Świat

"Na Krymie nic nie zrobiono i wszystko stracono. Tym razem władze postanowiły cokolwiek zrobić"

Świat

Aktualizacja:

Ukraina broni swojego terytorium obawiając się powtórki z Krymu - komentuje najnowsze wydarzenia na Ukrainie dyrektor Studium Europy Wschodniej UW dr Jan Malicki. Z kolei dr Andrzej Gil z Instytutu Europy Środkowo-Wschodniej w Lublinie stwierdził, że siłowemu rozwiązaniu problemu separatyzmu na Wschodzie sprzyja opinia międzynarodowa.

- Na Krymie nic nie zrobiono i wszystko stracono. Tym razem władze ukraińskie postanowiły wreszcie cokolwiek zrobić w sytuacji, gdy wszystko odbywa się według identycznego scenariusza jak na Krymie. Musimy rozumieć, że państwo ukraińskie broni swojej terytorialnej całości. Nie można przecież krytykować Ukrainy za to, że nie pozwala wyciągnąć kolejnej dużej części jej terytorium - powiedział Malicki. - Przykład Krymu pokazuje, że niebronienie się nic nie daje. I jeszcze prowadzi nie tylko do straty terytorialnej, ale do strat moralnych. Bo na Ukrainie dość szeroko krytykowano fakt, że nie podjęto obrony Krymu. To miało też duży wpływ na morale ukraińskiej armii - uważa szef Studium Europy Wschodniej UW. W ocenie eksperta obecna sytuacja na wschodzie Ukrainy powinna zmusić władze w Kijowie do zdecydowanych działań. - To jest niestety starcie i tu nie ma miejsca na chrystusowe gesty, ponieważ one nic tu nie dadzą. Druga strona wcale nie ma zamiaru takich gestów okazywać - mówił.

Arogancja Ławrowa

Dyrektor Studium Europy Wschodniej UW krytycznie ocenił też wypowiedź rosyjskiego ministra spraw zagranicznych Siergieja Ławrowa, który zagroził, że zastosowanie siły wobec ludności rosyjskojęzycznej we wschodniej Ukrainie "osłabi możliwości współpracy (...), w tym przeprowadzenia planowanych czterostronnych rozmów w Genewie". W rozmowach tych mają wziąć udział przedstawiciele USA, Unii Europejskiej, Ukrainy i Rosji. - To jest niewiarygodna arogancja. Co znaczą te groźby Ławrowa? Świat musi zdecydowanie odpowiedzieć Rosji: "Panie Ławrow, jeśli dojdzie do jakichkolwiek akcji z Moskwy, to nie będzie żadnej rozmowy z wami, na żaden temat" - podkreślił Malicki.

Zachód coraz bardziej antyrosyjski

Ze zdaniem Malickiego zgadza się dr Andrzej Gil z Instytutu Europy Środkowo-Wschodniej w Lublinie. - Władze Ukrainy obecnie inaczej niż wcześniej na Krymie definiują sytuację. Działania separatystów traktują wprost jako działania terrorystyczne albo jako działania z użyciem obywateli innego państwa, które mają na celu oderwanie tej części Ukrainy od państwa. Tymczasem na Krymie więcej się mówiło o działaniach insurekcyjnych. To istotna zmiana, która pokazuje, że rząd ukraiński jest coraz bardziej zdecydowany, by takie akty separatyzmu likwidować siłą - ocenił. Dodał też, że po aneksji Krymu przez Rosję nastąpiła wewnętrzna konsolidacja ukraińskich władz, które "zrozumiały, że będą już musiały same przejąć odpowiedzialność za zachowanie integralności państwa". - Czym innym jest Krym, czym innym jest wschodnia Ukraina. To ważna zmiana postawy ukraińskich władz - ocenił ekspert. Ekspert zwrócił uwagę, że obecnie stopniowo zmienia się stosunek społeczności międzynarodowej do władz Rosji, która coraz ostrzej jest przez nią krytykowana. - Ta retoryka jest coraz bardziej antyrosyjska w tym sensie, że już o wiele częściej podkreśla się pozaprawne działania Rosji i traktuje się je wprost jako agresję wobec Ukrainy - powiedział Gil. Zaznaczył przy tym, że antyrosyjska retoryka łączy w obecnej sytuacji wielu najważniejszych europejskich polityków.

"Większość mieszkańców wschodniej Ukrainy chciałaby zostać w jej obrębie"

Wiceszef Instytutu Europy Środkowo-Wschodniej podkreślił też, że większość mieszkańców wschodniej Ukrainy nie popiera prorosyjskich działań i nie chce oderwania tej części kraju od Kijowa. - To prawda, że ci ludzie mają rodziny w Rosji, że nie znają języka ukraińskiego, to także często etnicznie są Rosjanie, którzy w wyniku niezrozumiałych dla nich wydarzeń po upadku Związku Radzieckiego znaleźli się na terytorium Ukrainy. Ale pamiętajmy, że nawet jeśli na ulice Doniecka czy Charkowa wyszło kilka tysięcy ludzi demonstrując swoje przywiązanie do Rosji, to jednak kilkaset tysięcy osób zostało w domu. Takie są proporcje. Jeśli dzisiaj zrobilibyśmy referendum, to jestem przekonany, że większość mieszkańców wschodniej Ukrainy chciałaby zostać w jej obrębie - powiedział Gil. W niedzielę p.o. prezydent Ukrainy Ołeksandr Turczynow oświadczył, że Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) rozpoczyna akcję antyterrorystyczną przeciwko prorosyjskim separatystom na wschodzie kraju, gdzie zajmowane są siedziby instytucji państwowych. W akcji mają zostać użyte także siły zbrojne. Turczynow dał separatystom czas na złożenie broni do poniedziałku i oświadczył, że jeśli to uczynią, to obejmie ich amnestia.

Jacek Czaputowicz o szczycie czwórki normandzkiej w Paryżutvn24
wideo 2/23

Autor: dln\mtom / Źródło: PAP

Tagi:
Raporty: