Gościem programu "Tak jest" w TVN24 był dr Dominik Hejj, politolog i ekspert do spraw Węgier. Tematem rozmowy były szanse TISZY na wygranie wyborów i efektywne rządzenie. Politolog był też pytany o możliwy charakter rządów opozycyjnej partii.
Partia Szacunek i Wolność (TISZA) została założona przez Petera Magyara w 2024 roku. Magyar był bliskim współpracownikiem Viktora Orbana oraz mężem byłej węgierskiej ministry sprawiedliwości Judit Vargi (para rozwiodła się w 2023 roku). W 2024 roku w wywiadzie mówił o skali korupcji w rządzie Fideszu, co pomogło mu stworzyć nową opozycyjną partię.
Według sondażu Politico TISZA ma obecnie przewagę rzędu ponad dziesięciu punktów procentowych nad rządzącym Fideszem.
TISZA zapowiedziała już, że w razie wygranej "nie będzie chronić polskich przestępców", odnosząc się do Zbigniewa Ziobry i Marcina Romanowskiego.
Czy TISZA wygra?Politolog przyznał, że Viktor Orban "nigdy jeszcze nie był w takich tarapatach". - Pierwszy raz są to na Węgrzech wybory ciekawe, dlatego że premier jeździ po kraju i coś musi robić, żeby wygrać. W wyborach w 2014, 2018 i 2022 roku w zasadzie zawsze było wiadomo, że wygra - przypomniał.
Hejj zachował jednak sceptycyzm, jeżeli chodzi o potencjalną wygraną i rządy TISZY. - To, co jest pewne, to fakt, że Fidesz nie będzie miał większości konstytucyjnej. To, co będzie dalej, to jest wszystko do ostatniej chwili wielka loteria - przekonywał.
Dodał też, że przeciwko opozycji stoi "skomplikowana ordynacja wyborcza" oraz charakter walki o elektoraty. - To też nie jest tak, że Magyar jest w stanie przekonać elektorat na przykład Fideszu dlatego, że tam nie ma przepływów elektoratów. TISZA i Fidesz walczą o elektorat, który jest niezdecydowany - zaznaczył. Przytoczył też dane, według których niezdecydowanych wyborców jest na Węgrzech aż 27 procent.
Czy TISZA będzie rządzić?
Hejj wyraził również obawy związane z możliwością sprawowania rządów w przypadku wygranej opozycji.
- Jest możliwy scenariusz, że TISZA wygra wybory, ale niczego na Węgrzech nie zmieni. Dlaczego? Bo tysiące ustaw przed zmianą są zablokowane większością konstytucyjną. W związku z tym TISZA może wygrać, Magyar może być premierem, tylko że okaże się, że nie da się zmienić państwa bez przewrotu pod tytułem: uchwalenie ustawy zwykłej, poddanie pod referendum, uznanie, że to jest nowa konstytucja i zbudowania wszystkiego na nowo - wytłumaczył.
Politolog zwrócił uwagę, że Orban może się posunąć jeszcze dalej. Podkreślił, iż nie jest "w stu procentach pewny, że Fidesz odda władzę".
- TISZA może wygrać wybory, ale między ogłoszeniem wyborów a zwołaniem pierwszego posiedzenia parlamentu, jestem sobie w stanie wyobrazić wariant, w którym Viktor Orban i jeszcze odchodzący parlament przegłosowuje stan wyjątkowy z powodu wpływu Ukrainy na proces wyborczy - przewidywał. Dodał też, że w węgierskiej przestrzeni publicznej pojawiają się już wątki "wpływu Ukrainy".
Jak TISZA będzie rządzić?
Hejj nazwał nadchodzące wybory "walką o schedę po Fideszu". - Peter Magyar zwraca się do wyborców Fideszu, mówiąc, że konserwatywne wartości przetrwały w nim i że oni nie robią źle, głosując na Fidesz, jeżeli chcą konserwatywnych rządów. Tylko że to on może reprezentować tę dobrą stronę. W domyśle chodzi tu o wartości Fideszu, bo oni się programowo naprawdę niespecjalnie różnią - powiedział.
Politolog był też pytany o możliwy charakter rządów opozycji po objęciu władzy. Hejj nazwał potencjalne rządy Magyara jako "Fidesz w wersji soft". - Magyar chciałby niewątpliwie otworzyć się na współpracę regionalną. Jednakże, w bardzo wielu punktach, które są ważne z polskiej perspektywy, on nie ujawnia swoich poglądów - stwierdził.
Hejj przytoczył sytuację, kiedy reprezentantka TISZY zaprzeczyła oskarżeniom Orbana, jakoby była za zerwaniem więzów z Rosją. Miała się ona bronić, że jest tylko za "ograniczeniem relacji".
- To nie jest rewolucja, jak ona jest odczytywana czasami w Polsce czy w innych mediach, że to jest nagle zastąpienie białego czarnym. Nie, to kompletnie tak nie działa. Jest duża świadomość w obozie Magyara, że jeżeli on wyjdzie i powie, że będzie rewolucja, to nikt na to nie pójdzie - zaznaczył.
Autorka/Autor: Adrian Wróbel /akw
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: PAP/EPA/ALEXANDER KAZAKOV/SPUTNIK/KREMLIN POOL