Świat

"Miał się poświęcić, jak kamikadze. Spalić, jak zapałka"

Świat

Aktualizacja:
Cieślak: Miał się poświęcić, jak kamikaze
TVN24/fot. PAP/EPACieślak: Miał się poświęcić, jak kamikaze

To była osoba, która miała się poświęcić, jak kamikadze i spowodować sytuację kryzysową, (...) miała się spalić, jak zapałka - powiedział na antenie TVN24 Grzegorz Cieślak z Centrum Badań na Terroryzmem, Collegium Civitas, komentując dzisiejsze wydarzenia w Tuluzie. 23-letni Mohammed Merah podejrzany o siedmiokrotne zabójstwo, zginął podczas próby zatrzymania. Zdaniem byłego szefa GROM gen. Romana Polki, szkoda, iż nie udało się pojmać mężczyzny żywego i go przesłuchać.

Cieślak zaznaczył, że mężczyzna miał kontakty z terrorystami. – Prawdopodobnie byli to agenci wpływu - powiedział, wyjaśniając jednocześnie, że przekonali go, iż we francuskim społeczeństwie jest osobą odrzuconą, a u nich będzie bohaterem. – Taki młody człowiek łaknie takiej ideologii – zaznaczył Cieślak.

Nie zgodził się z tym, że mężczyzna przeszedł jakieś nadzwyczajne wyszkolenie. – Świadczy o tym brak planowania (ze strony Mohameda Meraha – red.). Ci, którzy nim manipulowali, nie zakładali, że ma długo działać, wymykać się pościgom, czy przygotować wieloetapowy zamach, do którego bez jego bezpośredniego wpływu w końcu dojdzie – powiedział Cieślak.

- To była osoba, która miała się poświęcić, jak kamikadze i spowodować sytuację kryzysową, (...) miała się spalić, jak zapałka – dodał.

"Był czas na konsultacje"

Gen. Polko o akcji w Tuluzie
Gen. Polko o akcji w TuluzieTVN24

W opinii gen. Polki, akcja była prowadzona bez zbędnego narażania życia i ofiar ze strony policjantów oraz antyterrorystów, było wyczekiwanie na słaby punkt.

Przyznał jednak jednocześnie, że szkoda, iż nie udało się pojmać mężczyzny żywego i go przesłuchać. - Informacje, które posiadał, mogły być cenne dla poznania mechanizmu terroru, z którym mieliśmy do czynienia - powiedział gen. Polko.

I dodał, że w całej akcji chodziło o to, aby dowiedzieć się, kto inspirował terrorystę, ale się to nie udało.

- Podejrzewam, że decyzje antyterrorystów, żeby czekać, były akceptowane na najwyższym szczeblu - powiedział gen. Polko, dodając, że w tym przypadku był czas na konsultacje, bo nie było ofiar. - Ten czas został odpowiednio spożytkowany. Działano spokojnie, rozważnie. Akcja nie budzi zastrzeżeń - ocenił były szef GROM.

Dom 23-letniego Mohammeda Meraha, Francuza pochodzenia algierskiego, podejrzanego o siedmiokrotne zabójstwo, był otoczony przez policję od środy rano. W czwartek przed południem domniemany zabójca z Tuluzy zginął podczas próby zatrzymania.

Źródło: tvn24

Źródło zdjęcia głównego: TVN24/fot. PAP/EPA