W poniedziałek przedstawiciele władz USA i Kuby potwierdziły, że w Hawanie w tym miesiącu doszło do spotkania urzędników z obu krajów. Informację o spotkaniu podał jako pierwszy portal Axios w piątek.
Według Reutersa przedstawiciel Departamentu Stanu USA potwierdził, że spotkanie miało miejsce 10 kwietnia, ale nie sprecyzował, kto dokładnie w nim uczestniczył. Urzędnik przekazał anonimowo, że amerykańska delegacja "powtórzyła, że gospodarka kubańska znajduje się w fazie gwałtownego załamania, a rządzące na wyspie elity mają niewiele czasu na przeprowadzenie kluczowych reform wspieranych przez Stany Zjednoczone, zanim sytuacja ulegnie nieodwracalnemu pogorszeniu".
Co wiadomo o rozmowach w Hawanie
Fakt, że doszło do spotkania, potwierdził także przedstawiciel MSZ Kuby Alejandro Garcia del Toro. Według niego rozmowy na linii USA-Kuba były "pełne szacunku i profesjonalne", a żadna ze stron nie uciekała się do gróźb. Podkreślił, że dla strony kubańskiej najważniejszą kwestią jest zniesienie "oblężenia energetycznego", jak władze w Hawanie określają wprowadzoną przez USA blokadę dostaw ropy naftowej na wyspę. Brak paliwa dodatkowo pogorszył trwający na Kubie kryzys gospodarczy.
- Ten akt przymusu gospodarczego jest niesprawiedliwą karą dla całej ludności kubańskiej. Jest również szantażem na skalę globalną wobec suwerennych państw, które mają pełne prawo eksportować paliwa na Kubę zgodnie z zasadami regulującymi wolny handel - powiedział Garcia del Toro.
Spotkanie "przełomowe", Trump "zdeterminowany"
Do spotkania doszło w czasie, gdy Donald Trump wywiera presję na władzach tego pogrążającego się w kryzysie kraju. Zdaniem Reutersa rozmowy są oznaką tego, że oba państwa mogłyby osiągnąć porozumienie pomimo tego, że Trump sugerował interwencję militarną na wyspie.
Jednocześnie media zauważają, że spotkanie było "przełomowe", ponieważ samolot z amerykańską delegacją był pierwszym samolotem rządowym USA, jaki wylądował na Kubie od 2016 roku, nie licząc bazy amerykańskiej w Guantanamo Bay.
Cytowany przez Reutersa urzędnik z Departamentu Stanu zapewnił, że prezydent Trump jest "zdeterminowany, by dążyć do rozwiązania dyplomatycznego, jeśli takie będzie możliwe, ale nie pozwoli, by wyspa stała się poważnym zagrożeniem dla bezpieczeństwa narodowego, jeśli przywódcy Kuby nie będą chcieli lub nie będą w stanie podjąć odpowiednich działań".
Na Kubie pogłębia się zapaść gospodarcza i kryzys humanitarny. Brakuje paliw, żywności i towarów pierwszej potrzeby. Administracja USA nasiliła w ostatnich miesiącach presję na reżim w Hawanie, a prezydent Donald Trump deklarował, że "wkrótce zrobi coś z Kubą".