"Ubolewamy z powodu napływu broni oraz obecności zagranicznych najemników"

Świat


Rada Bezpieczeństwa ONZ obradowała w poniedziałek w sprawie niebezpiecznej eskalacji działań wojennych w Libii. Szef misji ONZ w tym kraju zwracał uwagę na rosnącą liczbę ofiar i nasilenie przemocy. W poniedziałek w nalocie na Trypolis zginęło siedem osób.

- Siedem i pół miesiąca od wybuchu konfliktu w Libii, zważywszy na ostatnią, niebezpieczną eskalację działań wojennych w Trypolisie i wokół niego, jeszcze bardziej ścigamy się z czasem, aby znaleźć pokojowe rozwiązanie, które oszczędziłoby wiele istnień ludzkich – powiedział podczas obrad Rady Bezpieczeństwa ONZ Ghassan Salame, stojący na czele Misji Wsparcia Narodów Zjednoczonych dla Libii (UNSMIL).

"Zagraniczna interwencja staje się gościem, który osiedla się i przejmuje kontrolę"

Wyszczególnił, że w ostatniej fazie konfliktu, od kwietnia, zginęło 200 cywilów. Ponad 128 tys. osób zostało zmuszonych do przesiedlenia.

W czasie telekonferencji Salame zwracał uwagę na rosnącą liczbę ofiar, nasilenie przemocy i płynne linie frontu w południowym Trypolisie z coraz większym udziałem obcych najemników i bojowników.

- Zagraniczna interwencja staje się gościem, który osiedla się i przejmuje kontrolę nad domem - zauważył.

Mówił o łamiących embargo dostawach broni i innych nielegalnych materiałów dla różnych ugrupowań. Informował o przemocy wobec kobiet, w tym oskarżeniach o czary, a także o wykorzystywaniu migrantów.

Według wysłannika ONZ użycie dronów, prawdopodobnie przez zewnętrzne podmioty, doprowadziło do setek ataków. 400 nalotów wspierało samozwańcze siły Libijskiej Armii Narodowej (ANL) generała Chalify Haftara, a 240 - popierany przez ONZ rząd jedności narodowej Mustafy as-Saradża.

Opisując różnorodne działania pokojowe UNSMIL, Salame podnosił konieczność skutecznego wdrożenia embarga na broń. Uznał, że niezbędne są międzynarodowa jedność, zaangażowanie cywilów i pomoc lokalnym mediatorom. Wzywał do działań zmierzających do promowania postępu politycznego w legislaturze.

"Apelujemy do wszystkich stron o natychmiastowe zaprzestanie masowych ataków"

Współzałożycielka i dyrektor organizacji społeczeństwa obywatelskiego Razem budujemy" Rida al-Tubuly zaznaczyła w połączeniu wideo z Tunisu, że od 2014 roku zwykli Libijczycy są całkowicie wykluczeni z procesu politycznego kraju.

- Głównymi przegranymi w tym konflikcie są ludzie wykluczeni z pokojowych negocjacji politycznych, którzy nie mają wpływu na to, jak powinien wyglądać kraj ich marzeń - przekonywała.

Do powstrzymania się od użycia siły i powrotu do dialogu politycznego pod auspicjami ONZ wzywała strony konfliktu ambasador RP przy ONZ Joanna Wronecka. Jak dodała, przedłużające się starcia w Trypolisie dowodzą, że nie ma rozwiązania militarnego.

- Wzywamy wszystkie strony, by powstrzymały się od użycia siły i wznowiły dialog polityczny pod auspicjami Narodów Zjednoczonych. (...) Ubolewamy z powodu napływu broni oraz obecności zagranicznych bojowników i najemników w Libii. Dlatego pełne wdrożenie embarga na broń zgodnie z odpowiednimi rezolucjami Rady Bezpieczeństwa jest absolutnie niezbędne dla ochrony cywilów oraz przywrócenia stabilności i bezpieczeństwa w Libii i całym regionie - podkreśliła.

Wyraziła zaniepokojenie sytuacją humanitarną, a zwłaszcza zniszczeniem podstawowej infrastruktury i niemożnością świadczenia podstawowych usług. Z obawą mówiła o sytuacji migrantów.

- Apelujemy do wszystkich stron o natychmiastowe zaprzestanie wszystkich masowych ataków i przestrzeganie zobowiązań wynikających z międzynarodowego prawa humanitarnego - oznajmiła.

Libia od lat pogrążona jest w chaosie

Autor: mart//rzw / Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: public domain | U.S. military or Department of Defense