Świat

Mimo nalotów dżihad ciągle w natarciu. Iracka prowincja prosi o pomoc

Świat


Samoloty państw Zachodu i sojuszniczych krajów arabskich już od niemal miesiąca bombardują fanatyków z Państwa Islamskiego i wspierają walczących z nimi Kurdów oraz Irakijczyków. Dżihadyści nie ustają jednak w ofensywie. Sytuacja w syryjskim Kobane staje się krytyczna. Oblegający to strategiczne kurdyjskie miasto fanatycy szturmują już centrum. W Iraku mają być natomiast bliscy opanowania całej wielkiej prowincji Anbar. Tamtejsze władze apelują o pomoc.

Państwo Islamskie (IS), jak chcą się nazywać fanatycy, rozciąga się obecnie na wielkie połacie Iraku i Syrii. Pomimo ciągłych nalotów dżihadyści są w stanie prowadzić ofensywy na dwóch krańcach swojego "państwa" odległych od siebie o ponad pół tysiąca kilometrów. Uwaga świata skupia się na syryjskim Kobane przy granicy z Turcją, gdzie Kurdowie desperacko bronią się przed atakami fanatyków. Z drugiej strony rozpaczliwy apel o pomoc wysłały władze irackiej prowincji Anbar, która obejmuje większość pustynnego zachodu kraju.

Postępy przy granicy z Turcją

W Kobane dżihadyści zajęli już 40 procent miasta i okolicznych terenów. W piątek zdobyli główne dowództwo obrony. W nocy próbowali wkroczyć do centrum miasta. Jednak po zaciętych walkach Kurdowie mieli ich odeprzeć. Po starciach w nocy w sobotę przed południem zapanował względny spokój przerywany okazjonalnymi starciami. Jak twierdzi syryjska organizacja Obserwatorium Praw Człowieka, kurdyjscy bojownicy przeprowadzają "operacja specjalne" na wschodzie Kobane, wchodząc do obszarów kontrolowanych przez IS i zabijając członków ugrupowania, a następnie wycofując się.

Koalicja państw, które z USA na czele od 23 września próbują powstrzymać ofensywę Państwa Islamskiego atakami z powietrza, przeprowadziła przed świtem dwa naloty na wschodzie i południu Kobane. Ataki te jednak dotychczas nie powstrzymały postępów ofensywy islamistów. IS próbuje zdobyć północne dzielnice, by całkowicie odciąć Kobane od pobliskiej granicy tureckiej, jedynego kierunku, z którego mogą jeszcze do niego docierać posiłki i broń.

Możliwa masakra

Od początku ofensywy IS w pobliżu Kobane z miasta i okolic uciekło około 300 tysięcy osób. 200 tysięcy znalazło schronienie w sąsiedniej Turcji. Gdyby dżihadystom udało się opanować całe miasto, oznaczałoby to przejęcie przez nich kontroli nad większością syryjsko-tureckiej granicy. Według specjalnego wysłannika ONZ do Syrii Staffana de Mistury w mieście przebywa jeszcze około 700 cywilów, głównie są to osoby starsze. Około 10-13 tys. zebrało się przy granicy z Turcją. - Jeśli miasto zostanie zajęte przez islamistów, najpewniej dojdzie tam do masakry - ostrzegł. Kobane to jedna z trzech enklaw na północy Syrii, w których rządy sprawują syryjscy Kurdowie. Pozostałe dwa kantony wchodzące w skład syryjskiego Kurdystanu, powstałego w listopadzie 2013 roku, to Al-Dżazira, w prowincji Al-Hasaka, na północnym wschodzie, i Afrin, leżące w prowincji Aleppo, na północnym zachodzie.

Irak nie daje sobie rady

Nieco w tle wydarzeń w Kobane, dżihadyści nadal prowadzą ofensywę w Iraku. Lokalne władze prowincji Anbar na zachodzie kraju zaapelowały do rządu w Bagdadzie i USA o pomoc wojskową dla swego regionu. Twierdzą, że cały ten obszar może wkrótce znaleźć się pod kontrolą dżihadystów z Państwa Islamskiego (IS). Mają nawet prosić o przybycie amerykańskich sił lądowych, choć jest to niemożliwe.

Jak podają lokalne media, wiceszef władz Anbaru Faleh al-Isawi ostrzegł, że prowincja może zostać zajęta w ciągu 10 dni. Dodał, że walki w Kobane odwróciły uwagę społeczności międzynarodowej od ofensywy Państwa Islamskiego w Anbarze. Islamiści atakują będące stolicą prowincji miasto Ramadi, leżące 100 kilometrów od Bagdadu. Zajęli też tamtejsze bazy wojskowe.

Cała prowincja Anbar ma strategiczne znaczenie, m.in. ze względu na znajdującą się w mieście Hadisa drugą co do wielkości w Iraku elektrownię wodną. Przeprowadzone w jej okolicy naloty miały na razie powstrzymać ataki fanatyków, jednak w zamian atakują oni w innych miejscach.

Anonimowy przedstawiciel amerykańskiego ministerstwa obrony powiedział, że sytuacja w regionie jest niepewna. Jego zdaniem iracka armia nie jest w stanie zwalczyć dżihadystów. Inny przedstawiciel Pentagonu podkreślił, że pod względem skuteczności nie można nawet porównywać irackiej armii do sił kurdyjskich, które skuteczniej bronią się na północy Iraku.

ONZ: w Iraku natrafiono na ponad 200 zbiorowych grobów ofiar ISReuters
wideo 2/20

Autor: mk//kdj / Źródło: PAP, tvn24.pl

Tagi:
Raporty: