Lider separatystów zapowiada ofensywę na Słowiańsk i Mariupol. "Żadnych rozejmów"


- Będziemy prowadzić ofensywę aż do granic administracyjnych obwodu donieckiego, ale jeśli będę widzieć zagrożenie z innych stron, będziemy je likwidować - powiedział lider separatystów z "Donieckiej Republiki Ludowej" Aleksandr Zacharczenko podczas spotkania ze studentami w Doniecku. - Nie będzie więcej żadnych negocjacji i rozejmów - oświadczył. Tymczasem skala walk w Donbasie gwałtownie narasta. Według ONZ liczba ofiar w ostatnich dniach jest podobna do okresu sprzed zawieszenia broni.

- Nie będziemy już w Donieckiej Republice Ludowej podejmować prób rozmowy ze stroną ukraińską o rozejmie. Będziemy obserwować, jak zareaguje Kijów - powiedział w piątek Aleksandr Zacharczenko. - Kijów nie rozumie, że możemy prowadzić ofensywę w trzech kierunkach jednocześnie - podkreślił.

- Nie będzie więcej żadnych rozejmów, żadnych rotacji. Będziemy wymieniać jeńców, bo musimy wyciągać z niewoli naszych chłopców - dodał.

"Dojdziemy do granicy"

- Będziemy bić się do tej pory, dopóki nie dojdziemy do granicy obwodu donieckiego. Jeśli będę widzieć zagrożenie dla ziemi donieckiej ze strony dowolnej miejscowości, zniszczę to zagrożenie również tam - zapowiedział Zacharczenko.

Oznajmił, że separatyści w piątek rano ruszyli do ofensywy w okolicy miejscowości Majorsk. - Zajmiemy także Awdijewkę i Oczertino. Do ofensywy przystępuje także Ługańska Republika Ludowa - powiedział.

Oświadczył też, że rebelianci mają zamiar na początku zająć Słowiańsk, a potem Mariupol - napisał na swoim Twitterze dziennikarz Oliver Carroll.

W Donbasie brakuje wody pitnej, w wielu miejscowościach, np. w Ługańsku, przepompownie i stacje uzdatniania wody, a także rury zostały uszkodzone w wyniku ostrzałów.

Dziesiątki ofiar w ciągu doby

Tzw. ministerstwo obrony "Donieckiej Republiki Ludowej" poinformowało, że ostatniej doby trwały intensywne walki w okolicach Doniecka, pod miejscowościami Awdijewka i Pieski. W walkach w okolicach Gorłówki i pod Donieckiem, według Eduarda Basurina, zginęło 24 separatystów, 30 osób zostało rannych, a siły ukraińskie straciły 50 żołnierzy.

Skalę walk obrazuje to, jak szybko wzrasta statystyka ofiar. Według najnowszych danych opublikowanych przez Biuro Praw Człowieka ONZ, w ciągu dziewięciu ostatnich dni zginęły już 262 osoby. To najkrwawszy okres od czasu formalnego zawieszenia broni we wrześniu.

Ogólnie w konflikcie w Donbasie miało zginąć już ponad pięć tysięcy osób, przy czym przedstawiciele ONZ zastrzegają, że "faktyczna liczba ofiar na pewno jest większa".

Kijów: kontrolujemy sytuację

Tymczasem Kijów zapewnia, że siły zbrojne Ukrainy i gwardia narodowa kontrolują sytuację w strefie prowadzenia operacji antyterrorystycznej. Powiedział o tym sekretarz Rady Bezpieczeństwa i Obrony Ukrainy Ołeksandr Turczynow.

- Odpieramy ataki wroga. Jednocześnie dokładnie widzimy, że wróg nie hamuje się przed niczym, prowadząc ostrzały nie tylko pozycji ukraińskich, ale też miast, wsi i miejscowości - podkreślił.

W czwartek w Doniecku pocisk uderzył w trolejbus; zginęło co najmniej dziewięć osób, a kilkanaście zostało rannych. O zamach oskarżają się wzajemnie obie strony.

Lider separatystów zapowiada ofensywę na Słowiańsk i Mariupoltvn24.pl

Rozejm na papierze

Od 5 września 2014 roku w Donbasie trwał rozejm, podpisany w Mińsku. Separatyści nie przestrzegali go i ostrzeliwali pozycje sił ukraińskich. Na początku roku doszło do zaostrzenia konfliktu, teraz już obie strony prowadzą ostrzały. Trwają walki w pobliżu doszczętnie zniszczonego donieckiego lotniska, a także w okolicach Debalcewe i trasy Bachmuckiej. Doszło też do ataków w okolicy Mariupola, który pozostaje w rękach sił ukraińskich.

[object Object]
Jacek Czaputowicz o szczycie czwórki normandzkiej w Paryżutvn24
wideo 2/23

Autor: asz,mk/mtom / Źródło: Reuters, tvn24.pl

Tagi:
Raporty:
Pozostałe wiadomości