Do ataku doszło tuż przed godziną 12.30 miejscowego czasu (13.30 czasu polskiego) na Endell Street, jednej z ulic w dzielnicy Covent Garden w centrum Londynu. Jak poinformowała policja metropolitalna, rannych zostało czterech mężczyzn w wieku 34, 39, 42 i 52 lat.
Pogotowie ratunkowe podało, że zostali oni opatrzeni na miejscu, po czym przewiezieni do centrum urazowego w jednym ze szpitali.
Aresztowana została 47-kobieta pod zarzutem posiadania niebezpiecznego narzędzia i dokonania ataków. Policja sprecyzowała później, że tym niebezpiecznym narzędziem nie był nóż - jak się początkowo wydawało - lecz nożyczki. Dodano, że choć śledztwo jest na początkowym etapie, wydaje się, iż podłożem ataku były problemy psychiczne kobiety.
Odcinek Endell Street, na którym doszło do incydentu, został początkowo otoczony policyjnym kordonem, ale po około trzech godzinach przywrócono tam normalny ruch.
Co wydarzyło się w centrum Londynu
Nieopodal miejsca zdarzenia przebywali między innymi Lottie Johnson i Ben Ormonde. Turyści w rozmowie z BBC relacjonowali, że około 12.30 czasu miejscowego widzieli przyjazd radiowozów i służb ratunkowych.
- Widzieliśmy mężczyznę badanego przez ekipy pogotowia ratunkowego. Szedł i na pierwszy rzut oka nie wyglądał na rannego. Nie widzieliśmy krwi, ale został umieszczony w karetce - wspominali.
Historią podzieliła się z BBC również 55-letnia Angel Daden. Jak przekazała, brała udział w zajęciach sportowych, gdy ktoś wszedł do budynku i powiedział, że na zewnątrz doszło do ataku. Wtedy Daden wyszła, aby "rzucić okiem". Chociaż nie widziała sprawcy ataku, wyznała, że przez 18 lat - odkąd mieszka w okolicy - nie spotkała się z czymś podobnym.