Świat

"Najbardziej niebezpieczny człowiek świata". Z winy USA?

Świat


W poniedziałkowej rzezi w mieście Dara zginęło co najmniej 40 osób - informuje Al Dżazira. Reżim Baszara el-Asada rzucił przeciwko demonstrantom czołgi i snajperów. Zamieszki objęły szereg miast w całej Syrii. Polskie MSZ odradza Polakom wyjazdy do tego kraju. Amerykański dziennikarz Joel Brinkley, laureat Nagrody Pulitzera, w oskarżycielskim artykule zarzuca administracji Obamy brak twardego stanowiska wobec Damaszku i sugeruje, że do wzrostu zagrożenia ze strony Asada przyczyniła się wieloletnia polityka USA.

Jak podaje na swojej stronie internetowej telewizja Al Dżazira, liczba zabitych w poniedziałkowych atakach sił bezpieczeństwa na demonstrantów w południowym mieście Dara wzrosła do 40. Dziesiątki są ranne - podaje telewizja, powołując się na działaczy opozycji.

Kule snajperów sieją śmierć

Oddziały lojalne wobec Asada, wspierane przez czołgi i wozy bojowe, wkroczyły do Dary w poniedziałek, zajmując pozycje w centrum miasta i rozmieszczając na dachach budynków snajperów. Większość ofiar wśród cywilów to właśnie demonstranci zastrzeleni przez snajperów.

W Darze wprowadzono stan wyjątkowy, odcięto dostawy energii elektrycznej i wyłączono telefony. Są kłopoty z dostawami wody.

Reżim twierdzi, że oddziały rozmieszczono w mieście na prośbę "lokalnych mieszkańców, chcących ochrony przed gangami uzbrojonych terrorystów".

W poniedziałek siły bezpieczeństwa szturmowały również stołeczne przedmieście Duma, strzelając do nieuzbrojonych cywilów i aresztując mieszkańców.

Kolebka rewolucji

Masowe protesty w Darze, na granicy z Jordanią, rozpoczęły się 18 marca, w odpowiedzi na aresztowanie grupy uczniów za malowanie antyrządowego graffiti na ścianach. Później zamieszki rozprzestrzeniły się na inne rejony Syrii.

Asad, który 11 lat temu odziedziczył władzę po ojcu, próbuje powstrzymać opozycję, z jednej strony znosząc na przykład obowiązujący od prawie 50 lat stan wyjątkowy, a z drugiej brutalnie tłumiąc.

W ciągu pięciu tygodni w całym kraju zginęło co najmniej 361 osób.

Armia się sypie?

Według niepotwierdzonych doniesień opozycji, niektórzy oficerowie armii przeszli jej na stronę.

Libański portal Ya Libnan podał w poniedziałek, powołując się na informacje grupy na Facebooku "Syryjska Rewolucja 2011", że gen. Kamal Al Ajasz z dowództwa 1. Dywizji Zmechanizowanej, przeszedł na stronę opozycji w Darze.

Wcześniej ta sama grupa donosiła, że 5 wysokich oficerów zdezerterowało z 4. Dywizji Zmechanizowanej, dowodzonej przez Mahera Asada, brata prezydenta.

Asad "reformatorem"? "Absurd"

Syryjski prezydent Baszar el-Asad jest "najbardziej niebezpiecznym człowiekiem świata" - pisze amerykański dziennikarz Joel Brinkley, laureat Nagrody Pulitzera. Brinkley, którego artykuł cytuje portal internetowy Israel National News, nie zostawia suchej nitki na dotychczasowej polityce USA, a zwłaszcza administracji Obamy, wobec syryjskiego reżimu.

Zdaniem Brinkleya, Asad jest dziś bardziej niebezpieczny nawet od Mahmuda Ahmadineżada. Po tym, jak Syrię zaczęły ogarniać zamieszki, sekretarz stanu Hillary Clinton nazwała Asada "reformatorem", co Brinkley nazywa "absurdem".

- Nawet teraz, gdy jego ludzie wychodzą na ulice, rzucając wyzwanie jego rządom, skłaniając go do strzelania i zabijania wielu z nich, krytyka Waszyngtonu pozostaje nieproporcjonalna - pisze Brinkley. - Kilka dni temu prezydent Obama stwierdził "Stanowczo potępiam przemoc" syryjskich władz, ale zaraz dodał "Potępiam także wszelkie używanie przemocy przez demonstrantów". Obie strony są równie winne? - pyta Brinkley.

Grzechy amerykańskiej polityki

Dziennikarz przypomina, że podobne, wyrozumiałe podejście do syryjskiego reżimu, było obecne w polityce USA już kilkadziesiąt lat temu, co ilustrują choćby słowa byłego sekretarza stanu Henry'ego Kissingera: "Nie może być wojny bez Egiptu, nie może być pokoju bez Syrii".

Podobne słowa padają w Waszyngtonie również teraz, pisze Brinkley: - W ostatnim miesiącu była spiker Izby Reprezentantów Nancy Pelosi poinformowała, że powiedziała Asadowi "Droga do Damaszku jest drogą do pokoju".

Dalej dziennikarz wymienia wszystkie "grzechy" Asada, demonstrujące jak złudna i błędna była polityka USA wobec Syrii: - Od początku wojny w Iraku Asad był najlepszym przyjacielem islamskich ekstremistów przemykających do Iraku. Przekraczali syryjską granicę zatłoczonymi busami, na oczach amerykańskich satelitów szpiegowskich. Sprzedaje pociski rakietowe Hezbollahowi, a Khaled Mashaal, lider Hamasu mieszka sobie w Damaszku i prowadzi otwarcie swój morderczy biznes.

Brinkley przypomina też sprawę tajnego programu atomowego Asada, który został powstrzymany dzięki izraelskiemu nalotowi na reaktor w 2007 roku.

Na koniec laureat Pulitzera pyta, dlaczego Obama popierał usunięcie Hosniego Muabaraka, wieloletniego sojusznika USA, a próbuje współpracowac z Asadem, "który otwarcie działa przeciwko Waszyngtonowi".

Polskie MSZ ostrzega

Ministerstwo Spraw Zagranicznych, w związku z wydarzeniami w Syrii, zaleca Polakom powstrzymanie się od wyjazdów do tego kraju, a do osób, które tam są apeluje o zachowanie ostrożności.

W komunikacie opublikowanym na stronie internetowej MSZ, resort apeluje także do Polaków przebywających w Syrii "o zachowanie szczególnej ostrożności w miejscach publicznych, unikanie wszelkich demonstracji i zgromadzeń oraz nieprzebywanie w piątki w okolicach meczetów".

MSZ stanowczo odradza podróże do miast: Dara, Homs i Douma oraz do miejscowości położonych nad morzem, w tym do Latakii.

Źródło: PAP, Al Dżazira, yalibnan.com, israelnationalnews.com

Pozostałe wiadomości