Źródło: PAP/EPA/ANNABELLE GORDON
To było niecałe sześć minut, które - jak relacjonuje dziennik "New York Times" - wprawiły zgromadzonych w Białym Domu dziennikarzy w osłupienie.
Dość niespodziewanie pierwsza dama Melania Trump zaczęła mówić o Jeffreyu Epsteinie. Zaprzeczyła, jakoby miała mieć powiązania z nieżyjącym już amerykańskim finansistą i przestępcą seksualnym. Odniosła się też do plotek o okolicznościach, w jakich poznała swojego męża. Zaapelowała do Kongresu o przesłuchanie ofiar Epsteina.
To o tyle zastanawiające, że do tej pory Biały Dom raczej starał się tę sprawę wyciszyć. Co więc kierowało Melanią Trump?