Świat

"Nie miałam pojęcia, że mój syn ma w sobie taką odwagę"

Świat

12.11.2013 | Odznaczenia dla Michaela Ollisa
Fakty TVNRodzice amerykańskiego żołnierza odebrali odznaczenie

Rodzice amerykańskiego żołnierza Michaela H. Ollisa, który zginął w Afganistanie ratując życie polskiego oficera odebrali we wtorek w Nowym Jorku odznaczenia przyznane mu pośmiertnie przez prezydenta Bronisława Komorowskiego i szefa MON Tomasza Siemoniaka. Porozmawiać z nimi udało się reporterowi "Faktów" TVN.

Otwierając uroczystości w polskim konsulacie w Nowym Jorku konsul generalna Ewa Junczyk-Ziomecka złożyła kondolencje rodzinie, przyjaciołom i towarzyszom broni poległego żołnierza. W nawiązaniu do obchodzonego 11 listopada w Polsce Święta Niepodległości, a w USA Dnia Weteranów podkreśliła, że bez wsparcia militarnego USA Polska nie odzyskałaby niepodległości w roku 1918. - Dzisiaj natomiast przyszła pora na pośmiertne uhonorowanie żołnierza amerykańskiego, który poświęcił swe życie, aby uratować życie żołnierza polskiego - dodała.

Przykład dla innych

Matka Michaela, Linda Ollis wyznała, że chciałaby, aby wspominano go, jako cudownego syna i wspaniałego żołnierza. - Kochał to, co zrobił i gotów był umrzeć za swój kraj, co też uczynił. Jesteśmy z niego tak dumni i mamy nadzieję, że wszyscy będą pamiętać, jakim był dobrym człowiekiem - mówiła ze łzami w oczach. W rozmowie z reporterem "Faktów" TVN podkreśliła: - Powiem szczerze, że nie miałam pojęcia, że mój syn ma w sobie taką odwagę. Wychowywaliśmy go tak samo, jak nasze dziewczynki. To coś było w nim i nawet ja o tym nie wiedziałam - powiedziała. Ojciec Michaela, Robert także nie mógł ukryć emocji. Powiedział w swym wystąpieniu, że od jego syna wszyscy mogliby się uczyć. Poświęcając życie nie zważał na to, jaką narodowość, rasę, czy religię reprezentował porucznik, którego ocalił od śmierci. - Jestem dumny z mojego syna i z tego, co zrobił. Jestem szczęśliwy, że porucznik mógł wrócić do domu do swojej rodziny - powiedział w rozmowie z "Faktami" TVN.

Polska pamięta

28 sierpnia podczas ataku talibów na bazę w Ghazni, gdzie stacjonują polscy żołnierze 24-letni sierżant sztabowy Ollis zmarł na miejscu osłaniając własnym ciałem ppor. Karola Cierpicę, kiedy samobójczy zamachowiec zdetonował przed nimi ładunek wybuchowy. Polski oficer przypomniał w konsulacie, że poznał Amerykanina dopiero w czasie ataku talibów tak naprawdę wymieniając z nim tylko spojrzenia. - W ogromnych emocjach, które ciężko wyrazić, podziękowałem rodzicom Michaela za syna. Nie byłem pierwszym, ale chciałem im powiedzieć i powiedziałem, że powinni być dumni, że wychowali tak wspaniałego żołnierza, który w tym ważnym momencie zachował się jak profesjonalista - wyznał ppor. Cierpica. Ambasador RP w Stanach Zjednoczonych Ryszard Schnepf wręczył rodzicom Michaela Gwiazdę Afganistanu przyznaną mu przez prezydenta Komorowskiego. Dyplomata nazwał sierżanta amerykańskim i polskim bohaterem, który oddał życie w imię pokoju, za swój kraj i za nas wszystkich. Dziękował też rodzicom poległego żołnierza w imieniu Polski.

- Chcielibyśmy wszyscy, żeby rodzina, przyjaciele Michaela Ollisa wiedzieli, że Polacy pamiętają i będą pamiętać o tym,co zrobił - powiedział w rozmowie z "Faktami" TVN ambasador Schnepf. Generał brygady Jarosław Stróżyk, attache wojskowy przy ambasadzie polskiej w Waszyngtonie wręczył rodzicom żołnierza przyznany mu przez ministra Siemoniaka Złoty Medal Wojska Polskiego za uratowanie życia oficera RP. Podarował im także szablę honorową Wojska Polskiego.

Wyróżniał się

Amerykański generał brygady Kenta Savre potwierdził, że Michael Ollis był wyróżniającym się żołnierzem, a jego bohaterstwo zaś ma wymiar międzynarodowy. Generał przypomniał, że sierżant został odznaczony Srebrną Gwiazdą. Jest to trzecie najwyższe amerykańskie odznaczenie bojowe. Przybyły do konsulatu członek Izby Reprezentantów USA Michael Grimm z okręgu obejmującego dzielnicę Nowego Jorku Staten Island, gdzie mieszkał żołnierz, nazwał jego czyn bezinteresownym czynem bohaterskim. Sierżant sztabowy Ollis mieszkał Nowym Jorku. Wstąpił do armii USA w roku 2006. Służył w 10 Dywizji Górskiej w Fort Drum w stanie Nowy Jork. Był już wcześniej w Iraku, a także w Afganistanie, zanim przybył do tego kraju ponownie w styczniu tego roku.

Autor: mn/jk / Źródło: Fakty TVN, PAP