Świat

NATO brakuje bomb. Amerykanie na pomoc

Świat

USAFNATO nie daje rady samo

Pentagon przyznał, że dostarcza sojusznikom z NATO prowadzącym operacje nad Libią bomby i części zamienne - podaje portal "Defence News" powołując się na AFP. Dostawy mają trwać od pierwszego kwietnia, czyli od początku objęcia dowodzenia nad misją libijską przez NATO.

Rzecznik Pentagonu płk. Dave Lapan powiedział, że dostarczane uzbrojenie to między innymi amunicja precyzyjna, czyli bomby naprowadzane laserowo i przez GPS. Pomoc dla sojuszników z NATO kosztowała USA już 24,3 miliona dolarów.

Brak samodzielności

To pierwsze oficjalne przyznanie się USA do dostarczania amunicji krajom europejskim bombardującym cele w Libii. Wcześniej media wielokrotnie podawały, że państwom NATO brakuje odpowiednich ilości precyzyjnej broni. Jej zgromadzone zapasy miały się szybko wyczerpywać wobec długotrwałych nalotów.

W ostatnich dniach NATO dodatkowo zwiększyło intensywność bombardowań, co zapewne w dalszym stopniu nadwątli małe zapasy amunicji Europejczyków.

Już ponad miesiąc temu, po wycofaniu amerykańskich samolotów z ataków na Libię wskazywano, że europejskie państwa NATO nie są w stanie samodzielnie prowadzić długotrwałej kampanii. Jednym z głównych problemów są właśnie małe zapasy precyzyjnie sterowanych bomb i rakiet. Jest to bardzo droga amunicja, której Europejczycy mają w porównaniu z Amerykanami małe zapasy.

Wojsko USA prowadzące od dekady ciągłe działania bojowe w różnych miejscach świata ciągle kupuje nową amunicję i ma jej spore ilości. Ich europejscy sojusznicy mają jej o wiele mniej, a Wielka Brytania i Francja dodatkowo i tak nadwyrężają swoje małe zapasy w Afganistanie.

Źródło: Defense News, tvn24.pl

Źródło zdjęcia głównego: USAF