Ławrow: W ataku na ambasadę Rosji uczestniczyli bojówkarze z "Azowu"

TVN24

Demonstranci zaatakowali w sobotę rosyjską ambasadę w KijowieHromadske.tv
wideo 2/36

Minister spraw zagranicznych Federacji Rosyjskiej Siergiej Ławrow oświadczył w niedzielę, że główną rolę w sobotnim ataku na ambasadę Rosji w Kijowie odegrali bojówkarze z batalionu "Azow".

Ławrow dodał, że formacja ta została utworzona i jest finansowana przez ukraińskiego oligarchę i gubernatora obwodu dniepropietrowskiego Ihora Kołomojskiego. - Według odczuć naszych dyplomatów, celem atakujących było fizyczne zdobycie ambasady. Są też podstawy, by sądzić, że chcieli oni, aby przelała się krew - powiedział szef dyplomacji FR dziennikarzom w Moskwie. Ławrow oznajmił również, że sobotnie wydarzenia w Kijowie są "dobrym powodem", aby kraje zachodnie, które "na wszelkie sposoby popierają każde kroki ukraińskich władz, zastanowiły się nad tym, jak te władze korzystają z pełnomocnictw otrzymanych po Majdanie".

Krytyka Rady Bezpieczeństwa

Rosyjski minister skrytykował kraje zachodnie za to, że na forum Rady Bezpieczeństwa ONZ nie poparły zaproponowanego przez Rosję oświadczenia potępiającego atak na rosyjską ambasadę. - Zachodni partnerzy zapewnili mnie i naszych dyplomatów, że potępiają Ukraińców, jednak kiedy przedłożyliśmy projekt stosownego oświadczenia Rady Bezpieczeństwa, to właśnie zachodni partnerzy odmówili poparcia - powiedział Ławrow.

Ambasador Rosji: scenariusz mógł być tragiczny

Z kolei ambasador Rosji w Kijowie Michaił Zurabow ocenił, że sobotnie zajścia przed ambasadą były staranie zaplanowane i mogły rozwinąć się według tragicznego scenariusza. - Mieliśmy możliwość obserwowania dwóch grup, które nie brały udziału w najbardziej aktywnych działaniach wokół ambasady, ale który absolutnie były przygotowane do szturmu - poinformował Zurabow w wypowiedzi dla rosyjskiej telewizji NTV. Ambasador przekazał, że "byli to ludzie w wieku od 25 do 30 lat, byli dobrze wyekwipowani, mieli kije bejsbolowe, klucze montażowe i siekiery". - Jeśli przedostaliby się na terytorium ambasady, to - jak sądzę - nie obyłoby się bez ofiar - oświadczył.

Protest przed ambasadą

W sobotę w drugiej połowie dnia kilka tysięcy ludzi zgromadziło się przed rosyjską placówką dyplomatyczną w Kijowie, aby zaprotestować przeciwko wspieraniu przez Moskwę separatystów na wschodzie Ukrainy. Jak relacjonowały media w Rosji, demonstranci zablokowali wejścia do budynku oponami samochodowymi. Jeden z protestujących zerwał z masztu flagę Rosji. Inny wywiesił na ogrodzeniu ambasady flagę Ukrainy. Według państwowej telewizji Rossija na ogrodzeniu placówki wywieszono też flagę UPA. Zgromadzeni przewrócili siedem samochodów z dyplomatycznymi tablicami rejestracyjnymi, które były zaparkowane przed placówką. W niektórych rozbili szyby i odkręcili koła. Demonstranci, wykrzykując antyrosyjskie hasła, obrzucili gmach jajkami, pakietami z zielonym płynem, petardami, świecami dymnymi i kamieniami. Na teren placówki wrzucono nawet koktajl Mołotowa. Protestujący uszkodzili elewację i wybili wszystkie szyby w budynku. Szkody powstały też wewnątrz gmachu. Milicja nie interweniowała.

Jacek Czaputowicz o szczycie czwórki normandzkiej w Paryżutvn24
wideo 2/35

Autor: kło//rzw / Źródło: PAP

Tagi:
Raporty: