Wypuścili syna "El Chapo", by uspokoić narkotykowy kartel. Prezydent tłumaczy decyzję

TVN24


Schwytanie przestępcy nie może być warte więcej niż życie ludzi - powiedział w piątek prezydent Meksyku Andres Manuel Lopez Obrador. Bronił decyzji o uwolnieniu z aresztu syna narkotykowego barona Joaquina "El Chapo" Guzmana. Zatrzymanie Ovidio Guzmana doprowadziło do zaciętych walk między policją a członkami kartelu Sinaloa.

W mieście Culiacan, stolicy położonego na północnym zachodzie Meksyku stanu Sinaloa, uchodzącego za "twierdzę" narkotykowego barona Joaquina "el Chapo" Guzmana, doszło w czwartek wieczorem do regularnej bitwy między policją a członkami kartelu Sinaloa. Walki były tak zacięte, że gubernator stanu zaapelował do mieszkańców Culiacan, aby nie wychodzili z domów oraz stosowali się do zaleceń policji i wojska. Na nadzwyczajnym posiedzeniu zebrał się gabinet prezydenta Meksyku Manuela Lopeza Obradora, aby ocenić sytuację.

W walkach zginęło osiem osób, a 21 zostało rannych - poinformował na konferencji prasowej minister obrony Luis Cresencio Sandoval. Pięć spośród ofiar śmiertelnych to najprawdopodobniej członkowie gangu.

Aresztowanie, które rozwścieczyło kartel

Jak podały meksykańskie media, do walk doprowadziło aresztowanie kilka godzin wcześniej Ovidio Guzmana. To syn "El Chapo", skazanego w lipcu w USA na dożywotnie więzienie.

Minister bezpieczeństwa wewnętrznego Meksyku Alfonso Durazo niespełna dwie godziny po zatrzymaniu syna barona narkotykowego ogłosił, że "siły bezpieczeństwa uwolniły" Ovidio Guzmana. - Wycofały się, by chronić swoje życie - dodał. - Ovidio żyje i jest na wolności - potwierdził prawnik Guzmanów.

Decyzja, która "ocaliła życia"

Gdy informacja o wypuszczeniu groźnego przestępcy obiegła media, na siły bezpieczeństwa i rząd Meksyku spadła fala krytyki. W piątek prezydent bronił tej decyzji.

- Ci, którzy podjęli taką decyzję, postąpili słusznie - przekonywał Andres Manuel Lopez Obrador. Jak dodał, "schwytanie przestępcy nie może być warte więcej niż życie ludzi". - Dobrze sobie radzimy z naszą strategią - przekonywał prezydent, którego lewicowy rząd przyjął mniej konfrontacyjne od poprzedników podejście do walki z gangami.

Jak zauważa Reuters, tak gwałtowna i brutalna odpowiedź kartelu na zatrzymanie młodego Guzmana jest czymś rzadko spotykanym nawet w Meksyku, od lat pogrążonym w wojnie narkotykowej.

Autor: momo//rzw / Źródło: BBC, Reuters, PAP