Świat

"Lud chce obalić reżim". Na placu Tahrir znów wrze

Świat

Aktualizacja:

Dziesiątki tysięcy Egipcjan w nocy z wtorku na środę kontynuowało protest na placu Tahrir przeciwko niemal absolutnej władzy, jaką przyznał sobie prezydent Mohammed Mursi. Doszło do starć z policją, która, aby rozproszyć rzucający w nią kamieniami tłum, użyła gazu łzawiącego. Protest kontynuowany jest także od samego rana w środę.

Zamieszki rozpoczęły się we wtorek po południu na ulicy między ambasadą USA a placem Tahrir, na którym w lutym 2011 roku rozpoczęły się protesty, prowadzące do obalenia autorytarnego prezydenta Hosniego Mubaraka.

Do wieczornych starć doszło z kolei na Simon Bolivar Square, gdzie tłum młodych Egipcjan rzucał w policję kamieniami i koktajlami Mołotowa. Na ulicach podpalano też opony.

"Lud chce obalić reżim" Na placu Tahrir we wtorek rano zaczęły zbierać się setki ludzi, skandując hasła przeciwko dekretowi Mursiego i Bractwu Muzułmańskiemu. Protestujący krzyczeli między innymi "lud chce obalić reżim" oraz inne slogany, używane także podczas buntu w 2011 roku. Ponadto na jednym z transparentów umieszczono napis "Bractwo ukradło kraj".

W wyniku wieczornych starć z policją zmarł 52-letni mężczyzna, który udusił się gazem łzawiącym. Według chińskiej agencji Xinhua podczas wtorkowych starć rannych zostało ok. 150 osób.

Zwolennicy Mursiego odwołali zaplanowany na wtorek wielki wiec, wskazując na potrzebę "rozładowania napięć".

Policja poinformowała we wtorek, że podczas trwających od tygodnia starć oponentów Mursiego z policją w Kairze zatrzymano 348 osób, z których 109 aresztowano. Demonstranci zniszczyli 22 pojazdy policyjne. 216 funkcjonariuszy odniosło obrażenia.

Władza absolutna

Mursi powiedział w poniedziałek sędziom z Najwyższej Rady Prawnej, że nie zmieni swojego dekretu, który zwiększa jego uprawnienia. Obserwatorzy wskazują, że te stawiają prezydenta i zespół pracujący nad nową konstytucją ponad egipskim sądownictwem. Najwyższa Rada Prawna uznała dekret Mursiego za zamach na niezawisłość sądownictwa.

Dekret, który został ogłoszony w czwartek, umacnia pozycję prezydenta, wybranego w pierwszych wolnych wyborach w Egipcie po obaleniu Hosniego Mubaraka. Na jego mocy żaden organ, nawet Sąd Najwyższy, nie może unieważnić decyzji szefa państwa do czasu ukończenia prac nad nową konstytucją, co nastąpi najpewniej w połowie lutego. Wszystkie decyzje prezydenta są ostateczne i nie przysługuje od nich apelacja.

Dekret nakazuje też powtórne przeprowadzenie procesów wysokich urzędników z ery Mubaraka oraz uniemożliwia rozwiązanie zdominowanego przez islamistów Zgromadzenia (egipskiego parlamentu - red.).

Mursi, który urząd prezydenta objął w czerwcu, twierdzi, że zmiany, jakie wprowadził w systemie rządzenia są niezbędne, by chronić "rewolucję" i demokratyczną transformację kraju.

Autor: dp//bgr/k / Źródło: reuters, pap

Raporty: