Libańscy żołnierze "w pełnej gotowości" przy granicy z Izraelem

TVN24


Dowódca libańskiej armii wezwał we wtorek swych żołnierzy do pełnej gotowości na południowej granicy z Izraelem, żeby "stawić czoło zagrożeniom ze strony izraelskiego wroga". - To nonsens - odpowiedział wysoki rangą przedstawiciel władz Izraela.

"Wzywam was do pełnej gotowości na południowej granicy, aby stawić czoło zagrożeniom i naruszeniom ze strony izraelskiego wroga oraz, na co wskazują agresywne zamiary wobec Libanu, jego obywatelom i armii" - napisał na swoim koncie na Twitterze generał Joseph Aoun.

Agencja Reutera zwraca uwagę, że wypowiedź ta jest rzadkim przyznaniem przez libańską armię, iż istnieje ryzyko wybuchu nowego konfliktu w momencie, gdy Liban zmaga się z kryzysem politycznym.

"Wyjątkowa sytuacja polityczna, przez którą przechodzi obecnie Liban, wymaga od was najwyższego poziomu świadomości i czujności" - wzywał Aoun, zwracając się do żołnierzy.

Generał zaapelował również do wojska, by było czujne "w sprawie właściwego wdrażania" rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ nr 1701 w celu "zachowania stabilności" na granicy z Izraelem.

"Nonsens"

Zastrzegający sobie anonimowość wysoki przedstawiciel władz Izraela nazwał w rozmowie z Reutersem ostrzeżenie libańskiej armii "nonsensem". Agencja nie podaje więcej szczegółów.

Rezolucja nr 1701 o "zaprzestaniu wrogich działań" zakończyła w 2006 roku wojnę między Izraelem a radykalnym szyickim ugrupowaniem Hezbollah, wspieranym przez Iran. Od tamtej pory strony unikały konfliktu.

Na granicy izraelsko-libańskiej swoje siły pokojowe utrzymuje ONZ. Na mocy rezolucji libańska armia jest odpowiedzialna za bezpieczeństwo po swojej stronie granicy w strefie, w której obecność jakichkolwiek innych sił zbrojnych, w tym Hezbollahu, jest zakazana.

Na początku tego roku wzrosło napięcie między Hezbollahem i Izraelem, który jest zaniepokojony rosnącymi wpływami Iranu i jego libańskich sojuszników w Syrii i w regionie.

Bliski Wschód targany kryzysami

Na całym Bliskim Wschodzie napięcie wzrosło w związku z kryzysem w Libanie, spowodowanym nagłą dymisją premiera Saada Haririego, ogłoszoną z Rijadu i, jak uważa strona libańska, wymuszoną przez Arabię Saudyjską.

Hariri oskarżył w swym wystąpieniu współrządzący w Libanie Hezbollah i wspierający go Iran o sianie chaosu w regionie i ingerencję w sprawy państw Bliskiego Wschodu. Oświadczył również, że obawia się o własne życie. Prezydent Aoun odmówił przyjęcia rezygnacji. Wyjaśnił, że rozważy ją dopiero, gdy premier wróci do kraju i przedstawi powody swej decyzji.

Po krótkim pobycie w Paryżu Hariri ma we wtorek spotkać w Egipcie z prezydentem Abd el-Fatahem es-Sisim, a w środę powrócić do kraju na obchody Dnia Niepodległości.

Liban podzielony jest na obóz lojalny wobec Arabii Saudyjskiej, kierowany dotąd przez Haririego, i blok wierny Iranowi, reprezentowany przez Hezbollah.

Autor: pk//kg / Źródło: PAP

Tagi:
Raporty: