynosili papierosy, które lubił palić i jedzenie. Za każdym razem, gdy wołali go po imieniu machał do nich. Padł w grudniu 1963 roku.

Więcej materiałów na stronie "Faktów" TVN.

Autor: js/mtom / Źródło: Fakty TVN

Źródło zdjęcia głównego: Fakty TVN