Minister sprawiedliwości rezygnuje... w USA


Prezydent USA George W. Bush ostro zaatakował krytyków amerykańskiego ministra sprawiedliwości Alberto Gonzalesa, za niesprawiedliwe traktowanie i zszarganie jego imienia. Gonzales podał się w poniedziałek do dymisji.

- To smutne, że żyjemy w czasach, gdy takiej utalentowanej i honorowej osobie jak Alberto Gonzales przeszkadza się w wykonywaniu ważnej pracy, gdyż jego dobre imię zostało zszargane z powodów politycznych - mówi Bush.

51-letni bliski współpracownik prezydenta Busha znalazł się w centrum politycznej burzy od czasu zwolnienia w ubiegłym roku ośmiorga prokuratorów. Według opozycji, krok ten był umotywowany politycznie, gdyż niektórzy z nich prowadzili śledztwa w sprawie korupcji wśród Republikanów, a inni nie potrafili znaleźć dowodów na domniemane oszustwa wyborcze Demokratów.

Gonzalesa oskarża się także o to, że jeszcze jako radca prawny Białego Domu w pierwszej kadencji rządów Busha wywierał naciski na ówczesnego prokuratora generalnego Johna Ashcrofta, aby ten zatwierdził kontrowersyjny program podsłuchiwania telefonów po ataku terrorystycznym na USA z 11 września 2001 roku.

W krótkim oświadczeniu wygłoszonym w ministerstwie sprawiedliwości Gonzales podziękował prezydentowi Bushowi za przyjaźń. Dodał, że mimo trudności uważa, iż wielkim przywilejem było szefować temu resortowi. - Przeżyłem amerykańskie marzenie. Nawet moje najgorsze dni na stanowisku prokuratora generalnego były lepsze od najlepszych dni mojego ojca - powiedział Gonzales, syn imigranta. Jego decyzja wejdzie w życie 17 września.

Źródło: PAP/Radio Szczecin