W wielkiej eksplozji ucierpieli marynarze sił pokojowych

TVN24 | Świat

Autor:
asty\mtom
Źródło:
PAP

Marynarze sił pokojowych ONZ w Libanie odnieśli obrażenia w wyniku silnej eksplozji, która miała miejsce we wtorek wieczorem w porcie w stolicy kraju, Bejrucie - poinformowało we wtorek wieczorem na Twitterze dowództwo Tymczasowych Sił Zbrojnych ONZ w Libanie. Marynarzy przewieziono do szpitali.

We wtorek po godzinie 17 w stolicy Libanu, Bejrucie doszło do olbrzymiej eksplozji znajdującego się w porcie magazynu. Minister zdrowia Hamad Hasan poinformował wieczorem, że w wyniku tego zdarzenia zginęło co najmniej 78 osób, a niemal cztery tysiące zostało rannych.

W związku z eksplozją w stolicy Libanu, Bejrucie - Najwyższa Rada Obrony Libanu zaleciła rządowi ogłoszenie Bejrutu miastem dotkniętym katastrofą i ogłoszenie w mieście stanu wyjątkowego - poinformowały lokalne media. Nadzwyczajne posiedzenie gabinetu ma odbyć się w poniedziałek.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE NA TVN24 GO >>>

Jak podało dowództwo Tymczasowych Sił Zbrojnych ONZ w Libanie (UNIFIL), jeden z jego okrętów cumował w porcie, gdzie nastąpiła eksplozja. Część załogi okrętu została ranna, niektórzy ciężko. Jednostka została uszkodzona. Rannych przewieziono do szpitali.

W tweecie poinformowano, że UNIFIL obecnie dokonuje oceny sytuacji, w tym skali eksplozji. "Jesteśmy z narodem i rządem Libanu w tym trudnym czasie i jesteśmy gotowi pomóc i zapewnić wszelkie wsparcie" – powiedział dowódca misji UNIFIL generał Stefano Del Col.

Eksplozja w stolicy Libanu

Do eksplozji w porcie w Bejrucie doszło po godzinie 17 czasu polskiego (po godz. 18. w Bejrucie). Minister zdrowia Hamad Hasan we wtorek wieczorem poinformował o co najmniej 78 ofiarach śmiertelnych i prawie 4000 osób rannych. - Wielu ludzi wciąż pozostaje zaginionych. Ludzie pytają lekarzy o swoich bliskich, a poszukiwania są trudne, bo nie ma elektryczności. Doświadczamy prawdziwej katastrofy i potrzebujemy czasu, by oszacować szkody - mówił o sytuacji w stolicy kraju minister Hamad Hasan.

Generał Abbas Ibrahim, szef wewnętrznych służb bezpieczeństwa Libanu wyjaśnił, że do eksplozji doszło w części portu, w której gromadzone były materiały łatwopalne. 2700 ton saletry amonowej znajdowało się w porcie w Bejrucie i stało się przyczyną potężnej eksplozji w której zginęło 70 osób, a ponad 3600 zostało rannych - podały libańskiej telewizji Al-Dżadid źródła związane ze służbami bezpieczeństwa. Saletra amonowa (azotan amonu) miała być przechowywana w porcie po skonfiskowaniu jej przez władze. Źródło Al-Dżadid przekazało, że do wybuchu doszło podczas spawania otworu w magazynie, co miało zapobiec kradzieży.

Eksplozja zniszczyła całkowicie wiele pobliskich budynków, uszkodziła też prawdopodobnie setki innych w całym mieście - skutki eksplozji widoczne są nawet w oddalonym o ponad 1500 metrów gmachu premiera Libanu. Nad Bejrutem jeszcze wiele godzin po wybuchu unosiła się potężna chmura dymu i pyłu.

Premier Hassan Diab zapowiedział, że "ci, którzy są odpowiedzialni, zapłacą za to, co się stało". Ogłosił środę dniem żałoby narodowej. Prezydent Libanu Michel Aoun oświadczył we wtorek wieczorem, że stan wyjątkowy w Bejrucie po katastrofalnym wybuchu powinien być ogłoszony na okres dwóch tygodni. Wezwał do nadzwyczajnego posiedzenia gabinetu w środę. Prezydent przekazał na Twitterze stwierdzenie premiera, że "jest nie do przyjęcia" aby 2 750 ton saletry amonowej, której zapalenie się było prawdopodobną przyczyną wybuchu, było przechowywanych w portowym magazynie przez 6 lat bez żadnych środków zabezpieczających.

Polskie MSZ jest w kontakcie z ambasadą RP w Bejrucie i we wtorkowy wieczór nie miało informacji o poszkodowanych Polakach.

Autor:asty\mtom

Źródło: PAP

Tagi:
Raporty: