Świat

Media: Rosja zastrasza prezydenta - elekta

Świat

TVN24Zagraniczna prasa szeroko komentuje wygraną Obamy i reakcji Kremla

Ostrzeżenia o umieszczeniu w obwodzie kaliningradzkim rakiet Iskander mających ostudzić "gorące głowy wschodnioeuropejskich jastrzębi" i wątpliwości, czy da się wyjść z cienia zimnej wojny, zdominowały rosyjskie gazety po wygranej Baracka Obamy. Dzień wcześniej prezydent Rosji nie pogratulował nowemu prezydentowi USA. Amerykańskie media określają to "próbą zastraszenia prezydenta elekta".

Ostre w tonie artykuły rosyjskiej prasy nawiązują do środowego orędzia prezydenta Dmitrija Miedwiediewa. Poinformował on, że jego kraj odstąpi od planowanej redukcji swoich rakiet strategicznych i ulokuje w graniczącej z Polską enklawie kaliningradzkiej rakiety taktyczne Iskander.

– To pomoże ostudzić gorące głowy wschodnioeuropejskich jastrzębi - komentuje dziennik "RBK-Daily”, rosyjski partner niemieckiej "Handelsblatt". - Rozmieszczenie Iskanderów pozwoli w razie konieczności kontrolować praktycznie całe terytorium Polski, a także część Niemiec i Czech" – podkreśla gazeta. I wskazuje, że "eksperci za największe zagrożenie ze strony Iskanderów uważają to, że mogą one przenosić ładunki jądrowe".

"To powinno zaniepokoić Europę i Polskę"

Dziennik przytacza opinię analityka wojskowego Władimira Jewsiejewa, który zwraca uwagę, że "w związku z rosyjskim moratorium na wykonywanie zapisów traktatu o ograniczeniu broni konwencjonalnej w Europie (CFE) zagraniczni inspektorzy nie będą mieli żadnej kontroli nad kaliningradzkimi Iskanderami". - Ta sytuacja niepewności będzie poważnie niepokoić Europę, a przede wszystkim Polskę, która zgodziła się przyjąć u siebie elementy amerykańskiego systemu obrony przeciwrakietowej - podkreśla Jewsiejew.

Także dziennik "Kommiersant" ostrzega, że "z obwodu kaliningradzkiego rakiety Iskander dolecą prawie do każdego punktu na terytorium Polski". Gazeta stwierdza także, że objęcie przez Baracka Obamę urzędu prezydenta USA nie oznacza pożegnania z cieniem zimnej wojny, w którym od kilku lat znajdują się Rosja i Stany Zjednoczone.

- Wiadomo, że jest porządek dzienny, według którego będziemy pracowali - światowy kryzys finansowy, irańskie dossier nuklearne, rozszerzenie NATO, relacje na obszarze poradzieckim i nowe rokowania na temat rozbrojenia jądrowego - pisze "Kommiersant".

Moskiewska gazeta podkreśla, że "ta agenda dla Obamy ma o wiele mniejsze znaczenie, niż wewnętrzne problemy ekonomiczne, Irak i Afganistan". - Właśnie w tych trzech punktach Ameryka oczekuje od niego pilnych decyzji" - wskazuje "Kommiersant".

Dziennik zwraca uwagę, iż "międzynarodowe doświadczenie Obamy nie jest zbyt duże, a to oznacza, że wiele spraw zostanie oddanych w ręce Josepha Bidena, który - jak wiadomo - nigdy nie pałał szczególną miłością do Rosji".

Na napięte stosunki Rosja-USA wskazuje inny dziennik rosyjski "Wiedomosti". Gazeta cytuje analityka Borysa Szmielowa, który ocenia, że decyzja prezydenta Rosji o rozmieszczeniu Iskanderów w obwodzie kaliningradzkim "świadczy o tym, że Rosja wchodzi na drogę konfrontacji z USA w sferze wojskowo-politycznej".

Rosja atakuje, pierwsze wyzwanie dla Obamy

Z kolei amerykański dziennik "Washington Post" pisze, że Barack Obama stanął już przed pierwszym wyzwaniem: ze strony Moskwy. Gazeta podkreśla, że podczas gdy cały świat rozpływał się w zachwytach nad zwycięstwem Obamy, prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew "wystąpił z przemówieniem ostro atakującym Stany Zjednoczone i ponawiającym groźbę rozmieszczenia nowego systemu rakietowego obejmującego swym zasięgiem amerykańskich sojuszników z NATO".

- Z typowanym dla siebie brakiem subtelności Miedwiediew dał do zrozumienia, że od Obamy zależy, czy dokona wyboru na rzecz pełnowartościowych stosunków z Rosją - podkreśla gazeta.

Według "WP", nie jest zaskoczeniem, że akurat reżim Miedwiediewa "i jego mistrza Władimira Putina" jako pierwszy podjął próbę zastraszenia prezydenta-elekta, chociaż zaskakuje tempo, z jakim do tego przystąpił.

- Zasadniczym celem polityki zagranicznej Putina jest przywrócenie dominacji w sowieckim stylu nad sąsiadami Rosji, takimi jak Gruzja i Ukraina, i udowodnienie, że Moskwa wciąż może być przeciwwagą dla Stanów Zjednoczonych. Toteż Miedwiediew obwinił wczoraj Stany Zjednoczone o rosyjską inwazję w Gruzji i oświadczył, że należy stworzyć "międzynarodowe mechanizmy, by blokować błędną, egotyczną, a czasem po prostu niebezpieczną" politykę Waszyngtonu - czytamy w dzienniku.

ZOBACZ, JAK GŁOSOWALI AMERYKANIE

Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: TVN24