Media: książę przekonywał Amerykanów, że Chaszodżdżi jest "niebezpiecznym islamistą"

Świat

Aktualizacja:

Tuż po zniknięciu Dżamala Chaszodżdżiego saudyjski książę Muhammad ibn Salman w rozmowie telefonicznej z zięciem i doradcą prezydenta Donalda Trumpa Jaredem Kushnerem i doradcą do spraw bezpieczeństwa narodowego Johnem Boltonem miał nazwać dziennikarza "niebezpiecznym islamistą" - pisze "Washington Post", powołując się na anonimowe źródło.

Saudyjski książę miał wykonać telefon do Białego Domu 9 października, tydzień przed tym, jak Rijad publicznie uznał śmierć Chaszodżdżiego za fakt.

Jak pisze "Washington Post", w rozmowie z Kushnerem i Boltonem Muhammad miał wezwać do zachowania amerykańsko-saudyjskiego sojuszu i stwierdzić, że Chaszodżdżi był członkiem Bractwa Muzułmańskiego - radykalnej islamskiej organizacji.

Władze Arabii Saudyjskiej zaprzeczyły jednak doniesieniom medialnym w tej sprawie. Stwierdzono, że choć "rutynowe rozmowy telefoniczne mają miejsce od czasu do czasu" między saudyjskim księciem a przedstawicielami amerykańskiej administracji, to "taki komentarz nigdy nie padł".

Jeden ze znajomych saudyjskiego dziennikarza, którego cytuje "New York Times", stwierdził, że Chaszodżdżi wstąpił w szeregi ugrupowania jako młody chłopak, z czasem jednak miał ograniczyć swoją aktywność w organizacji. Po wybuchu tzw. Arabskiej Wiosny w 2011 roku publicysta miał także wyrażać poparcie dla ugrupowań islamistycznych, które na fali rewolucji przejęły władzę w kilku krajach na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej - pisze BBC. Rodzina dziennikarza przekonuje jednak, że nigdy nie wstąpił on do Bractwa Muzułmańskiego, przypominając, że także on sam wielokrotnie temu zaprzeczał. - Dżamal Chaszodżi nie był niebezpiecznym człowiekiem w żaden sposób. Twierdzenie, że było inaczej, jest niedorzeczne - stwierdził jeden z członków rodziny dziennikarza. Jak zauważa "Washington Post", domniemana krytyka Chaszodżiego ze strony saudyjskiego księcia na polu prywatnym stoi w ostrym kontraście do późniejszych publicznych oświadczeń Rijadu, w których jego śmierć uznano za "straszliwy błąd" i "wielką tragedię".

Zabójstwo w konsulacie

Krytyczny wobec władz w Rijadzie, w tym zwłaszcza wobec wpływowego następcy tronu Muhammada ibn Salmana, Chaszodżdżi zaginął 2 października po wejściu do saudyjskiego konsulatu w Stambule. Choć niemal od początku pojawiły się przypuszczenia, że mógł zostać zabity, Arabia Saudyjska przez długi czas temu zaprzeczała. Dopiero po ponad dwóch tygodniach przyznała, że mężczyzna zginął, lecz najpierw przekonywała, że było to wynikiem nieszczęśliwego wypadku. Dopiero po kolejnych kilku dniach władze w Rijadzie potwierdziły, że Chaszodżdżi został zabity umyślnie. Tureckie media i niektórzy przedstawiciele władz bezpośrednio oskarżają o zabójstwo Chaszodżdżiego księcia Salmana, władze w Rijadzie podkreślają jednak, że było ono operacją "niezatwierdzoną", o której następca tronu nie wiedział.

Autor: momo\mtom / Źródło: Washington Post, BBC

Źródło zdjęcia głównego: kremlin.ru

Tagi:
Raporty: