Libia: Na polu walki powstańcy nie mają szans

TVN24

Aktualizacja:

Oddziały Kaddafiego prą na wschód, zdobywając kolejne miasta, kontrolowane dotychczas przez rebeliantów. W starciu z regularnym wojskiem, wspieranym przez czołgi i samoloty, oddziały powstańcze - mieszanka zbuntowanych żołnierzy i uzbrojonych cywilów - są bez szans. Tylko obawą Kaddafiego przed ostrzejszą reakcją świata i interwencją zbrojną można tłumaczyć fakt, że dyktator powstrzymuje się przed wykorzystaniem w pełni swego potencjału militarnego - np. ciężkim bombardowaniem Bengazi, żeby zmusić je do szybkiej kapitulacji.

Jako próbę zastraszenia mieszkańców Bengazi można uznać komunikat, jaki w środę wieczorem wydała armia rządowa. Apel do ludności cywilnej, by do północy (23.00 czasu polskiego) opuściła okolice pozycji zajmowanych przez rebeliantów mógł sugerować ciężkie bombardowania Bengazi. Żadnych nalotów po upłynięciu wskazanego terminu jednak nie było.

Pustynna ofensywa

Reżim przejął militarną inicjatywę w wojnie w ubiegłym tygodniu. Oddziały lojalne wobec Kaddafiego kontynuują główne natarcie na wschód kraju. Jednocześnie likwidują źródła oporu na zachodzie Libii.

Odbito Zawiję i Misratę, rozpoczęto ofensywę na Bengazi, zajmując m.in. Ras al-Nuf. Także Brega, choć napływają z niej sprzeczne informacje, wydaje się być bliska ostatecznego upadku. Armia wkroczyła do Adżdabii, ale zacięte walki toczą się na drogach biegnących z tego miasta do Bengazi i Tobruku.

Tutaj Kaddafi ma pole wyboru. Niewykluczone, że wcale nie pomaszeruje wprost na Bengazi, lecz weźmie szturmem Tobruk, odetnie rebelię od granicy z Egiptem i zamknie pierścień oblężenia wokół Bengazi.

Porażki militarne oddziałów powstańczych powodują, że na stronę Kaddafiego przechodzą te lokalne garnizony, które dotychczas zajmowały neutralną postawę w wojnie. Ku Kaddafiemu skłaniają się też coraz mocniej starszyzny tych plemion, które dotychczas wspierały rebelię.

Jak Goliat z Dawidem

Słabo uzbrojeni rebelianci nie mają szans w starciu z wyszkolonymi żołnierzami wspieranym przez czołgi, artylerię i samoloty. Oddają miasto po mieście - tracąc pozycje zdobyte kilkanaście dni temu w czasie zamieszek, chaosu i niezdecydowania Kaddafiego - wyraźnie zaskoczonego skalą wystąpień przeciwko jego władzy.

Na większy opór wojsko napotyka tylko w terenie zabudowanym. Na pustynnych drogach rebelianci nie mają szans.

Rebelia ma zdecydowanie mniejszy potencjał militarny niż siły reżimu. Do tej pory powstańcy przejmowali tylko te tereny, na których dochodziło do dezercji żołnierzy rządowych czy przechodzenia ich na stronę przeciwników Kaddafiego. W bezpośrednich walkach oddziały rebeliantów są w nieustannej defensywie i systematycznie wycofują się - choć w wielu przypadkach po zaciętym boju.

Wielką bolączką powstańców jest brak doświadczenia w dowodzeniu na polu walki u co drugiego wyższego oficera, który przeszedł na stronę przeciwników Kaddafiego. Co gorsza, nawet ci, którzy mają takie doświadczenie, pozostali w zdecydowanej większości w bastionach rebelii na zachodzie kraju.

Rebelię może uratować tylko pomoc zagraniczna

Powstańcy nie mogą się wciąż doczekać wojskowej pomocy innych państw. Unijny szczyt w ubiegły piątek nie spełnił nadziei. Warunkiem interwencji, choćby tylko ustanowienia strefy zakazu lotów, ma być rezolucja Rady Bezpieczeństwa ONZ. Tyle, że jej członkiem, z prawem weta, jest Rosja, która jest przeciwna interwencji.

Przedstawiciele USA, Francji i Wielkiej Brytanii przedstawili Radzie Bezpieczeństwa ONZ projekt rezolucji autoryzującej wprowadzenie nad Libią strefy zakazu lotów. Wcześniej Rada Bezpieczeństwa odrzuciła rosyjską propozycję rezolucji wzywającej do zawieszenia broni w Libii. Przeciwnicy tej inicjatywy uważają, że w ten sposób Moskwa chciała zastąpić ewentualną rezolucję o strefie zakazu lotów.

Dziesiątki tysięcy uchodźców

Z Libii do sąsiadujących państw uciekły już dziesiątki tysięcy ludzi. Wielu wciąż koczuje w pobliżu granicy. W tragicznych warunkach, ponieważ nie mają ani środków transportu, ani pieniędzy. Większość z osób, które pozostają obecnie na granicach to cudzoziemcy, którzy na co dzień byli zatrudnieni w Libii.

BPH 57 1060 0076 0000 3310 0018 7388 Polska Akcja Humanitarna apeluje o wpłaty na pomoc dla poszkodowanych

Na granicy libijsko–egipskiej rekonesans przeprowadza właśnie Polska Akcja Humanitarna. PAH apeluje do Polaków o pomoc dla ofiar kryzysu w Libii i organizuje zbiórkę pieniędzy.

Źródło: tvn24.pl