Polscy strażnicy graniczni zostali poproszeni o pomoc przez swoich litewskich odpowiedników. Jak czytamy na stronie litewskiej Państwowej Służby Straży Granicznej, w rejonie orańskim, w pobliżu wsi Piesčiai, tuż przy litewsko-białoruskiej granicy odkryty został tunel.
Migranci jeszcze nie zdążyli z niego skorzystać
Na trop trafili litewscy pogranicznicy, którzy na podstawie badań drgań gruntu ustalili, że pod ziemią coś się dzieje. Poproszeni o pomoc polscy funkcjonariusze Podlaskiego Oddziału Straży Granicznej przywieźli specjalistyczny sprzęt do poszukiwania tuneli i wykonali odwierty.
"Odkryto podziemny tunel wykopany od strony białoruskiej. Prace wykopaliskowe przeprowadzono koparką. Tunel o średnicy około metra ciągnął się około pięć metrów od granicy z Białorusią w głąb Litwy. Nie miał jeszcze wyjścia, a migranci ani inne osoby nie miały możliwości przedostania się" - napisali w komunikacie z poniedziałku (27 lipca) litewscy strażnicy graniczni.
Tunel pod ścieżką patrolową
W środę, 29 lipca, litewscy funkcjonariusze poinformowali o odkryciu innego tunelu przy granicy z Białorusią - w pobliżu wsi Pertakas. Tu także na ślad trafili dzięki pomiarom drgań gruntu.
"Na brzegu strumienia, na terytorium Litwy, 9,5 metra od fizycznej bariery, funkcjonariusze VSAT odkryli niedokończony podziemny tunel o długości około 11 metrów. Miał przebiegać pod ścieżką patrolową w głąb terytorium Litwy. Obok leżały rozciągnięte kłody, najprawdopodobniej przeznaczone na podpory, wykopany piasek i wiadra w środku. Na widok nadjeżdżających funkcjonariuszy straży granicznej około dwudziestu cudzoziemców, młodych mężczyzn ubranych po cywilnemu, uciekło na terytorium Białorusi" - napisali.
Sytuacja może się zmienić w każdej chwili
Migranci przez Litwę próbują się dostać głównie do krajów Europy Zachodniej. Szlak migracyjny prowadzi przez Polskę. Presja jest też wciąż na granicy polsko-białoruskiej.
- Cały czas musimy się doskonalić i zmieniać sposoby ochrony granicy, by robić to skutecznie. Tylko ostatniej doby mieliśmy 21 prób nielegalnego przekroczenia granicy polsko-białoruskiej, a od dłuższego już czasu praktycznie ich nie było - powiedziała w środę o obecnej sytuacji ppłk Katarzyna Zdanowicz, rzeczniczka Podlaskiego Oddziału Straży Granicznej.
Operacja "Śluza" - kryzys wywołany przez Łukaszenkę
Kryzys migracyjny na granicach Białorusi z Polską, Litwą i Łotwą został wywołany przez Alaksandra Łukaszenkę, który jest oskarżany o prowadzenie wojny hybrydowej. Polega ona na zorganizowanym przerzucie migrantów na terytorium Polski, Litwy i Łotwy. Łukaszenka w ciągu ponad 31 lat swoich rządów nieraz straszył Europę osłabieniem kontroli granic.
Czytaj też: Operacja "Śluza" - skąd latały samoloty do Mińska? Oto, co wynika z analizy tysięcy rejsów
Akcję ściągania migrantów na Białoruś z Bliskiego Wschodu czy Afryki, by wywołać kryzys migracyjny, opisał na swoim blogu już wcześniej dziennikarz białoruskiego opozycyjnego kanału Nexta Tadeusz Giczan. Wyjaśniał, że białoruskie służby prowadzą w ten sposób wymyśloną przed 10 laty operację "Śluza". Pod pozorem wycieczek do Mińska, obiecując przerzucenie do Europy Zachodniej, reżim Łukaszenki sprowadził tysiące migrantów na Białoruś. Następnie przewozi ich na granice państw UE, gdzie służby białoruskie zmuszają ich, by je nielegalnie przekraczali. Ta operacja wciąż trwa.
Czytaj więcej w tvn24.pl: Kryzys na granicy polsko-białoruskiej