"Są straty, których nie da się wycenić. Wpływ tej eksplozji jest bardziej niszczycielski, niż możemy sobie wyobrazić"

TVN24 | Świat

Autor:
ads
Źródło:
TVN24
Sara El-Yafi: eksplozja w Bejrucie wyrządziła szkody, których nie da się wycenićTVN24
wideo 2/19
TVN24Sara El-Yafi: eksplozja w Bejrucie wyrządziła szkody, których nie da się wycenić

Zgroza, szok, odraza, oburzenie i wściekłość. Te emocje są wspólne dla każdego Libańczyka - mówiła w rozmowie z dziennikarzem TVN24 libańska specjalistka do spraw polityki publicznej i aktywistka polityczna Sara El-Yafi. Oceniła, że "libańska klasa polityczna jest nieudolna" i apelowała o przeprowadzenie międzynarodowego śledztwa w sprawie eksplozji w Bejrucie.

Potężny wybuch wstrząsnął we wtorek Bejrutem, powodując śmierć co najmniej 158 osób i raniąc około 6 tysięcy. Eksplozja spowodowała olbrzymie zniszczenia i pozbawiła dachu nad głową około 300 tysięcy osób. Władze Libanu jako jej przyczynę podają pożar składowanych w porcie niebezpiecznych chemikaliów.

CZYTAJ WIĘCEJ: Co wiemy o eksplozji w porcie w Bejrucie

"Zgroza, szok, odraza, oburzenie i wściekłość. Te emocje są wspólne dla każdego Libańczyka"

Dziennikarz TVN24 Łukasz Jedliński rozmawiał z libańską specjalistką do spraw polityki publicznej i aktywistka Sarą El-Yafi. - Myślę, że to najtragiczniejsze wydarzenie w naszej współczesnej historii. To najgorsze, co widzieliśmy od bardzo długiego czasu, a Libanowi nie są przecież obce katastrofy, smutek - powiedziała.

Mówiła, że takie emocje jak zgroza, szok, odraza, oburzenie i wściekłość "są wspólne dla każdego Libańczyka".

Zaznaczyła jednak, że "Libańczycy przekuli te wydarzenia w działanie zorientowane na wspólnotę". - Zwłaszcza młodzi ludzie, a także małe dzieci, wyszli na ulice. Z miotłami i workami na śmieci sprzątają własnymi rękami. Ludzie odwiedzają sąsiadów, by pomóc im usunąć z mieszkania gruz i odłamki szkła. Oferują nocleg tym, którzy go potrzebują. Właściciele hoteli udostępniają za darmo swoje pokoje tym, którzy z dnia na dzień stali się bezdomni - wyliczała aktywistka.

Zastrzegła, że "nie chce przepaść w tym romantyzmie i pięknie wzajemnej pomocy, bo uczucie zgorszenia i przerażenie jest dominujące".

"Są straty, których nie da się wycenić"

Sara El-Yafi mówiła, że według szacunków samo odbudowanie portu w Bejrucie będzie kosztowało około dwóch miliardów dolarów.

Jak jednak dodała, "nie chodzi tylko o straty w infrastrukturze". - Są straty, których nie da się wycenić. Wpływ tej eksplozji jest znacznie bardziej niszczycielski, niż jesteśmy sobie w stanie to wyobrazić - podkreśliła.

- Straciliśmy dziedzictwo architektoniczne. Jest wiele kruchych budynków, który wyglądają, jakby wciąż stały, ale najprawdopodobniej ulegną zawaleniu. Zwiększyło się też zanieczyszczenie w mieście, które i tak było bardzo wysokie. Nie wspominając o załamaniu struktury społecznej. To wszystko razem… Nawet nie wiem, czy jesteśmy w stanie to oszacować - powiedziała El-Yafi.

"Libańska klasa polityczna jest nieudolna. Potrzebujemy pomocy międzynarodowej"

Aktywistka przekonywała też, że cała pomoc finansowa płynąca do Libanu "powinna być kierowana bezpośrednio do prywatnych podmiotów, a nie do rządu". - Do organizacji pozarządowych, do szpitali i szkół - sprecyzowała.

- Naszą najbardziej rozpaczliwą potrzebą jest to, by społeczność międzynarodowa wzywała do przeprowadzenia międzynarodowego śledztwa. To wyjątkowo ważna sprawa, bo libańska klasa polityczna jest nieudolna, niekompetentna. Jeśli śledztwo nie będzie międzynarodowe to tak, jakby ofiary tych wydarzeń znów poniosły śmierć, a ci którzy przetrwali, zostali zabici - mówiła El-Yafi.

Dodała, że "w historii Libanu nigdy nie było odpowiedzi na jakiekolwiek ataki, bo mafia zdołała wszystko zataić". - Dlatego potrzebujmy pomocy międzynarodowej - podkreślała.

Cała rozmowa z Sarą El-YafiTVN24

Autor:ads

Źródło: TVN24

Tagi:
Raporty: