Litewska armia poinformowała w środę o możliwym wykryciu drona w pobliżu granicy państwowej z Białorusią. W związku z incydentem aktywowano misję NATO Air Policing oraz czasowo zamknięto przestrzeń powietrzną nad lotniskiem w Wilnie. Według agencji Reuters incydent trwał około godziny.
Na antenie TVN24 BiS minister spraw wewnętrznych Litwy Władysław Kondratowicz był pytany, czy incydent można określić jako wypadek czy prowokację. - Traktujemy to jak wypadek. Faktycznie można będzie konkretnie odpowiedzieć na to pytanie, kiedy będą znalezione szczątki tego urządzenia - odparł.
Zwrócił też uwagę, że władze Litwy obserwują, że tego typu sytuacje się powtarzają, jednak najczęściej dochodziło do nich w nocy. Jak zaznaczył, środowy incydent miał miejsce w ciągu dnia. - Jestem skłonny do tego, że ten dron najprawdopodobniej był dronem, który wykorzystuje Ukraina w walce za swoją wolność i niepodległość - powiedział Kondratowicz.
Czerwony alarm na Litwie. Kondratowicz o szczegółach
Kondratowicz był pytany, dlaczego tym razem władze zaleciły ludności udanie się do schronów lub innych bezpiecznych miejsc. Jak przekazał, była to naturalna procedura. Wskazał również, że zneutralizowane niedawno drony na terenie Estonii i Łotwy "miały część bojową".
We wtorek estońską przestrzeń powietrzną naruszył dron, który następnie zestrzeliły rumuńskie myśliwce F-16 pełniące misję NATO na Litwie. Także władze Łotwy informowały we wtorek o dronie, który wleciał w jej przestrzeń powietrzną. - W tych wypadkach to naprawdę mogło być zagrożenie dla naszych mieszkańców i gości Litwy. Była podjęta decyzja, że trzeba ogłosić czerwony alarm, w którym jest przewidziane wykorzystanie pomieszczenia, które nie ma okien i tak samo schronów - przekazał Kondratowicz.
Powiedział też, że informacja o zagrożeniu była podawana za pomocą wszystkich kanałów, a także działała strona internetowa, za której pomocą można było sprawdzić lokalizację schronów. Minister zaznaczył przy tym, że niektóre rzeczy władze muszą poprawić i wskazał między innymi, że część organizacji nie od razu zareagowała na alarm.
"W tym wypadku mieliśmy trochę czasu"
Kondratowicz przekazał również, że Białoruś ostrzegła władze Litwy i Łotwy przed nadlatującym dronem z ich kraju, co pozwoliło ogłosić żółty alarm świadczący o prawdopodobnym zagrożeniu. - W tym wypadku mieliśmy trochę czasu - zaznaczył.
Odniósł się następnie do niedzielnego incydentu z dronem na Litwie, który spadł na wschodzie kraju. - Ten obiekt naprawdę był nierozpoznany i faktycznie bardzo nisko przelatywał - mówił gość TVN24 BiS. Dodał, że obecnie są instalowane nowoczesne systemy, które będą identyfikować w przyszłości takie sytuacje.
Minister podkreślił też potrzebę "budowania odporności na takie hybrydowe ataki" oraz to, że incydenty związane z dronami mogą się powtórzyć.