Namawiał do Brexitu, teraz odchodzi. "Nigdy nie byłem zawodowym politykiem"

Świat

Farage ustąpiłTVN24 BiS
wideo 2/35

Nigel Farage ogłosił, że rezygnuje z kierowania eurosceptyczną Partią Niepodległości Zjednoczonego Królestwa (UKIP). Jak wytłumaczył, opowiedzenie się Brytyjczyków za wystąpieniem ich państwa z Unii Europejskiej było spełnieniem jego ambicji.

- Nigdy nie byłem i nigdy nie chciałem być zawodowym politykiem. Moim celem w polityce było doprowadzenie do wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej - powiedział Nigel Farage w poniedziałek. - Tak więc uważam za słuszne, bym teraz ustąpił z przewodzenia partii UKIP - dodał, nie wskazując możliwego następcy.

Farage: wypełniłem obietnicę

- W czasie kampanii referendalnej mówiłem: "Chcę mojego kraju z powrotem". Dziś mówię: "Chcę z powrotem mojego życia" - mówił Farage.

Podtrzymał zarazem pogląd, że nowy brytyjski premier powinien pochodzić z obozu zwolenników wyjścia kraju z UE, ale odmówił poparcia konkretnego kandydata. Za faworytkę uchodzi minister spraw wewnętrznych Theresa May, która była jednak zwolenniczką pozostania Wielkiej Brytanii we Wspólnocie.

Nie pierwsza rezygnacja

52-letni Nigel Farage oświadczył także, że utrzyma mandat w Parlamencie Europejskim, aby nadzorować proces negocjacji wyjścia Wielkiej Brytanii z UE po referendum z 23 czerwca. - Będę nadal wspierał partię i jej nowego przywódcę, będę z bardzo bliska obserwować proces negocjacji w Brukseli i od czasu do czasu zabierać głos w Parlamencie Europejskim - kontynuował. Jak stwierdził, ļędzie także wspierał "ruchy niepodległościowe" w pozostałych państwach UE.

Farage nie po raz pierwszy rezygnuje z kierowania partią, którą współtworzył w 1993 roku. Liderem UKIP był przez większość minionych ośmiu lat; ustąpił na krótko w 2009 roku, po czym w kolejnym roku został ponownie wybrany na stanowisko. Do dymisji podał się także, gdy w wyborach parlamentarnych w maju 2015 roku nie zdołał uzyskać mandatu, ale władze partii odrzuciły jego rezygnację z funkcji przewodniczącego.

"Dajemy nadzieję demokratom"

Brytyjski eurodeputowany Nigel Farage był jednym z liderów kampanii za Brexitem, a po referendum wyrażał przekonanie, że śladem Wielkiej Brytanii pójdą inne kraje UE.

- W brytyjskim referendum zwykli ludzie powiedzieli, że chcą odzyskać swój kraj, swoje akweny połowowe, i swoje granice - powiedział w ubiegłym tygodniu w Parlamencie Europejskim. - Chcą być niepodległym, zwyczajnie rządzonym krajem - dodał szef UKIP. - Dajemy nadzieję demokratom na Zachodzie Europy. Wielka Brytania nie będzie ostatnim krajem, który wystąpi z UE - stwierdził.

Referendum, które dzieli

23 czerwca większość Brytyjczyków (51,9 proc.) zagłosowała za wyjściem ich kraju z Unii Europejskiej. Po ogłoszeniu jego wyników premier David Cameron zapowiedział dymisję, by nowy szef rządu mógł formalnie rozpocząć i później nadzorować procedurę wystąpienia Wielkiej Brytanii ze Wspólnoty. Cameron bezskutecznie apelował w kampanii do rodaków o głosowanie za pozostaniem w UE.

Za pozostaniem Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej w referendum opowiedzieli się natomiast mieszkańcy autonomicznych regionów Szkocji i Irlandii Północnej. Wzbudziło to pytania o ich przyszłości jako części składowych Zjednoczonego Królestwa.

Autor: mm\motm / Źródło: PAP, Reuters

Tagi:
Raporty: