Przywieźli migrantów ciężarówkami, pomogli przejść przez granicę. Przecięli nawet drut kolczasty

Źródło:
BBC
Grupa 30 migrantów znaleziona w okolicy Białowieży. Zostali zabrani przez Straż Graniczną
Grupa 30 migrantów znaleziona w okolicy Białowieży. Zostali zabrani przez Straż GranicznąTVN24
wideo 2/27
Grupa 30 migrantów znaleziona w okolicy Białowieży. Zostali zabrani przez Straż Graniczną (wideo z 21 października)TVN24

BBC przedstawiło historię przeprawy grupy migrantów z Bliskiego Wschodu na Białoruś, a następnie do Polski i Niemiec. Krok po kroku opisało nie tylko kolejne wydarzenia, ale także to, jak zmieniało się nastawienie samych migrantów w czasie ich podróży do Europy. Od szukania "bezpiecznego transportu przez Mińsk" po stwierdzenie jednego z nich, że "nie mogą ufać nikomu", a swój los oddają "w ręce Boga".

Dziennikarze BBC ze szczegółami opisali przeprawę grupy syryjskich Kurdów z Bliskiego Wschodu na Białoruś, a następnie do Polski i Niemiec. Jeden z nich relacjonował ich podróż telefonem. Do redakcji wysyłał zdjęcia i nagrania z drogi.

Bohaterowie reportażu - Idris i jego towarzysze - twierdzą, że zmierzają do Europy po lepszą przyszłość. Wszyscy pochodzą z Kobane i mają mniej niż 30 lat. W 2014 roku ich rodzinne miasto zostało poważnie zniszczone w wyniku zaciętych walk między kurdyjskimi oddziałami a bojownikami tzw. Państwa Islamskiego. Jak wyznali, główne powody, dla których zdecydowali się opuścić swój kraj to niestabilność polityczna, strach przed poborem do wojska i bezrobocie. - Nie ma dla mnie przyszłości w Syrii - wyznał Idris, który w Kobane zostawił żonę i dwie córeczki. Obiecał im, że wkrótce sprowadzi je do Europy, jeśli zdoła się do niej dostać.

W rozmowie z BBC przyznał, że nie wie, czy zdecydowałby się na podróż do Europy, gdyby prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka nie zaproponował nowej, pozornie bezpieczniejszej drogi. Idris powiedział, że trasa prowadząca do Unii przez Białoruś jest "o wiele łatwiejsza niż przeprawa przez Turcję".

Etap pierwszy: Irbil

Ich podroż zaczyna się 25 września w mieście Irbil. Na jednym z pierwszych nagrań, przesłanych dziennikarzom BBC, Idris i jego ekipa trzymają w rękach bilety i siedmiodniowe wizy turystyczne na Białoruś. Są "wyraźnie optymistyczni" i "gotowi do drogi" - pisze BBC.

Irbil to tętniąca życiem stolica autonomicznego kurdyjskiego regionu na północy Iraku. Miasto, liczące ponad półtora miliona mieszkańców, jest domem dla setek tysięcy uchodźców z sąsiedniej Syrii oraz innych regionów kraju. "Dla wielu to początek podróży do Europy" - zaznacza BBC.

Dziennikarze stacji relacjonują, że w mieście działa wiele "biur podróży", choć zaznaczają, że jest to "biznes szeptany". "Porady dotyczące podróży są rozpowszechniane w internecie, na Facebooku i czatach" - donoszą.

Reporterzy rozmawiali z mężczyzną, który zajmuje się załatwianiem wiz i lotów do Mińska. Chciał zostać anonimowy. Na potrzeby artykuły nazwano go Murad.

"Dla migrantów, szukających bezpiecznego transportu przez Mińsk, białoruskie biura turystyczne początkowo wydawały elektroniczne zaproszenia, pozwalające wejść na pokład samolotu lecącego do stolicy. Jednak gdy zaczęto zarabiać na fałszywych zaproszeniach, zasady zmieniono. Teraz, by móc zarezerwować lot, migranci potrzebują fizycznej pieczątki wizowej w paszporcie. Trwa to dłużej, ale wciąż nie jest skomplikowane" - pisze BBC.

Google Maps

Przemytnicy

"W tym miejscu robi się drogo" - pisze BBC. Murad mówił, że odradza swoim klientom opłacanie przemytników w Iraku. Taniej i bezpieczniej - jak twierdzi - jest znaleźć kogoś takiego już po dotarciu do Mińska.

Jak udało się dowiedzieć dziennikarzom BBC, za przemytnika w Iraku trzeba zapłacić od 9 do 12 tysięcy dolarów. Jeden z nich tłumaczył reporterom, że tak wysoka cena wynika z tego, że podróż jest "nieprzewidywalna". - Idziesz przez nieznane lasy, w obcym kraju. Złodzieje czyhają, by ukraść ci pieniądze. Mafia cię obserwuje. W terenie są dzikie zwierzęta, rzeki i bagna do pokonania. Rzucasz się w nieznane, nawet jeśli używasz GPS-a – mówił mężczyzna, który nie chciał ujawnić swojej tożsamości.

Zapytany o rolę białoruskich władz w całym procesie przemytnik odpowiada: - Ułatwiają sprawę. Pomagają ludziom.

Etap II: Białoruś

Jak relacjonuje BBC, gdy Idris i jego towarzysze dotarli do Mińska, zastali tam tłumy migrantów, którzy - podobnie jak oni - pragnęli dostać się do Unii Europejskiej. Na jednym z nagrań widać zatłoczoną halę przylotów i pasażerów leżących na ziemi w oczekiwaniu na rozpatrzenie wniosku.

Choć irackie linie lotnicze pod presją Unii Europejskiej wstrzymały w sierpniu bezpośrednie loty z Bagdadu do Mińska, migranci dalej przylatują samolotami ze Stambułu, Dubaju czy Damaszku.

Idris i jego towarzysze zostali zakwaterowani w mińskim hotelu Sputnik. Przez telefon informowali dziennikarzy, że są w kontakcie z miejscowymi przemytnikami, którzy mają przetransportować ich przez Polskę do Niemiec. - Przekraczamy granicę nielegalnie. Nie wiemy, co się stanie. Nie możemy ufać nikomu, nawet naszemu przemytnikowi. Oddajemy nasz los w ręce Boga - mówił Idris.

Jak pisze BBC, choć każdego dnia dziesiątki migrantów próbują przedostać się z Białorusi na Litwę, większość z nich zmierza obecnie do Polski.

Etap III: Polska

Pierwsza próba przekroczenia polskiej granicy przez Irbisa zakończyła się porażką. Zbyt późno opuścili Mińsk i nie zdążyli spotkać się z przemytnikiem na czas.

Za drugim podejściem też się nie udało. Grupa została zatrzymana przez białoruską policję, która zabrała im paszporty i kazała kierowcom zawrócić do Mińska. Wrócili więc do hotelu. Za odzyskanie dokumentów przemytnicy domagali się pieniędzy. Na domiar złego - pisze BBC - ich wizy straciły ważność, więc musieli wymeldować się z hotelu i znaleźć zakwaterowanie w prywatnym mieszkaniu.

Za trzecim razem Idris i jego grupa podjęli próbę przekroczenia polskiej granicy na wysokości Brześcia. Do granicy dotarli tuż po północy. Tam zostali załadowani przez białoruskie wojsko na ciężarówki i razem z 50 innymi migrantami skulonymi w środku przewiezieni kilkaset metrów dalej.

Idris powiedział, że białoruscy żołnierze pomogli im przekroczyć granicę. Twierdzi, że przecięli nawet drut kolczasty, torując drogę migrantom.

Po stronie polskiej podzielili się na mniejsze grupy i ruszyli przez las w głąb Polski, kierowani przez nawigację w telefonach.

Jak pisze BBC, na filmach, które Idris wysyłał redakcji w ciągu kolejnych dwóch dni, migranci byli w beznadziejnym stanie. Przebyli nieco ponad 20 kilometrów, jednak wędrówka przez bagna i gęsty las doprowadziła ich na skraj wyczerpania.

"W pewnym momencie Idris wpadł do rowu i zranił nogę, przez co grupa straciła cenny czas" - pisze BBC.

Etap IV: Niemcy

W końcu 9 października dotarli w pobliże polskiej miejscowości Milejczyce, gdzie czekał na nich samochód. O świcie znaleźli się w Niemczech, a wkrótce potem rozdzielili się. Niektórzy udali się do Frankfurtu, a jedna z młodych kobiet do Danii na spotkanie z narzeczonym.

Idris udał się natomiast do Holandii, gdzie planuje zgłosić się do władz z wnioskiem o azyl. "Usłyszał, że jeśli otrzyma azyl, holenderskie zasady łączenia rodzin pozwolą sprowadzić z Kobane jego żonę i córki bliźniaczki. Ale to zajmie trochę czasu" - pisze dalej BBC.

BBC zwraca uwagę, że trudno określić, ilu ludzi dotarło do zamierzonych celów, odkąd Łukaszenka "otworzył drzwi do swojego kraju".

Próby nielegalnego przekroczenia granicy

Straż Graniczna przekazała, że w samym październiku było już ponad 12 tysięcy prób nielegalnego przekroczenia granicy

Od 2 września na pasie przygranicznym obowiązuje stan wyjątkowy. Początkowo wprowadzony na 30 dni, został przedłużony od 1 października o następne 60 dni. Według rządzących kryzys migracyjny na granicy jest spowodowany przez reżim Łukaszenki. Działania Białorusi nazywają "wojną hybrydową wobec Polski".

Białoruś zaprzecza zarzutom nakłaniania migrantów do lotów tam pod fałszywą obietnicą legalnego wjazdu do UE, a za sytuację na granicy obarcza zachodnich polityków.

Autorka/Autor:momo, mjz

Źródło: BBC

Źródło zdjęcia głównego: fakty

Tagi:
Raporty: