Świat

Mówiła, że spaliła drogocenne obrazy. Teraz twierdzi, że kłamała

Świat


Dotąd utrzymywał, że dzieła sztuki spaliła, by zatrzeć ślady kradzieży. Teraz matka mężczyzny oskarżonego o kradzież obrazów wartych dziesiątki milionych dolarów wycofała się ze swoich zeznań.

Siedem obrazów wartych dziesiątki milionów dolarów skradziono z muzeum w Rotterdamie w ubiegłym roku.

Oskarżony o kradzież Rumun Radu Dogaru trafił w marcu do aresztu. Jego matka, by chronić syna, zeznała, że wrzuciła obrazy do pieca, by zniszczyć dowody świadczące przeciwko jej synowi. Za ten czyn grozi jej od trzech do dziesięciu lat więzienia.

W sprawie nastąpił jednak nieoczekiwany zwrot. Olga Dogaru powiedziała jednak w poniedziałek w sądzie - który rozstrzygał, czy kobieta ma pozostać w areszcie - że skłamała mówiąc o spaleniu drogocennych dzieł.

Nadzieje na to, że obrazy nie zostały zniszczone, rozwiewa jednak Ernest Oberlander-Tarnoveanu, dyrektor rumuńskiego Narodowego Muzeum Historycznego. Według niego, rumuńscy eksperci znaleźli w popiele z pieca pani Dogaru we wsi Carcaliu pozostałości farby i płótna, co może świadczyć o tym, że obrazy rzeczywiście zostały spalone.

Sprawa pozostaje więc nierozstrzygnięta, a los obrazów nadal jest nieznany.

Profesjonalny skok

Dzieła zostały skradzione w październiku 2012 roku z muzeum Kunsthal. Mimo nowoczesnego systemu zabezpieczeń, złodziejom udało się ukraść aż siedem drogocennych dzieł. Wśród nich były: "Tête d'Arlequin" Picassa, "La Liseuse en Blanc et Jaune" Matisse'a, "Waterloo Bridge, London" i "Charing Cross Bridge, London" Moneta, "Femme devant une fenêtre ouverte" Gauguina, "Autoportrait" Haana i "Woman with Eyes Closed" Freuda.

Obrazy były częścią wystawy "Avant-Gardes", w której skład wchodziło 150 dzieł z prywatnej kolekcji. Muzeum Kunsthal powstało w 1992 roku. Zaprojektował je architekt Rem Koolhaas. W 2010 roku z Musee d’Art Moderne w Paryżu skradziono pięć dzieł - w tym Picassa i Matisse'a - o wartości ponad 100 milionów dolarów.

Materiał "Faktów" TVN z 18 lipca:

Autor: db\mtom / Źródło: Huffington Post