Wiceprezydentka Wenezueli Delcy Rodriguez powiedziała w państwowej telewizji, że w ataku zginęli żołnierze i cywile, ale nie podała liczby zabitych. "New York Times" przekazał później, że w ataku USA zginęło co najmniej 40 osób, a wśród nich żołnierze i cywile. Gazeta powołała się niewymienionego z nazwiska, wysokiego rangą urzędnika wenezuelskiego.
Do ataku doszło około godziny 2 nad ranem czasu lokalnego (godziny 7 w Polsce), trwał on około dwóch godzin. W Caracas i kilku miejscach w pobliżu baz wojskowych słychać było eksplozje, a świadkowie mówili i filmowali nisko przelatujące nad metropolią wojskowego śmigłowce.
Uderzenia w ministerstwo obrony i generalne dowództwo armii
Według "NYT" wojska USA uderzyły na Fort Tiuna w Caracas, w którym mieści się między innymi siedziba ministerstwa obrony i generalne dowództwo wenezuelskiej armii, a także na port w mieście La Guaira i lotnisko Higuerote w stanie Miranda.
W wyniku ataku siły amerykańskie schwytały przywódcę Wenezueli Nicolasa Maduro oraz jego żonę Cilię Flores. Oboje zostali w sobotę przewiezieni do stanu Nowy Jork i według zapowiedzi amerykańskich urzędników mają tam stanąć przed sądem, oskarżeni o przestępstwa związane z narkotykami i terroryzmem.
Prezydent USA Donald Trump oświadczył w sobotę, że podczas akcji jeden z amerykańskich śmigłowców został trafiony, a kilku żołnierzy odniosło obrażenia. Zaznaczył, że w operacji nie zginął żaden członek sił zbrojnych USA