Oświadczenie wydane "prawdopodobnie bez wiedzy królowej". Rok "rozpoczyna się bezprecedensowo"

Świat


Harry i Meghan nie zabiegają o popularność. Harry'ego prześladuje to, co stało się z jego matką - mówił Richard Fitzwilliams, ekspert w sprawach brytyjskiej monarchii. W środę para książęca poinformowała o rezygnacji z pełnienia ważnych ról w ramach brytyjskiej rodziny królewskiej. Zamierzają pracować i stać się niezależni finansowo.

"Planujemy dzielić nasz czas między Zjednoczone Królestwo i Amerykę Północną, wciąż honorując nasze obowiązki względem Królowej, Commonwealthu i naszych protektorów" - napisali we wspólnym oświadczeniu, opublikowanym na Instagramie książę i księżna Sussex.

Pałac Buckingham - odnosząc się do tej zapowiedzi - oświadczył, że dyskusje z nimi na ten temat znajdują się "na wczesnym etapie".

HARRY I MEGHAN REZYGNUJĄ. CZYTAJ WIĘCEJ >

"Harry i Meghan nie zabiegają o popularność"

Decyzję księcia Harry'ego i jego żony Meghan komentował ekspert ds. rodziny królewskiej Richard Fitzwilliams.

- Harry i Meghan nie zabiegają o popularność. Harry'ego prześladuje to, co stało się z jego matką - mówił, nawiązując do śmierci księżnej Walii, Diany. W 1997 roku zginęła w Paryżu w wypadku samochodowym, gdy auto, którym jechała, uciekało przed paparazzi.

- Obydwoje nie są szczęśliwi z bycia członkami rodziny królewskiej - zaznaczył i dodał, że "fakt, że oświadczenie zostało wydane prawdopodobnie bez wiedzy królowej lub innych członków rodziny, jest niesamowity".

Jak tłumaczył, ostatnim członkiem rodziny królewskiej, który dobrowolnie zrezygnował z pełnionych funkcji był król Edward VIII, który abdykował w 1936 roku. Zrobił to, by poślubić dwukrotną rozwódkę, Amerykankę Wallis Simpson. - Rodzina królewska uznała to za czyn haniebny - mówił ekspert.

- Ubiegły rok był dla rodziny królewskiej dosyć trudny. Obecny rozpoczyna się w sposób całkowicie bezprecedensowy, który może nieść ze sobą poważne konsekwencje - ocenił Fitzwilliams.

Pod koniec roku w Wielkiej Brytanii wybuchł skandal z udziałem drugiego syna królowej Elżbiety II, Andrzeja. Związany był ze znajomością księcia z Jeffreyem Epsteinem, amerykańskim miliarderem oskarżanym o pedofilię, który w sierpniu ubiegłego roku zmarł w więzieniu. Prawdopodobnie popełnił samobójstwo. Nie jest jasne, czy książę również korzystał z usług nieletnich dziewcząt, które pojawiały się na przyjęciach Epsteina.

Komentarze Brytyjczyków

Komentarze po decyzji książęcej pary słychać także na brytyjskich ulicach. - Biję im brawo za to, że podjęli decyzję o wycofaniu się z mediów. Uważam, że są tam obecni stanowczo za często. Jeżeli chcą prowadzić prywatne życie, to pozwólmy im na to - mówił jeden z zapytanych mężczyzn.

Zdaniem innego, posunięcie Harry’ego i Meghan było "całkowicie nieodpowiedzialne". - Są częścią królewskiego establishmentu i powinni się odpowiednio zachowywać - dodał.

- Taki jest ich wybór, zarówno jako członków rodziny królewskiej, jak i po prostu ludzi. My możemy wybierać, co chcemy robić, a oni nie zawsze mogli - komentowała jedna z kobiet zapytanych o sprawę.

Harry i Meghan rezygnują

Harry i Meghan "chcą stworzyć nowoczesny model funkcjonowania w instytucji", jaką jest brytyjska rodzina królewska - cytuje BBC słowa książęcej pary opublikowane w środę.

Młode małżeństwo mające już dziecko zdecydowało się na taki krok "po miesiącach refleksji i wewnętrznych rozmów".

"Zamierzamy zrezygnować z pełnienia ważnych ról w ramach rodziny królewskiej i pracować, by stać się niezależni finansowo, równocześnie nieprzerwanie wspierając Jej Królewską Wysokość. To przy waszej zachęcie, szczególnie w ostatnich latach, uznaliśmy, że jesteśmy gotowi, by dokonać tej zmiany" - napisali w oświadczeniu.

Dzielenie czasu między Amerykę Północną i Wielką Brytanię - jak zaznaczyli - pozwoli im na wychowanie syna w poczuciu szacunku dla królewskiej tradycji, jaka przypadła mu w udziale z racji urodzenia, równocześnie zaś da całej trójce przestrzeń do tego, by rozpocząć nowy rozdział, którego częścią będzie nowa działalność charytatywna.

Autor: ft/adso / Źródło: Reuters, tvn24.pl, BBC

Tagi:
Raporty: