"Nadzieja narodu" odchodzi. Wotum nieufności dla proeuropejskiego rządu Mołdawii

Świat


Mołdawski parlament poparł wniosek o wotum nieufności dla rządu Mai Sandu. Proeuropejska polityk stała na czele gabinetu od pięciu miesięcy. Wniosek zainicjowała uznawana za prorosyjską Partia Socjalistów Republiki Mołdawii, która wchodziła w skład koalicji rządzącej.

Czytaj więcej o Mai Sandu i sytuacji w Mołdawii w MAGAZYNIE TVN

Proeuropejski blok ACUM, którego liderem jest Maia Sandu, tworzył koalicję z socjalistami. Stosunki między ugrupowaniami załamały się w związku z proponowaną reformą wyboru prokuratora generalnego - podała agencja Reutera.

Wotum nieufności dla rządu Sandu poparło we wtorek 63 posłów w 101-osobowej izbie.

Protest przeciw dymisji "jedynej nadziei narodu"

Jak podał mołdawski portal Newsmaker, "gdy posłowie decydowali o losie rządu, zwolennicy Sandu zgromadzili się przed budynkiem parlamentu, by ją poprzeć".

"Uczestnicy manifestacji oskarżyli socjalistów i prezydenta Igora Dodona o ingerowanie w pracę Sandu, jedynej nadziei narodu" - relacjonował Mewsmaker.

- Dzisiaj nie tylko rząd został zdradzony. Został zdradzony także każdy obywatel, który miał nadzieję, że wkrótce zapanuje sprawiedliwość i wszyscy zaczną żyć lepiej. To, co wydarzyło się w parlamencie, pokazuje, że nie możemy polegać na innych frakcjach - powiedziała dziennikarzom Sandu.

"Złodzieje z parlamentu przestraszyli się reform"

Sandu, liderka proeuropejskiego bloku Teraz (rum. Acum), była minister edukacji i doradczyni w Banku Światowym, stanęła na czele koalicyjnego rządu sformowanego na początku czerwca. Gabinet utworzyły rywalizujące ze sobą partia socjalistów (PSRM) i blok Acum. Ugrupowania pozbawiły w ten sposób władzy Partię Demokratyczną (PDM), której przewodził oligarcha Vlad Plahotniuc. Rząd PDM nie chciał uznać koalicyjnego gabinetu, jednak w połowie czerwca partia poinformowała o przejściu do opozycji. Plahotniuc wyjechał za granicę i zrezygnował oficjalnie z przewodzenia partii.

Napięte stosunki między Acum i PSRM załamały się m.in. w związku z proponowaną zmianą sposobu wyboru prokuratora generalnego. Gabinet Sandu chciał, by kandydatów na to stanowisko mianował premier. Sandu proponowała, by po wejściu przepisów w życie były one przeanalizowane przez Komisję Wenecką, jednak PSRM nie zgodziła się na takie rozwiązanie. Socjaliści, na których czele stoi prezydent Igor Dodon, argumentowali, że prokuratora powinna wyłaniać specjalna komisja, działająca pod egidą ministerstwa sprawiedliwości; partia złożyła wniosek o wotum nieufności 8 listopada.

Relacje między PSRM i ACUM pogorszyły się też po wygranej 4 listopada wyborów mera Kiszyniowa przez Iona Cebana z PSRM, który pokonał kandydata ACUM Andreia Nastase. - Niestety niektórzy złodzieje z parlamentu przestraszyli się reform, które przygotowujemy - powiedziała Sandu, która, obejmując stanowisko, zapowiadała walkę z korupcją. Komentując wotum nieufności, zapewniła, że "nie przestanie walczyć".

Komisja Europejska zaniepokojona

Komisja Europejska w oświadczeniu określiła przegłosowanie wotum nieufności dla rządu Sandu jako "niepokojący sygnał dla procesu reform w kraju".

Podkreśliła, że koalicja rozpoczęła "serię inicjatyw, mających na celu realizację głównych zobowiązań poczynionych od czerwca, w szczególności w dziedzinie walki z korupcją, niezależności systemu sądownictwa i dochodzenia w sprawie bankowych nadużyć".

Mołdawia zobowiązała się do przeprowadzenia dochodzenia w sprawie wyprowadzenia z systemu bankowego miliarda dolarów w 2014 r.

Upadek rządu grozi "większą niestabilnością" w tym wschodnioeuropejskim kraju - ocenia Reuters. Partie mają teraz 90 dni na sformowanie nowego gabinetu. W razie niepowodzenia rozpisane będą wybory parlamentarne.

Blisko 3-milionowa Mołdawia jest położona między Ukrainą a Rumuniątvn24

Autor: tas/rzw\kwoj / Źródło: PAP, NewsMaker